Przedstawiciele zarządu Polskiej Grupy Górniczej w poniedziałek (9 lutego) na konferencji prasowej podsumowali 2025 roku i opowiedzieli o planach spółki na bieżący rok.
Wiele uwagi na konferencji poświęcono planom dotyczącym zaplanowanej na najbliższe miesiące likwidacji ruchu Wujek KWK Staszic-Wujek (rozpocznie się 1 kwietnia), a także ruchu Bielszowice KWK Ruda (rozpocznie się 1 lipca).
Jak przyznał wiceprezes PGG ds. produkcji, Marek Skuza, spośród 800 osób zatrudnionych obecnie w ruchu Wujek, ok. 320 pozostanie przy likwidacji zakładu, ok. 100 skorzysta z osłon socjalnych, a pozostali pracownicy przejdą do ruchu Staszic.
Z kolei spośród 2,2 tys. zatrudnionych w ruchu Bielszowice większość przejdzie do ruchu Halemba. Przy likwidacji zakładu nadal będzie pracowało ok. 400 osób - Pozostali pracownicy mają zagwarantowaną prace w pozostałych oddziałach PGG, zastąpią tam tych, którzy skorzystają z osłon - mówił wiceprezes Skuza.
3,6 tys. pracowników PGG będzie mogło skorzystać z osłon socjalnych
Prezes Polskiej Grupy Górniczej, Łukasz Deja, podkreślił, że w 2026 roku liczba zatrudnionych w spółce (obecnie to ok. 35 tys. osób) zmniejszy się o pięć tysięcy. Nie oznacza to jednak zwolnień w PGG - aż 3,6 tys. osób będzie mogło skorzystać z osłon socjalnych, wynikających z nowelizacji ustawy górniczej, czyli urlopów górniczych, urlopów przeróbkarskich oraz jednorazowych odpraw pieniężnych.
- Chcemy spowodować, aby ta redukcja zatrudnienia, która musi nastąpić w związku z mniejszym zapotrzebowaniem na węgiel, była przeprowadzona w sposób odpowiedzialny społecznie i zgodnie z ustawą - mówił prezes Deja.
Przedstawiciele zarządu PGG byli też pytani m.in. o przyczyny niewielkiej liczby pracowników zainteresowanych jednorazowymi odprawami pieniężnymi - podczas grudniowej ankiety wolę skorzystania z JOP zgłosiło 1200 osób, obecnie wolę tę podtrzymuje o połowę mniejsze grono.
- Trzeba wyraźnie podkreślić, że proces wdrażania jednorazowych opraw pieniężnych dopiero się rozpoczyna. Część wahających się pracowników dopiero przygląda się temu, jak to będzie wszystko wyglądało. Muszą skorzystać z tego najpierw ich koledzy, znaleźć nową pracę i przetrzeć szlaki. To dopiero pierwsza transza, tematu nie zamykamy. Sądzę, że do końca roku chętnych będzie przybywać - ocenił Marek Skuza.
I dodał: Jeśli chodzi o wysokość świadczenia, to nie do mnie należy jego ocena. Na pewno pod względem siły nabywczej jest ono nieco mniejsze niż proponowane kilka lat temu 120 tysięcy złotych. Z drugiej strony zawsze fascynowała mnie chęć pisania o osłonach w górnictwie przy jednoczesnym milczeniu o osłonach w innych branżach, które bywają znacząco wyższe. Analizując prasę, odnoszę wrażenie, jakby ten mechanizm istniał tylko u nas. Przypomnę tylko, że gdy w górnictwie odprawa wynosiła ok. 40 tysięcy, w elektrowniach płacono 120 tysięcy.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.