Górnicy mają Barbórkę, a hutnicy św. Floriana
Sprywatyzowane zakłady, stając się częścią światowych koncernów, uzyskały dostęp do międzynarodowych rynków zbytu i zaopatrzenia. Nowi właściciele hut: Katowice, Sendzimira, Zawiercie, Częstochowa czy Ostrowiec inwestują w linie odlewania stali, walcownie i piece. Modernizacje kosztują miliardy złotych. Dzięki temu polskie hutnictwo stali już nie odbiega od światowych standardów.
Ostatnią polską hutą należącą w 100 proc. do Skarbu Państwa została Huta Łabędy w Gliwicach. To jedna z najstarszych hut śląskich (jako Huta Hermina powstała w 1848 roku).
Nie można też zapomnieć o metalach nieżelaznych. Ze względów technologicznych możemy wyróżnić trzy grupy. Mamy górnictwo, hutnictwo i przetwórstwo miedzi w KGHM Polska Miedź i Impexmetalu. Górnictwo, hutnictwo i przetwórstwo cynku i ołowiu mamy w ZGH Bolesław, Hucie Cynku Miasteczko Śląskie, Baterpolu i Orle Białym. Z kolei hutnictwem oraz przetwórstwem aluminium zajmują się Huta Aluminium Konin i Grupa Kęty.
Zakłady metali nieżelaznych wymagają dalszej modernizacji procesów wytwórczych, wprowadzenia nowych technologii i asortymentów. Rynek potrzebuje produktów bardziej złożonych, produkcja stosunkowo prostych wyrobów nie zapewnia konkurencyjności.
Zdaniem specjalistów problem ten dotyczy zwłaszcza przetwórstwa miedzi. Mamy bowiem dużą w skali europejskiej, produkcję tego metalu z czego połowa jest eksportowana w postaci nisko przetworzonej (katody i walcówka). Dlatego trzeba dążyć do zwiększenia przetwórstwa miedzi w kraju.
Według danych GUS w 1990 r. w polskim hutnictwie było zatrudnionych 181 tys. osób. Teraz jest ich 68 tys.
Biskup Stefan Cichy w szopienickim kościele mówił o nadziei, jaką niesie św. Florian, ale również przypomniał, że w procesie restrukturyzacji pracodawcy nie powinni zapominać o najważniejszym jego elemencie – człowieku. I tego życzymy wszystkim hutnikom – pamiętania o pracowniku!