Posłowie Adam Gawęda i Izabela Kloc z Rybnika oraz Beata Szydło i Tadeusz Arkit z Chrzanowa napisali do ministra gospodarki Waldemara Pawlaka w sprawie ekwiwalentu za deputat węglowy. ZUS odmawia wypłacania ekwiwalentu za deputat węglowy 70 tysiącom byłych pracowników przedsiębiorstw robót górniczych.
ZUS tłumaczy, że wartość ekwiwalentu wliczono górnikom do podstawy wymiaru emerytury lub renty. Ci nie godzą się z takim argumentem. Walka o węgiel trwa już drugi rok - napisał \"Dziennik Zachodni\", który przytacza najnowsze wieści z pola walki o deputat.
Wicepremier Pawlak radzi, by osoby, które czują się pokrzywdzone przez ZUS, odwołały się do sądu. Tylko to ostatecznie rozstrzygnie, czy konkretna osoba ma prawo do deputatu.
Emerytów i rencistów z PRG oraz przedsiębiorstw budowy szybów wykluczono ustawą z 2001 r. Stracili ekwiwalent za 3 tony węgla. Sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny. Stwierdził w 2005 r., że odebranie przywileju tylko niektórym emerytom i rencistom, niegdyś pracującym pod ziemią, było niesłuszne. Wreszcie parlament przyznał 6 lipca 2007 r. emerytom i rencistom z byłych PRG ekwiwalent węglowy.
Arnold Sobczyk, emeryt spod Będzina, niegdyś zatrudniony w Przedsiębiorstwie Robót Górniczych, cieszył się, że po latach walki udało się takim jak on przywrócić deputat. To oznacza rocznie około 1 tys. zł więcej w emeryckim portfelu.
- Byliśmy zatrudnieni przez PBSz lub PRG, ale pracowaliśmy pod ziemią jak górnicy zatrudniani przez kopalnie. Nam jednak deputat się przez lata nie należał - ubolewał Sobczyk.
Aby dostać pieniądze, trzeba było złożyć wniosek do własnego oddziału ZUS z dołączeniem dokumentu potwierdzającego prawo do ekwiwalentu.
Najwięcej takich wniosków jest w oddziale ZUS w Zabrzu, który obejmuje swoim działaniem m.in. Zabrze, Tarnowskie Góry, Gliwice, Bytom. Na tym terenie jest kilka tysięcy uprawnionych do odzyskanego ekwiwalentu.
Kto miał dostać ekwiwalent? Emeryci i renciści mający ustalone prawo do emerytury lub renty, którzy pobierali bezpłatny węgiel w naturze od przedsiębiorstw robót górniczych lub przeszli na emeryturę lub rentę z tych przedsiębiorstw. Także posiadające renty rodzinne wdowy i wdowcy oraz sieroty po byłych pracownikach PRG, uprawnionych do bezpłatnego węgla na podstawie Układu Zbiorowego Pracy dla pracowników zakładów górniczych z 21 grudnia 1991 r. i którzy uzyskali rentę lub emeryturę przed 1 stycznia 2007 r., a po 31 grudnia 2001 r. nie pobierali ekwiwalentu.
Posłowie zadecydowali też, że nie dostaną pieniędzy osoby, które wygrały przed sądami prawo do ekwiwalentu i ich roszczenia zostały zaspokojone przed wejściem w życie ustawy. Wszystkim innym miała się należeć równowartość 3 ton węgla kamiennego rocznie.
Ustalono nawet harmonogram wypłat. Za rok 2002 - w 2007, a za kolejne lata - w 2008-2015. - Nie dostajemy żadnych pieniędzy! - zaalarmowali nas jednak górnicy. - ZUS odmawia nam przyznania prawa do ekwiwalentu, a z jego tłumaczenia niczego nie można zrozumieć!
Pawlak, który zajął się sprawą po alarmie posłów ze Śląska i Małopolski, przypomniał, że nie wszystkie przedsiębiorstwa robót górniczych były sygnatariuszami Układu Zbiorowego Pracy. Wiele z nich miało własne uregulowania i odrębne układy zbiorowe pracy - napisał \"Dziennik Zachodni\".
W przyszłej ustawie o restrukturyzacji górnictwa, która na razie jest opracowywana, w latach 2008-2015 uprawnienia do deputatu będą mieli również górnicy z likwidowanych kopalń. Dlatego przyjęto, że i pracownicy z przedsiębiorstw robót górniczych dostaną ekwiwalent jak górnicy z likwidowanych (w przyszłości) kopalń.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.