Hutnictwo upada? ''Nie'' dla likwidacji 16 tys. miejsc pracy przez Zielony Ład i stal ze wschodu

1758965569 wilkon

fot: archiwum prywatne

Artur Jacek Wilkoń (na pierwszym planie)

fot: archiwum prywatne

Rozmowa z Arturem Jackiem Wilkoniem, wiceprzewodniczącym Federacji Związków Zawodowych Metalowców i Hutników w Polsce, przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Huty Łabędy. 

Jakie są właściwie przyczyny trudnej sytuacji hutnictwa?

Trzeba cofnąć się w czasie o cztery lata. Razem z kolegami związkowcami z Huty Pokój i Walcowni Blach Batory w Chorzowie rozpoczęliśmy wówczas akcję protestacyjną, której celem było doprowadzenie do inwestycji w hutach Węglokoksu. Już wtedy widzieliśmy pierwsze symptomy nadciągającej tragedii. Momentem, który postawił polskie hutnictwo pod wielkim znakiem zapytania, był wybuch wojny w Ukrainie. Rynek został zderegulowany, ceny surowców gwałtownie wzrosły, nikt nie wiedział, co robić. Potem doszło do przyspieszenia Zielonego Ładu, co było totalnym przewrotem.

Głównym problemem jest dziś to, że granice Polski i Unii Europejskiej są nieszczelne na zalew stali z krajów Wschodu, m.in. z Ukrainy, a my nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić.

Czy poprzedni i obecny rząd zrobiły cokolwiek, by poprawić sytuację?

Żaden rząd nie pochylił się solidnie nad naszą branżą i nie szukał rozwiązań. Na początku maja br. spotkaliśmy się z premierem Donaldem Tuskiem. Obiecał nam, że do końca maja lub na początku czerwca zorganizuje spotkanie, na którym omówimy wszystkie nasze tematy. Dzisiaj mamy prawie październik, a spotkanie się nie odbyło.

Co gorsza, w międzyczasie w Parlamencie Europejskim przedłużono zniesienie ceł na ukraińskie produkty, w tym na stal. Wjeżdża ona do Polski jak „w masło”. Do Unii Europejskiej przyjeżdża 200 tysięcy ton pręta żebrowanego, i te 200 tysięcy ton zostaje w Polsce. A przecież pręty produkują u nas Cognor, Huta Ostrowiec Świętokrzyski i CMC. To jest ogromny problem.

Obecne problemy dotyczą w równym stopniu hutnictwa państwowego i prywatnego? Na protestach można dostrzec związkowców zarówno z Węglokoksu, jak i np. ArcelorMittal.

Nie da się nikogo z tej układanki wyciągnąć bez szkody dla innych. Droga energia pozbawia nas wszystkich możliwości konkurowania, tak samo jak otwarte granice. Mamy wspaniałe, doinwestowane huty, które w ciągu ostatnich 30 lat przeszły transformację. Tylko co z tego, skoro nie mamy już warunków do funkcjonowania, doszliśmy do ściany.

To nie jest moment, żeby mówić, kto ma gorzej i komu pomóc w pierwszej kolejności. Firmy takie jak Mittal czy CMC, mogą być ratowane przez swoje centrale, ale to przede wszystkim rząd powinien przyłożyć się do stworzenia strategii przemysłowej dla naszego państwa. Brak takiej strategii jest przyczyną problemów w każdej branży.

Nieistniejące już Ministerstwo Przemysłu kilka miesięcy temu powołało Zespół ds. opracowania rozwiązań mających na celu poprawę funkcjonowania branży hutniczej.

Wiele obiecywaliśmy sobie po tym resorcie, ale z perspektywy czasu można go nazwać „Ministerstwem wielu spotkań”. Chyba nie ma sensu brać udziału w kolejnym spotkaniu wspomnianego zespołu, tym razem pod skrzydłami Ministerstwa Energii. Trwają jakieś prace nad planem dla hutnictwa, ale wszystko to jest bardzo rozmyte i konkretów brak. Już na samym początku pracy zespołu doszło do zgrzytu, bo wstępne założenia planu otrzymaliśmy dopiero wtedy, gdy zagroziliśmy okupacją ministerstwa. Tak postępujących przedstawicieli rządu nie można traktować jak poważnych partnerów do rozmów.

A czego właściwie oczekujecie od rządu?

Oczekujemy poważnych działań w ramach przemyślanej i długofalowej strategii gospodarczej. Nie zasłon dymnych i udawania. Konieczne są poważne działania i konkretni ludzie, którzy od razu nam powiedzą, co z naszych postulatów jest niemożliwe do zrealizowania z racji naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Czasami odnoszę wrażenie, że pytają nas o pomysły, zapisują je, ale i tak wiedzą, że przepadnie to w Brukseli.

Dobrym rozwiązaniem byłaby umowa społeczna dla hutnictwa, na wzór tej górniczej?

Oczywiście, choć nie chciałbym, żeby ona była tak długo procedowana jak wspomniana umowa dla górnictwa. Hutnictwo to dzisiaj ok. 16 tysięcy miejsc pracy w Polsce. Trzeba jednak pamiętać o kooperantach – hurtowniach stali, dostawcach i wielu innych przedsiębiorstwach. Chcemy, żeby państwo chroniło całą szeroko pojętą branżę. Dobrym przykładem jest Huta Łabędy, w której spędziłem już ponad 30 lat zawodowego życia i jest ona firmą wprost powiązaną z górnictwem, a przy okazji górniczych problemów nikt nie proponuje rozwiązań przejściowych.

My, jako hutnicy, za sprawą wielu lat starań wypracowaliśmy sobie dobrej jakości miejsca pracy. Nie chcę, żeby ludzie zarabiający 6-7 tysięcy złotych na etacie musieli przechodzić na jednoosobową działalność gospodarczą. My dzisiaj walczymy o utrzymanie zdobyczy, które wypracowaliśmy od przemiany ustrojowej. A jakieś nieprzemyślane założenia Zielonego Ładu spowodują, że nam się to zabierze.

Brak jakiejkolwiek reakcji rządu przyczyni się do nasilenia protestów?

To już się gdzieś tli. Masowe protesty mogą się okazać koniecznością, bo uważam, że zmierzamy w bardzo złym kierunku i lada moment będziemy się mierzyć z problemem likwidacji miejsc pracy, co przełoży się na gigantyczne koszty społeczne.

Chcę, żeby wybrzmiało jasno: Nie jestem przeciwko Zielonemu Ładowi, chcę tylko, żeby dano nam więcej czasu na wdrożenie tych działań. Nie chcę morderstwa górnictwa, hutnictwa czy energetyki w imię Zielonego Ładu, tylko chcę sprawiedliwej transformacji. To samo tyczy się pomocy dla Ukrainy. Pomagajmy naszym sąsiadom, jak tylko się da, ale nie kosztem naszego przemysłu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Czyszczenie laserowe w utrzymaniu ruchu — co realnie zmienia w remontach maszyn?

Każdy remont zaczyna się od tego samego: trzeba dostać się do zdrowego metalu. Rdza, stara farba, nagar i osady olejowe schodzą dziś w zakładach głównie ścierniwem albo chemią, a obie te drogi mają wspólną wadę — generują odpad, który później ktoś musi zważyć, opisać i wywieźć. Do tego dochodzi przygotowanie stanowiska, bo piasek leci wszędzie, a rozpuszczalniki wymagają wentylacji i osobnych procedur. W ostatnich latach do służb utrzymania ruchu trafiła trzecia opcja: lasery czyszczące, które zdejmują powłokę bez kontaktu z powierzchnią i bez zużywania jakiegokolwiek materiału poza prądem. Poniżej to, co w tej technologii sprawdza się w warunkach zakładowych, i to, gdzie ma swoje granice.

Wzrost liczby pomp ciepła nie wystarczy do spełnienia celów. Węgiel i tak popularniejszy

W polskich gospodarstwach domowych zainstalowano 855 tys. pomp ciepła - wynika z szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Dotychczasowe tempo przyrostu liczby urządzeń nie pozwoli zrealizować ambitniejszych celów planu klimatycznego - uważają ekonomiści.

Ogłoszą przetargi warte niemal 5 mld zł

PSE od września 2026 r. do końca III kwartału 2027 r. planują ogłosić przetargi o wartości do 4,94 mld zł - poinformowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne.

Niewiadów - PGM i Grupa Virtus obejmą akcje Polskiej Grupy Hutniczej

Niewiadów Polska Grupa Militarna obejmie 2,8 mln akcji Polskiej Grupy Hutniczej za łączną kwotę 7 mln zł, z kolei Grupa Virtus obejmie akcje tej spółki za 2 mln zł - poinformowano w poniedziałkowych komunikatach.