Czy grozi nam dalszy spadek wydobycia węgla w Kompanii Węglowej?
– W najbliższym okresie raczej należy mówić o stabilizacji wydobycia niż o jakimś radykalnym spadku. Oczywiście nikt dzisiaj nie przewidzi możliwych przecież efektów wynikających z warunków geologiczno-górniczych, do których zaliczam m.in. tąpnięcia, wstrząsy i pożary. Zmniejszanie się wydobycia w ostatnich miesiącach wynikało z konieczności wstrzymania ruchu ścian w kopalniach Rydułtowy-Anna, Halemba, Bobrek-Centrum czy Szczygłowice. To musiało mieć wpływ na spadek przychodów, a tym samym zysków Kompanii.
Takie zjawiska mogą pojawić się w przyszłości. Jak zatem zarząd Kompanii chce im przeciwdziałać?
– W tej chwili prowadzimy już prace udostępniające nowe złoża w kopalniach: Jankowice, Knurów, Szczygłowice. Prowadzimy także rozpoznanie w południowej części obszaru górniczego kopalni Halemba. W tym przypadku to konieczność, gdyż nie mamy możliwości pozyskiwania węgla z obszaru pod autostradą A1. Tylko w czwartym kwartale tego roku uruchomionych zostanie 25 nowych ścian. Nie mniej ważnym środkiem zaradczym są ludzie, w tym wypadku chodzi o uzupełnianie zatrudnienia pod ziemią. W tym roku planowaliśmy zatrudnić 1017 osób, a skończy się na 1700. W przyszłym roku przyjmiemy do pracy jeszcze więcej górników, bo ponad 2800. Przymierzamy się również do otwarcia typowych szkół doskonalenia zawodowego.
Czy to efekt braku chętnych w tym roku do nauki w klasach o profilu górniczym w technikach i klasach policealnych?
– Na ponad 800 miejsc chętnych było zaledwie 307 osób. Brak zainteresowania nauką zawodu odnotowaliśmy zwłaszcza w klasach policealnych. W efekcie uruchomiona została zaledwie jedna. To świadczy, że zawód górnika staje się coraz mniej atrakcyjnym finansowo względem innych profesji. A to może istotnie zaważyć na przyszłości nie tylko Kompanii Węglowej, ale polskiego górnictwa jako całości. Stąd też nasza propozycja szkół doskonalenia zawodowego. W przygotowanych przez nas ośrodkach dydaktycznych pragniemy szkolić przyszłych górników.
Jakie są perspektywy wydobywcze Kompanii na najbliższe lata?
– W najbliższych latach chcemy utrzymać wydobycie na poziomie 185 tysięcy ton na dobę. A nie będzie to łatwe, chociażby z tych względów, o których już mówiłem. Na przyszły rok zakładamy 65 czynnych ścian, czyli o trzy mniej niż w tym roku. W zamian planujemy wzrost wydajności. W przyszłości wydobycie będzie jednak spadać. W najbliższych latach nieznacznie, ale jednak… Wynika to z coraz trudniejszych warunków eksploatacji. Schodzimy z naszymi podkładami coraz głębiej, rocznie o ok. 8 metrów, a to zwiększa zagrożenia i koszty.
Na nowe inwestycje potrzeba pieniędzy. A tu praktycznie każda spółka węglowa stoi obecnie pod ścianą. Czy można temu zaradzić?
– Plany inwestycyjne Kompanii Węglowej nie odbiegają od poziomu 700 milionów złotych na rok i są daleko niewystarczające. Chcemy tak zrestrukturyzować spółkę, by była możliwa jej prywatyzacją poprzez giełdę za 2-3 lata. Istnieje możliwość wypuszczenia papierów dłużnych, chociażby obligacji. To pozwoliłoby uzyskać gotówkę na rozwój.
W tym wypadku najczęściej menedżerowie mówią jeszcze o cięciu kosztów…
– Kompania Węglowa, co wielokrotnie podkreślamy, ma najniższy spośród spółek węglowych koszt jednostkowy w przeliczeniu na jedną tonę węgla. I poniżej tego poziomu – 162 złotych za tonę – trudno już zejść. Stąd z pewnym przerażeniem patrzę na gwałtowny wzrost cen usług, maszyn i urządzeń. Obserwujemy to po ogłoszonych przetargach na przyszły rok. Ten wzrost, na przykład za dzierżawę maszyn, sięga nawet 60 procent!
Czym to jest uzasadniane?
– Wzrostem cen stali, wyrobów hutniczych itp.
W jaki sposób Kompania chce zaradzić wzrostowi kosztów?
– Oczywiście, będziemy twardo negocjować z naszymi dostawcami. Podjęliśmy jednak środki zaradcze wewnątrz firmy, które poprawiają efektywność Kompanii. Funkcjonują już centra wydobywcze będące wstępem do powstania kopalń zespolonych. Modernizujemy i budujemy zakłady przeróbki węgla. Taki nowe zakład wzbogacania miałów powstał w kopalni Piast. Wydłużamy efektywny czas pracy górników poprzez upraszczanie i usprawnianie transportu dołowego. Obecnie z powodu wysokich temperatur na niektórych przodkach górnik pracuje na dniówkę 210 minut. Chcąc temu zaradzić inwestujemy w urządzenia klimatyczne. To są jednak środki zaradcze, które nie w pełni rekompensują wzrost pozostałych kosztów wydobycia węgla.
Czy w dalszej perspektywie, do 2015 roku, spółka będzie dostosowywać wielkość wydobycia do potrzeb rynku, a jednocześnie potencjału produkcyjnego Kompanii?
– Takie są założenia zapisane w naszej strategii. Opierając się na dzisiejszych realiach, ograniczających jednak inwestycje, wydobycie dobowe może osiągnąć poziom 175 tysięcy ton węgla na dobę.
A to oznacza brak na rynku kilku milionów ton węgla…
– Niekoniecznie na rynku polskim. Z roku na rok Kompania ogranicza eksport węgla drogą morską, który jest dla nas nieopłacalny. Dlatego, dostosowując produkcję do konkretnego odbiorcy, planujemy wzrost sprzedaży w kraju.
Czy sprostacie rosnącym wymogom rodzimych klientów?
– Nie mam tutaj obaw. Dotyczy to zarówno energetyki zawodowej, jak i klienta detalicznego. Dla tego ostatniego mamy już ofertę węgli ekologicznych, którą będziemy rozszerzać o miały. Coraz większą uwagę zwracamy nie tyle na ilość, co na jakość i cenę naszych towarów. Cała strategia Kompanii Węglowej polega na dostosowaniu możliwości produkcyjnych do potrzeb rynku. To najdobitniejszy efekt procesu restrukturyzacji. Tak też widzimy rozwój firmy.