Górnikowi dam pracę od zaraz

Przeciętny pracownik polskiej kopalni węgla kamiennego skończył właśnie 41 lat i jeśli pozwoli mu zdrowie, za kilka lat odejdzie na emeryturę. 

W pierwszym półroczu 2007 roku, z 118 tys. zatrudnionych w kopalniach, na emerytury odeszły 3083 osoby. Kolejnych 1746 pracowników nabyło uprawnienia emerytalne. W tym samym czasie, w związku z uzupełnieniem kadry, do pracy w kopalniach przyjęto 2544 pracowników. Mimo przyjęć, niedobór górników i pracowników posiadających szczególne kwalifikacje wyniesie w bieżącym roku 5705 osób. 

Czas robi swoje 

Polscy górnicy się starzeją. Szacunki zawarte w „Strategii działalności górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2007–2015” mówią, że w latach 2006–2015 z pracy w kopalniach z przyczyn naturalnych, a więc na emerytury i renty, odejdzie około 63 tys. osób, w tym 55,6 tys. zatrudnionych pod ziemią. W związku z tym, w 2015 roku w kopalniach brakować może 40 tys. pracowników. 

Podobna tendencja dotyczy pracowników firm zewnętrznych. Już obecnie zatrudnienie pod ziemią, na co zwraca uwagę raport Wyższego Urzędu Górniczego, zbliża się do poziomu krytycznego, biorąc pod uwagę wymogi technologiczne i przepisy prawa geologicznego i górniczego. Jak wskazują eksperci, w bezpośredni sposób przekłada się to na bezpieczeństwo pracy i zwiększenie liczby wypadków. 

Już w 2002 roku lekarstwem na lukę pokoleniową miało być reaktywowanie przez przedsiębiorstwa górnicze szkolnictwa zawodowego. Przewiduje się, że do roku 2009 szkoły o profilu górniczym ukończy 1600 osób. Gdyby nawet wszyscy absolwenci podjęli pracę w górnictwie, nie uzupełnią braków, które powstaną w wyniku odejść naturalnych. 

Bez kwalifikacji 

W tej sytuacji konieczne jest sięganie po pracowników z zewnętrznego rynku pracy. Wśród podań trafiających na biurka specjalistów od zatrudnienia w spółkach węglowych najwięcej jest aplikacji pochodzących od osób bez jakichkolwiek kwalifikacji oraz absolwentów liceów ogólnokształcących. Na początku obie kategorie potencjalnych pracowników startują z tej samej pozycji: robotnika niewykwalifikowanego z pensją 1200 zł netto. Absolwent liceum, jeśli kontynuuje naukę w technikum górniczym i na specjalistycznych kursach, awansuje i ma nawet szansę na wejście do dozoru. Niewiele jest jednak takich osób, którzy przedkładają ciężką fizyczną pracę, łączącą się z kilkuletnim uzupełnianiem kwalifikacji zawodowych, nad pracę w supermarkecie lub wyjazd na Wyspy. 

Nie ulega wątpliwości, że jedynym czynnikiem zachęcającym do podejmowania pracy pod ziemią, jest wzrost zarobków w górnictwie. Dzisiejsza sytuacja, na co zwraca się także uwagę w Strategii, jest niezamierzonym efektem restrukturyzacji zatrudnienia przeprowadzonej wraz z reformą górnictwa w latach 1998–2002. W ciągu czterech lat reformy zatrudnienie w kopalniach zmniejszyło się o 97,3 tys. osób. Ponad 66 tys. pracowników skorzystało wówczas z Górniczego Pakietu Socjalnego – zespołu środków osłonowych i aktywizujących, jak definiował pakiet program rządowy. 

Dzięki restrukturyzacji zatrudnienia i co za tym idzie zmniejszeniu kosztów osobowych, efekty ekonomiczne reformy były niemal natychmiastowe. Tym bardziej, że dużą popularnością cieszyły się jednorazowe odprawy pieniężne, będące dla budżetu najmniejszym obciążeniem finansowym. Z instrumentu tego korzystać mogli pracownicy posiadający co najmniej 5-letni staż pracy pod ziemią. 

Z kopalń, jak pokazywały badania socjologicznie losów zawodowych, odchodzili więc, obok uprawnionych do wcześniejszej o 5 lat emerytury, stosunkowo młodzi i zaradni życiowo ludzie. W bardzo wielu przypadkach doskonale aklimatyzowali się na zewnętrznym rynku pracy, ale dużo było także ludzkich tragedii, jak opisywana przez „TG” historia Kazimierza Czokajło, górnika z kopalni „Powstańców Śląskich”, który po 15 latach pracy w górnictwie i skorzystaniu z odprawy jednorazowej znalazł się na życiowym zakręcie. 

Wzrost pensji receptą? 

Niejednokrotnie górnicy, beneficjenci GPS, wracali do górnictwa „tylnymi drzwiami”, zatrudniając się w firmach zewnętrznych. Spora ich rzesza znalazła dobrze płatną pracę w czeskich kopalniach. Do polskich zakładów wydobywczych, ze względu na obowiązujące obwarowania prawne, nie mają na razie powrotu. – Węgiel wymaga szacunku – twierdzi prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, zwracając uwagę na poziom płac w sektorze. O podwyżki płac, wskazując na niedobory w zatrudnieniu, upominają się też górniczy związkowcy. Czy to właściwa recepta na zlikwidowanie zatrudnieniowej luki – czas pokaże. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Koniec produkcji, początek nowego życia. Huta Królewska przekazuje muzeum 130 ton historii

Muzeum Hutnictwa w Chorzowie wzbogaci się o maszyny, urządzenia i wyposażenie dawnej Huty Królewskiej o łącznej masie ponad 130 ton. Umowę darowizny z ArcelorMittal Poland podpisano 5 listopada 2026 roku, a przekazanie eksponatów zaplanowano jeszcze przed końcem roku.

Zysk netto państwowego giganta po trzech kwartałach tego roku wyniósł ponad 21,4 mld zł

Zysk netto Grupy Orlen po trzech kwartałach tego roku wyniósł ponad 21,4 mld zł i był wyższy o ponad 13,6 mld zł rok do roku. W samym trzecim kwartale br. grupa miała 5,6 mld zł zysku netto.

Pracująca dla kopalń spółka analizuje optymalizację zatrudnienia

Zarządca PKP Cargo analizuje sytuację spółki, w tym m.in. w zakresie optymalizacji zatrudnienia - przekazał przewoźnik. Dodał, że nie zostały określone szczegóły dotyczące potencjalnej skali, harmonogramu, grup pracowników, których zwolnienia  grupowe mogłyby dotyczyć.

PGZ szuka partnerów na Podlasiu. Lokalne firmy mogą zasilić przemysł obronny

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zaprosiła przedsiębiorców z województwa podlaskiego do współpracy w krajowych łańcuchach dostaw sektora obronnego. Podczas Regionalnego Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego w Białymstoku 4 listopada 2026 r. spotkało się około 150 lokalnych firm z przedstawicielami PGZ i jej spółek.