Zbiorowe strzelanie w wielu przodkach powoduje wstrząs, który rozładowuje istniejące napięcia w górotworze

fot: KGHM

Wydobycie w ZG Polkowice – Sieroszowice rozpoczęło się w 1968 r. Kierunkiem rozwoju dla zakładu jest zagospodarowanie bogatego złoża w przyległym obszarze Głogów Głęboki - Przemysłowy

fot: KGHM

W rejonie Legnicy wstrząsy porównywalne do trzęsienia ziemi nie są niczym nowym. Odczuwalne są one przynajmniej od pół wieku. Ich przyczyną jest eksploatacja złóż rud miedzi w rejonie Lubina. Ponieważ schodzi ona coraz niżej, to wywołane tym wstrząsy są coraz rzadsze, ale coraz silniejsze.

Zjawiska tego nie da się uniknąć, dopóki trwa wybieranie rud miedzi w dolnośląskich kopalniach. Opracowano za to, nie zawsze skuteczne, ale generalnie dające pozytywne efekty, metody ich prowokowania w sytuacjach, kiedy nie ma na dole pracującej załogi. Stosuje się wtedy zbiorowe strzelanie w wielu przodkach, które w wyniku powstałego z tego powodu wstrząsu rozładowuje istniejące napięcia w górotworze. Pozwala to górnikom nadal bezpiecznie pracować, mając pewność, że w krótkim czasie tego rodzaju wstrząsy już nie nastąpią.

Dla zamieszkałej na tym terenie ludności są one bardzo nieprzyjemne, nie tylko jako odczuwalny dyskomfort, ale także powodują one określone szkody w zabudowie. Są one szczególnie niebezpieczne dla wyższych pięter wieżowców w Polkowicach, gdzie w  ich wyniku następuje kołysanie związane z przesuwaniem się mebli. Szkody te są z reguły naprawiane lub jest wypłacane odpowiednie odszkodowanie.

Ostatnim tego rodzaju wydarzeniem był kontrolowany przez służby górnicze wstrząs, który nastąpił we wtorek wieczorem (27.06.2023 r.). Został on odnotowany przez Europejsko-Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne (EMSC) jako trzęsienie ziemi o sile 4,1 st. w skali Richtera. Doszło do niego na głębokości ok. 10 km. Nie zorientowani w tej materii pytają, jak mogło ono wystąpić na tej głębokości, kiedy eksploatacja sięga zaledwie 1,5 km? Otóż ogólny mechanizm powstawania tąpań jest znany. Roboty górnicze prowadzi się po upadzie złoża w kierunku północno-wschodnim. Wraz z ich postępem wzrasta głębokość eksploatacji. Jednocześnie rośnie ciśnienie górotworu. W spągu złoża występują bardzo słabe na ogół białe piaskowce czerwonego spągowca. Filary podporowe w powszechnie stosowanym tu systemie wybierania złoża filarowo-komorowym zapadają się w ten piaskowiec jak przysłowiowy nóż w masło. Dlatego wyrobiska trzeba stale i bez przerwy pogłębiać po to, aby utrzymać ich standardową dla komunikacji wysokość.

Jeszcze gorzej jest, kiedy w stropie tego piaskowca występuje warstwa utwardzona. Wtedy owszem, filary się nie zapadają, ale trzeba przestrzeliwać tę warstwę, aby nie kumulowała ciśnienia, które potem nagle wyładowuje się w postaci tąpnięcia spągowego. I tak źle, i tak nie dobrze.

Jeszcze gorzej jest z wyżej ległymi sztywnymi warstwami dolomitów i anhydrytów. Szczególnie te ostatnie niezwykle twarde, lite i masywne utwory nie podlegają żadnym powolnym osiadaniom. Ich grubość wzrasta po upadzie i w rejonie pracy kopalni dochodzi do 200 m. Warstwa ta odgrywa rolę swoistej przestrzennej „stalowej płyty” przykrywającej złoże rudy miedzi. Wybrana pod nią powierzchnia na skutek ciśnienia nadległych warstw powoduje, że „płyta” ta w sposób całkowicie niekontrolowany nagle i bez ostrzeżenia załamuje się, dając efekty wstrząsu porównywalnego do lokalnego trzęsienia ziemi. To, co dzieje się wtedy w wyrobiskach górniczych nie da się opisać. Huk i trzask walących się skał jest ogłuszający i paraliżujący.

Tym razem mechanizm był inny. Zdejmowanie z powierzchni ziemi około 30 mln t rudy przez ponad sześćdziesiąt już lat daje o sobie znać zakłóceniem istniejącej dotąd regionalnej równowagi górotworu na tym terenie. Dlatego ostatni wstrząs nastąpił na głębokości 10 km, gdyż na tej głębokości w wyniku tego wstrząsu nastąpiło wyrównanie ciśnień spowodowanych eksploatacją złóż rudy przez zakłady górnicze.

Jest czymś oczywistym, że tego rodzaju wyjaśnienia nie zapobiegną podobnym wydarzeniom w  przyszłości, niezależnie od ich przyrodniczych przyczyn. Istnieje jednak szansa, że zrozumienie ich z jednej strony spowoduje naciski na służby górnicze do ich skuteczniejszego eliminowania, a z drugiej strony do akceptacji negatywnych skutków wywołanych tak korzystną dla tego regionu, kraju i Europy eksploatacją znajdujących się tu unikalnych złóż rud miedzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Najlepsza polska kopalnia pokazała wyniki: wzrost efektywności i umocnienie pozycji rynkowej

Grupa Kapitałowa Lubelski Węgiel Bogdanka osiągnęła w pierwszym półroczu 2026 r. skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 1,36 mld zł. Wynik EBITDA wyniósł 113,0 mln zł, co przełożyło się na 8,3-proc. marżę EBITDA, a zysk netto sięgnął 5,1 mln zł. 

Piotr Litwa: „Czy w kontekście planów będzie kim pracować? Wystąpiłem z tym pytaniem do prezesów spółek węglowych”

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa na targach górniczych w Katowicach, odbywających się od 9 do 11 września, nawiązał do ostatnich odejść z kopalń i związaną z nimi kwestią bezpieczeństwa. „Nie ma taryfy ulgowej, jeśli chodzi o likwidowane ruchy” - mówił.

Codzienne zakupy w sklepach podrożały w sierpniu średnio o 1,7 proc. rok do roku

Wzrost kosztów koszyka podstawowych artykułów o 1,7 proc. oznacza, że sierpień był kolejnym miesiącem, w którym dynamika cen się zmniejszała - wynika z raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Odpowiadały za to głównie obniżki w niektórych kategoriach produktów żywnościowych.

Wiceprezes JSW Adam Rozmus: „Kiedyś mówiliśmy: moja kopalnia. Dziś nie utożsamiamy się z miejscem pracy”

Adam Rozmus, zastępca prezesa zarządu ds. technicznych i operacyjnych Jastrzębskiej Spółki Węglowej podczas targów górniczych Future Mining Forum & Expo mówił o zmianie pokoleniowej w górnictwie i czarnym PR, który dotyka branżę wydobywczą.