Kończyliśmy stary rok strajkiem na Silesii, tragedią na Pniówku i wieloma innymi problemami. Nawet świąteczne rozmowy schodziły na problemy polskiego górnictwa węglowego. Opinie były, jak zwykle, różne.
Dla Górnego Śląska górnictwo węglowe to dzisiejszy i przyszły problem. Jego rozwiązanie wymaga ogromnej rozwagi i rzeczywistych działań. Jestem tu pełen obaw, bo współczesny świat, także Polska, stoją szumnymi zapowiedziami i znacznie mniej skutecznymi działaniami. A czasem pozostają tylko zapowiedzi. Był kiedyś rosyjski premier, któremu przypisuje się słowa: „chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze”. Bardzo nie chciałbym, aby wyszło jak zawsze. Martwiłem się niedawno, ile nowelizacji będzie miała w tym roku ustawa górnicza, ale diabeł tkwi, jak zawsze, w szczegółach. W ostatnich dniach roku nie do końca znano realia pakietu osłon socjalnych i trudno było zdecydować, który wariant oprogramowania wspierającego wprowadzanie tego pakietu wdrożyć. A trzeba jeszcze przeszkolić pracowników… Słyszę też, że zainteresowanie skorzystaniem z odpraw jest mniejsze, niż wskazywały badania opinii pracowników. Rozmawiając z pracownikami kopalń słyszałem, że kwota zachęcająca do odejścia to ćwierć miliona złotych. Zobaczymy jednak, jak będzie…
Umowa społeczna już nie obowiązuje?
Poprzednie programy dobrowolnych odejść kończyły się najpierw rekordami w odchodzeniu wykwalifikowanych pracowników, a potem przyjęciami nowych już bez kwalifikacji. Martwi mnie, że nie stworzono do dziś programu wygaszania wydobycia w kopalniach zgodnie z zapisami umowy społecznej. Odnoszę wrażenie, że wszyscy interesariusze transformacji polskiego górnictwa uważają, że wspomniana umowa nie do końca obowiązuje i terminy zakończenia wydobycia mogą być negocjowane. Choć górnicza umowa społeczna dotyczy węgla energetycznego, to w nowej ustawie górniczej ujęto już całe, kontrolowane przez państwo górnictwo węglowe. Pisałem już wcześniej, że nie wierzę, iż wszystkie ruchy kopalń JSW mają przed sobą długą i świetlaną przyszłość. Jednocześnie opracowywany jest tzw. masterplan wodny, którego celem podobno ma być zbadanie, jak będą się kształtowały stosunki wodne na obszarze Górnośląskiego Zagłębia Węglowego i jakie działania mają być podjęte. Upominałem się kiedyś o taki dokument, ale do tego potrzeba precyzyjnych założeń projektowych. Daty zakończenia wydobycia i planowana eksploatacja powinny być określone trafnie. Może się okazać, że wydaliśmy duże pieniądze na dokument, który będzie nieaktualny w momencie powstania.
Zastanawiam się także, jak będzie liczona dotacja do kopalń, które z różnych przyczyn praktycznie nie fedrują i jakichś perspektyw dla nich nie widać. Że będzie to marnowanie publicznych pieniędzy, nietrudno się domyślić, choć bez systemu czy pakietu dobrowolnych odejść trudno zarządzającym przedsiębiorstwami górniczymi podejmować radykalne decyzje. Nie zmienia to faktu, że są kopalnie, które do umownej daty zakończenia wydobycia nie dotrwają z tym wydobyciem. Prędzej czy później trzeba będzie dokonać przeglądu wszystkich jednostek wydobywczych, aby dowiedzieć się, na jakie realne ich wydobycie możemy liczyć. Pamiętam dramatyczny 2022 r. i deklaracje przedsiębiorstw górniczych o zwiększeniu wydobycia. Wyszło jak zawsze, czyli poniżej założeń…
Rozmawiając w różnych miejscach na Śląsku i w bardzo różnych środowiskach, mam wrażenie, że zwykli ludzie mają znacznie lepsze wyczucie sytuacji niż nasze elity, ale nie mają wpływu na bieg zdarzeń. Jestem ciekaw, które problemy górnictwa węglowego zostaną rozwiązane w nowym roku. Nie jestem nadmiernym optymistą, ale pomarzyć wolno.
I jeszcze refleksja związana z ostatnią tragedią na Pniówku. Niedawno poinformowano o pogłębieniu szybu w tej kopalni. Zastanawiam się, jak głęboko można zejść z eksploatacją górniczą, by można ją było prowadzić w sposób bezpieczny i pewny. O ekonomię już nawet nie chcę pytać, choć podobno nawet ludzkie życie można wycenić. Ja tego jednak nie chcę robić.
Życzę Wam, aby 2026 rok był lepszy od tego, który się skończył.
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Szanowny @Rob Son. Tak będzie, bo polityka dekarbonizacji UE do tego doprowadzi. Do pracy ludzie będą dojeżdżać do Chin, Indii, Wietnamu, itd.
Może trzeba dać wszystkim likwidowanym zakładom w kraju taką kasę i wykończyć Polskę.
Taki cytat z ostatniego akapitu: / Zastanawiam się, jak głęboko można zejść z eksploatacją górniczą, by można ją było prowadzić w sposób bezpieczny i pewny. O ekonomię już nawet nie chcę pytać, choć podobno nawet ludzkie życie można WYCENIĆ. Ja tego jednak nie chcę robić./ Ale pańskim zdaniem 250,000 PLN przekona do odejścia z kopalni.