Gospodarka: Osiągający wyższe dochody zdają sobie sprawę z faktu, że przyszła emerytura nie zapewni im życia na poziomie

fot: Krystian Krawczyk

Podobnie jak w ubiegłym roku, także i teraz ZUS wygeneruje Informację o przekazaniu do ZUS raportu informacyjnego przez płatnika składek

fot: Krystian Krawczyk

Blisko 40 proc. Polaków planuje nadal pracować zawodowo po osiągnięciu wieku emerytalnego, co trzeci nie przewiduje pracy na emeryturze - wynika z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH.

Z badania wynika, że 37,7 proc. respondentów zamierza nadal angażować się zawodowo po osiągnięciu wieku emerytalnego, 30,3 proc. nie planuje tego. Z kolei 32 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej kwestii.

Jak wskazują autorzy badania, podział deklaracji jest wyjątkowo wyrównany.

- To, że trzecia osoba jest niezdecydowana, może świadczyć o tym, że niektórzy, choć chcieliby odpoczywać na emeryturze, biorą pod uwagę, że jednak będą musieli zarobkować - tłumaczą.

Dodają, że osoby, które zadeklarowały aktywność zawodową po osiągnieciu wieku emerytalnego, z reguły są bardziej świadomi ww. zagrożenia niskimi świadczeniami emerytalnymi.

Badanie pokazuje, najwięcej deklaracji niepracowania na emeryturze złożyły osoby w wieku 60+ - ponad 59 proc. wskazań. Co czwarty pytany jest przeciwnego zdania i zamierza być aktywny zawodowo. 15,3 proc. pytanych nie ma zdania w tej kwestii.

Według analityków UCE RASEARCH, wśród osób starszych cele życiowe mocno się zmieniają, głównie pod wpływem stanu zdrowia. Oczywiście są też inne czynniki, np. dotyczące opieki nad wnukami lub chęci podróżowania, ale pierwszy wymieniony element ma kluczowe znaczenie - wskazują.

Biorąc pod uwagę miesięczne dochody netto respondentów, z badania wynika, że zwolennikami pracy po osiągnięciu wskazanego wieku są przede wszystkim osoby uzyskujące od 7 do blisko 9 tys. zł netto. W tej grupie zamierza pracować aż 57,1 proc. badanych, drugi wynik zajmują Polacy z dochodami od 5 do prawie 7 tys. zł, których 52,9 proc. zadeklarowało aktywność zawodową po osiągnięciu wieku emerytalnego. Z kolei najwięcej rodaków niechętnych do pracy na emeryturze zarabia mniej niż 3 tys. zł - 35,5 proc. wskazań - czytamy.

W ocenie autorów badania, osoby osiągające wyższe dochody zdają sobie sprawę z faktu, że przyszła emerytura nie zapewni im życia na poziomie, do którego są przyzwyczajeni.

- Dlatego naturalną decyzją będzie dla nich kontynowanie pracy zawodowej. Być może, o ile im zdrowie pozwoli, będą pracowali nawet w dość podobnym zakresie czasowym, jak to robią obecnie - wskazują.

Badanie pokazuje ponadto, że wśród respondentów z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym przeważają osoby, które nie zamierzają pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego. Odwrotnie jest wśród badanych z wykształceniem średnim i wyższym. W ocenie analityków, osoby lepiej wykształcone są bardziej świadome tego, jak niskie świadczenia mogą ich czekać w przyszłości.

Analizując preferencje polityczne, pracę po osiągnięciu wieku emerytalnego deklarują głównie wyborcy Koalicji Obywatelskiej (42,5 proc.) oraz Lewicy (41,6 proc.). Po drugiej stronie zestawienia są wyborcy PSL-KP - 21 proc. wskazań. Jednak największy odsetek chętnych do pracy na emeryturze (44 proc.) jest wśród osób, które nie wskazały żadnego z ugrupowań politycznych - podano.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.