Edukacja: System kształcenia zawodowego wymaga zmian

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Kształcenie dualne zawodowe oznacza możliwość praktycznej nauki zawodu w firmach i kształcenia teoretycznego w systemie szkolnictwa

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Stabilność finansowania szkolnictwa zawodowego, wpływ biznesu na działalność szkół zawodowych poprzez obecność w radach tych placówek - to postulaty przedsiębiorców zgłoszone Ministerstwu Edukacji i Nauki. Resort odpowiada, że jest otwarty na współpracę.

Postulaty dotyczące systemy kształcenia dualnego zaprezentował i przekazał w sobotę, 25 czerwca, przedstawicielom rządu Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz podczas odbywających się w Białymstoku ogólnopolskich obchodów tegorocznego Dnia Przedsiębiorcy. W ramach tych obchodów obradowała też Rada Przedsiębiorców działająca przy urzędzie Rzecznika MŚP.

Kształcenie dualne zawodowe oznacza możliwość praktycznej nauki zawodu w firmach i kształcenia teoretycznego w systemie szkolnictwa. Przygotowana do zawodu kadra to jest podstawa sukcesu osiąganego na rynku - mówił Abramowicz na konferencji prasowej.

Zaznaczył, że rząd przeprowadził już szereg reform szkolnictwa zawodowego. Mówił, że zespół powołany przy Radzie Przedsiębiorców wypracował pięć postulatów dotyczących obszarów, które - w ocenie przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw - wymagają zmian, by system działał lepiej. Rzecznik MŚP wymienił wśród nich stabilność finansowania szkół zawodowych, ułatwienia w przeprowadzaniu eksperymentów pedagogicznych czy udział przedsiębiorców w radach szkół, by dostosowywać programy nauczania do potrzeb rynku pracy.

Abramowicz zwrócił też uwagę, że w szkołach jest duża grupa uczniów z Ukrainy - uchodźców wojennych. Też trzeba to wziąć pod uwagę przy kształtowaniu zasad działania szkół zawodowych - mówił Rzecznik MŚP.

Wiceminister rozwoju i technologii i pełnomocnik rządu ds. MŚP Olga Semeniuk przypomniała, że w resorcie jest 10-letnia strategia dla małych i średnich przedsiębiorstw, w tym możliwość dofinansowania np. transformacji cyfrowej czy promocji kształcenia zawodowego.

Silna gospodarka to taka, w której każdy może - w odpowiednim momencie - zdecydować o zmianie swojego zawodu. Nie powinno być tak, że 16-, 17-latek musi wybierać już jeden zawód, który będzie go kierował w życiu przez kolejnych 30, 40 lat. Silna gospodarka to taka, w której przy zmianach krajobrazu gospodarczego, a taką zmianą była pandemia, a dzisiaj jest wojna na Ukrainie (...), przedsiębiorca jest w stanie przebranżowić się, zmienić miejsce pracy i dostać to miejsce pracy. Rolą państwa polskiego jest to, aby takie możliwości stwarzać - dodała Semeniuk.

Wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski mówił, że resort od kilku lat wdraża reformę szkolnictwa branżowego. Nastawiamy się na kształcenie praktyczne we współpracy z przedsiębiorcami, to oni w ogromnej mierze kształtują podstawy programowe, program kształcenia, mają wpływ na dokumenty, które są zatwierdzane przez ministerstwo - powiedział.

Dodał, że w ostatnich latach do systemu edukacji - we współpracy z przedsiębiorcami - wprowadzonych zostało kilkanaście nowych zawodów, od kilku lat funkcjonuje też prognoza zapotrzebowania na zawody zarówno w skali ogólnopolskiej, jak i regionalnej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.