Górnicza pogoda dla bogaczy

fot: ARC

Na targach w Nowokuźniecku nasze firmy okołogórnicze zaprezentowały się pod szyldem Polskiej Techniki Górniczej

fot: ARC

Eksportujemy nasze urządzenia i wynalazki. Lecz większym inwestycjom polskie firmy okołogórnicze nie są w stanie sprostać bez rządowych gwarancji i bankowych kredytów. To właśnie rolą państwa jest tworzenie jak najlepszych warunków dla rozwoju przedsiębiorstw, a następnie wspieranie ich w zdobywaniu rynków zagranicznych.

Jeszcze kilka lat temu polskie spółki okołogórnicze mogły korzystać ze środków na promocję w ramach Branżowego Programu Maszyn i Urządzeń Górniczych. Wiele z nich zaprezentowało swoją ofertę na targach zagranicznych pod szyldem Polskiej Techniki Górniczej. Ale to już historia.

- To były działania podjęte na zasadzie pojedynczej akcji. Tymczasem, jeśli chce się osiągnąć dobre efekty, to muszą być to działania na dłuższą metę, o charakterze ciągłym, a nie incydentalnym – wskazuje prof. Marian Turek, pełnomocnik naczelnego dyrektora Głównego Instytutu Górnictwa.

Jednym słowem potrzebne są pieniądze, i to niemałe. Nie mieli co do tego żadnych wątpliwości uczestnicy dyskusji zatytułowanej „Produkcja dla górnictwa – polska marka w świecie”, która odbyła się w Katowicach, w ramach konferencji Górnictwo 2018.

Potrzebne jest wsparcie
W Niemczech dla przykładu – jak wskazali - państwo udziela gwarancji flagowym przedsiębiorstwom krajowym i dzięki temu mogą one swobodnie realizować inwestycje np. w Chinach. Nie jest też prawdą, że wszystkie banki na świecie przestały udzielać kredytów przedsiębiorcom górniczym. I znów za przykład podano Niemcy, gdzie tendencja jest odwrotna. Jeśli trzeba, to kredytów się udziela i nie jest tak jak u nas, że nie można – akcentowano w dyskusji.

Wiele też słów krytyki padło pod adresem polskiej dyplomacji biznesowej, która zdaniem przedsiębiorców, działa bardzo nieskutecznie. Grupa Powen Wafapomp może pochwalić się szerokim zapleczem technicznym, lecz z podejmowaniem wyzwań na rynkach zagranicznych mogłoby być lepiej.

- Zawsze staraliśmy się być innowacyjni. Za 21,5 mln zł wybudowaliśmy centrum badawcze, które daje nam gwarancję, że to, co od nas wychodzi, posiada potwierdzone parametry. To jednak nie wszystko, trzeba bowiem ogromnych pieniędzy, aby móc zdobywać rynki. Wygrywając duże kontrakty nie możemy liczyć na kredyty bankowe. I to jest nasz podstawowy problem, bo firmie zależy na dużych kontraktach – przyznał Piotr Kańtoch, wiceprezes zarządu Grupy Powen.Wafapomp.

Dr Henryk Stabla, prezes zarządu tyskiej Carboautomatyki, nie ma wątpliwości:

- Kapitał ma narodowość, dlatego duże przedsiębiorstwa wygrywając przetarg zagraniczny wybierają do współpracy rodzime firmy i gospodarka się kręci. Państwo powinno tworzyć jak najlepsze warunki do inwestowania za granicą, do tego, aby powstawały duże przedsiębiorstwa. Duży ma dużo do powiedzenia, mniejszy zdecydowanie mniej – przekonywał.

Pomogą sojusze
Mimo niezbyt sprzyjających warunków wiele polskich firm daje sobie jednak radę. Dla przykładu wspomniana Carboautomatyka sporo inwestuje na rynkach wschodzących. W Wietnamie jest obecna od 20 lat. Wykorzystuje tam swoje dawne kontakty. Podobnie Famur. Dawid Gruszczyk, wiceprezes zarządu spółki, poinformował, że firma zamierza zwiększyć do 50 proc. przychody z rynków zagranicznych.

- Mamy wiedzę i doświadczenie, a także czynne kopalnie, w których możemy testować nasze wynalazki. Dziś nasz eksport wynosi ok. 28 proc., kwotowo to jest ok. 370 mln zł. Chcemy, aby ten eksport wzrósł do 50 proc. Rozglądamy się na rynku australijskim, chińskim i w Ameryce Północnej. To będzie proces złożony, bo tam posiadamy pojedyncze referencje, będziemy więc te rynki zdobywać drogą aliansów i sojuszy – zapowiedział Gruszczyk.

Podkreślił, że integracja z Kopexem zwiększa doświadczenie i siłę, ale przede wszystkim likwiduje „wojnę polsko-polską” i sam ten fakt już dużo znaczy.

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę na bardzo chłonny rynek rosyjski, gdzie – jak zaznaczył Dawid Gruszczyk – nie chodzi zwykle o sprzedaż jednej maszyny, ale kompletnych rozwiązań. Pod tym względem Rosjanie są partnerami niezwykle atrakcyjnymi. Cena nie gra tam roli. Chodzi raczej o jak najlepsze jakościowo rozwiązania i urządzenia gwarantujące dużą wydajność. Nie wszyscy jednak mają doświadczenia i pieniądze, by móc wziąć udział w grze o ten rynek.

Co łączy dużych i małych z branży okołogórniczej? To, że postawili na dywersyfikację produkcji na wypadek dekoniunktury na rynkach węgla. To nic innego jak pokłosie poprzednich kryzysów.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.