Powstaniu elektrowni jądrowej w Bełchatowie w woj. łódzkim i związanych z tym szansami oraz wyzwaniami dla regionu poświęcona była we wtorek nadzwyczajna, wyjazdowa sesja Sejmiku Województwa Łódzkiego. Decyzję ws. lokalizacji drugiej w kraju elektrowni atomowej rząd może podjąć w tym roku.
- Spotkaliśmy się dzisiaj w Bełchatowie, aby wyrazić swoje poparcie dla budowy w tej lokalizacji elektrowni jądrowej. “Tak, dla tomu w Bełchatowie“ powinno wybrzmieć ze strony wszystkich, którzy troszczą się o bezpieczeństwo i przyszłość energetyczną naszego kraju. Bez energetyki jądrowej w Bełchatowie trudno będzie mówić o sprawiedliwej transformacji i losie tysięcy rodzin, które są zaangażowane od wielu lat w proces wytwarzania energii - powiedział wicemarszałek woj. łódzkiego Piotr Wojtysiak.
Obecny na sesji wiceminister energii Konrad Wojnarowski przyznał, że Bełchatów, w którym od ponad 50 lat działa kopalnia węgla brunatnego i opalana nim elektrownia, staje w obliczu wyzwań związanych z transformacją energetyczną. Jak jednak zapewnił, bełchatowska lokalizacja atomówki jest poważnie brana pod uwagę i ma wiele atutów.
Poinformował, że rząd decyzję w ten sprawie może podjąć jeszcze w tym roku, a drugą braną pod uwagę lokalizacją jest Konin.
- Przed nami jednak wiele uzgodnień oraz analiz technicznych związanych z szeroko pojętą inwestycją. Wszystkim nam zależy, żeby energia była tania, żeby bezpieczeństwo dostaw było niezagrożone. Atom jest tego gwarantem nie tylko teraz, ale przede wszystkim w przyszłości. Jesteśmy bowiem przekonani, że rok 2036, a w kontekście drugiej elektrowni rok 2040 to realne daty, gdzie atom może w Polsce funkcjonować i być ważną częścią miksu energetycznego - przekonywał.
Szef PGE GiEK Jacek Kaczorowski zwrócił uwagę, że Bełchatów jest w przededniu transformacji energetycznej związanej z kończącymi się zasobami węgla brunatnego i planowanych sukcesywnie od 2030 roku wyłączeń bloków energetycznych.
- To musi być transformacja, która w sposób jednoznaczny i optymalny pozwoli na wykorzystanie zasobów, którymi Bełchatów dysponuje. To zasoby naturalne, materialne i przede wszystkim intelektualne. I dorobek wielu pokoleń bełchatowskich górników oraz energetyków, którzy na ten projekt zasługują - mówił.
Dodał, że obecnie w kompleksie Bełchatów i spółkach zależnych pracuje 11 tys. osób i - jak zaznaczył - to potencjał pozywający na udźwignięcie każdego projektu związanego z energetyką.
- To Bełchatów zbudował największą elektrownię w tej części świata, to Bełchatów zbudował pierwszy blok o parametrach nadkrytycznych i to Bełchatów zbudował pierwszą farmę wiatrową na Górze Kamieńsk. Nasz potencjał pozwala na realizację praktycznie każdego projektu - zapewnił Kaczorowski.
Wskazywał, że w budowę wielkoskalowej elektrowni o mocy w pierwszym etapie 3-3,6 GW może być zaangażowanych 12 tys. osób. Czas budowy - jak mówił - pozwoli na wykorzystanie aktywów, którymi dysponuje kompleks, w różnych przedsięwzięciach, łącznie z fabrykami AI. - To wszystko jest przedmiotem prac studialnych, które przygotowujemy dla Bełchatowa pod kątem optymalnego wykorzystania naszych zasobów - wyjaśnił.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.