Ceny uprawnień EU ETS już wkrótce przekroczą 50 euro?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Pilotażowa instalacja do wychwytywania i składowania CO2 (CCS) z elektrowni węglowej w Bełchatowie, szacowana na ok. 600 mln euro, była w czołówce projektów CCS, które miały szansę na przyznane dofinansowania w ramach unijnego programu NER 300

fot: Jarosław Galusek/ARC

Unijne ceny uprawnień do emisji CO2 od początku roku regularnie pną się w górę. Gdzie jest granica i czy za niedługo przekroczona zostanie symboliczna bariera 50 euro?

Wprowadzenie opłat za emisję dwutlenku węgla to mechanizm, który ma przyspieszyć transformację energetyczną i rozwój źródeł niskoemisyjnych. I tak się też dzieje – wraz ze wzrostem cen uprawnień do emisji powyżej 20 euro jakiekolwiek inwestycje w elektrownie węglowe przestały mieć ekonomiczny sens.

Sęk w tym, że regularny marsz cen opłat ze emisję w górę coraz bardziej uderza w kondycję polskich spółek energetycznych, których moce produkcyjne są wciąż w dużej mierze oparte na jednostkach opalanych węglem. Już teraz – w kwietniu tego roku cena uprawnień przekroczyła już 44 euro za tonę – słychać ostrzeżenia, że rosnące opłaty mogą spowodować niekontrolowane wygaszanie bloków energetycznych i zachwianie bezpieczeństwa dostaw energii.

Co spowodowało tak duży wzrost cen opłat?

–  To przede wszystkim zdecydowanie większe zapotrzebowanie na energię pomimo pandemii – zarówno w końcówce zeszłego roku, jak również na początku tego roku. W ostatnim czasie widzimy też bardzo mocną korelację rynku CO2 z rynkami finansowymi, które są napędzane przez bardzo poluzowaną politykę monetarną. Jeżeli popatrzymy na te dwa czynniki i coraz gorszą sytuację, jeśli chodzi o wietrzność w Europie, która w pierwszym kwartale tego roku i pod koniec zeszłego roku doprowadziła do większego wykorzystania źródeł konwencjonalnych, mamy rekordy na takim poziomie, na jakim widzimy – wyliczał Sebastian Gola, dyrektor wykonawczy Taurona ds. analiz i operacji rynkowych, podczas konferencji wynikowej spółki.

– Zakładałbym, że jeżeli temperaturowo ten rok utrzyma się w podobnych normach, jak jego początek i jeżeli nie dojdzie do korekty na rynkach finansowych, to, w mojej ocenie, jest możliwe, że już w tym roku przekroczymy poziom 50 euro za tonę uprawnień. Za tym przemawiają również fundamentalne argumenty, chociażby takie, jak dalsza redukcja emisji dwutlenku węgla. Tutaj bardzo ważnym wydarzeniem, które odbędzie się w kwietniu, jest spotkanie w USA, gdzie prawdopodobnie dojdzie do finalizacji Porozumienia Klimatycznego, i zapowiedziany cel 55 proc. redukcji emisji do 2030 r. może wręcz wzrosnąć do 60 proc. To też będzie kolejny czynnik, który do końca kwietnia będzie przemawiał za tymi wzrostami – dodał Gola. Przypomnijmy, że chodzi o wirtualny szczyt Leaders Summit on Climate, na który Joe Biden zaprosił 40 światowych przywódców i który ma się odbyć 22 i 23 kwietnia.

Jak ocenił Gola, kolejna zima również będzie się wiązała ze wzrostem zapotrzebowania na energię, a tym samym większą produkcją w blokach węglowych.

– Zakładamy, że końcówka roku może się skończyć ze wzrostem zużycia energii na poziomie 3 proc. W tym samym czasie jesteśmy też świadkami wyłączania bloków węglowych w Niemczech oraz zmieniającego się bilansu we Francji, w związku z tym zakładamy, że ta sytuacja spowoduje większe wykorzystanie źródeł konwencjonalnych, w szczególności tych opalanych węglem kamiennym zarówno w kraju, jak i w Grupie Tauron – dodał.

Marek Wadowski, wiceprezes Taurona ds. finansów, studził jednak prognozy dotyczące ewentualnych wzrostów krajowych cen węgla. Jako barierę wskazał tu wysoki poziom zapasów tego surowca.

– W 2020 r. zapasy wzrosły do poziomu 6 mln t i jest to poziom dużo powyżej możliwości odbioru tego węgla przez energetykę i pozostałych odbiorców. Dlatego z uwagi na wzrost poziomu zapasów widzimy wyraźnie, że wzrost cen węgla będzie w Polsce mocno ograniczany – z prostej przyczyny: jeżeli ceny mocno wzrosną, to się przełoży na produkcję z bloków opalanych węglem kamiennym, która spadnie, bądź się przełoży na bardzo istotny wzrost cen energii elektrycznej – argumentował Wadowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.

Górnicy rozpoczęli strajk głodowy. Napięta sytuacja w chilijskim górnictwie

Pracownicy kopalni miedzi Antofagasta PLC w Chile zaostrzyli w piątek trzydniowy strajk. Trzech członków związku zawodowego rozpoczęło głodówkę. Przywódcy związkowi próbowali wywrzeć presję na firmę, aby powróciła do stołu negocjacyjnego – podaje Bloomberg.

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.