Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.00 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.80 PLN (-0.46%)

ORLEN S.A.

129.86 PLN (+1.04%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.58 PLN (-1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.85 PLN (-0.65%)

Enea S.A.

22.32 PLN (-0.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

30.80 PLN (+5.48%)

Złoto

4 524.30 USD (+2.30%)

Srebro

69.80 USD (+2.09%)

Ropa naftowa

105.32 USD (+4.65%)

Gaz ziemny

3.16 USD (+8.18%)

Miedź

5.49 USD (+0.18%)

Węgiel kamienny

130.90 USD (-0.83%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.00 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.80 PLN (-0.46%)

ORLEN S.A.

129.86 PLN (+1.04%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.58 PLN (-1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.85 PLN (-0.65%)

Enea S.A.

22.32 PLN (-0.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

30.80 PLN (+5.48%)

Złoto

4 524.30 USD (+2.30%)

Srebro

69.80 USD (+2.09%)

Ropa naftowa

105.32 USD (+4.65%)

Gaz ziemny

3.16 USD (+8.18%)

Miedź

5.49 USD (+0.18%)

Węgiel kamienny

130.90 USD (-0.83%)

Resort finansów sprzedał obligacje, inwestorzy wracają do Polski

fot: ARC

"Ministerstwo Finansów nie może zgodzić się z zarzutem NIK, że Minister Finansów nie nadzorował zgodności finansowania projektów z założeniami Programu Inwestycje Polskie" - czytamy w komentarzu

fot: ARC

Na pierwszych w tym roku aukcjach Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje skarbowe za 6 mld złotych, choć inwestorzy mieli znacznie większy apetyt. Zdaniem ekonomistów wyniki świadczą o tym, że inwestorzy zagraniczni wracają na polski rynek długu.

W pierwszym czwartkowym (5 stycznia) przetargu inwestorzy objęli pięć rodzajów obligacji skarbowych o zapadalności od dwóch do dziesięciu lat za łączną kwotę 5 mld zł, przy popycie sięgającym prawie 13 mld zł. W uzupełniającym przetargu MF sprzedało jeszcze papiery za miliard złotych przy popycie przekraczającym dwa miliardy.

Analityk z banku Pekao Arkadiusz Urbański ocenił w rozmowie z PAP, że zainteresowanie emitowanymi w czwartek obligacjami było pozytywnym zaskoczeniem.

- Początek roku nie był najlepszy dla długu w regionie, także w Polsce. Były obawy, które zresztą objawiły się zmniejszeniem podaży, o popyt oraz o ceny - tłumaczy Urbański.

Wyjaśnił, że w październiku i listopadzie kapitał zagraniczny wycofywał się z Polski, a wynik czwartkowej aukcji świadczy o tym, że inwestorzy z zagranicy brali w niej udział.

- Zainteresowanie dłuższymi papierami, które są najbardziej ryzykowne, było solidne, co świadczy o tym, że nierezydenci wracają do Polski - dodał analityk.

Jego zdaniem część inwestorów mogła uznać, że wzrost rentowności polskich średnioterminowych i długoterminowych papierów, który w ostatnich tygodniach miał miejsce, jest atrakcyjną alternatywą dla inwestowania w innych częściach świata.

Jego zdaniem sprzedaż właśnie takich obligacji jest - z punktu widzenia resortu finansów - bardzo dobrym rozwiązaniem.

- Wynik pierwszej w tym roku aukcji to dobry sygnał. O ile w piątek dane ze Stanów dotyczące przyrostu zatrudnienia nie zaskoczą bardzo pozytywnie, to możliwe, że mamy szansę na kilkudniową odwilż na naszym rynku obligacji - uważa Urbański.

Według niego rentowności polskich obligacji mogą spadać, ale zapewne nie na długo.

- Optymizm po tej aukcji może nie trwać długo, bowiem na horyzoncie są czarne chmury - powiedział. Wskazał, że wkrótce czeka nas bowiem porcja danych z krajowej gospodarki oraz decyzje ratingowe Moody's i Fitch, co rodzi niepewność na rynku.

Także ekonomista z ING Banku Śląskiego Piotr Popławski ocenił w rozmowie z PAP, że popyt na papiery oferowane przez resort finansów był "całkiem solidny", zwłaszcza jeśli chodzi o obligacje dwuletnie i pięcioletnie. Zwrócił uwagę na zainteresowanie papierami dziesięcioletnimi, co jest szczególnie istotne biorąc pod uwagę trudne warunki na rynku.

- Ministerstwo Finansów starało się głównie uplasować na rynku dłuższe papiery. W przypadku np. obligacji dwuletnich popyt sięgnął 2,8 mld zł, a sprzedano obligacje za niecały miliard. Natomiast w przypadku dziesięcioletnich, przy popycie prawie 2,8 mld, sprzedano papiery za ponad 1,5 mld zł. Widać, że resort na tyle, na ile był w stanie, starał się wydłużyć zapadalność oferowanych obligacji - wyjaśnił Popławski.

Jego zdaniem w wynikach aukcji widać duży popyt na nasze papiery ze strony inwestorów zagranicznych, co oznacza, że powoli wraca zainteresowanie rynkiem długu.

- Rynki trochę miej się boją tego, co dzieje się w Stanach - ocenił.

Dodał, że rynek polskich obligacji w ostatnich miesiącach dotknęła mocna przecena, w związku z tym dochodowości naszych papierów są atrakcyjne.

- Zdziwiłbym się jednak, gdyby nastąpiło jakieś większe umocnienie, bowiem scenariusz wzrostu inflacji w Europie jest cały czas dominującym, co pcha dochodowości np. niemieckiego bunda (obligacji niemieckich - PAP) w górę - powiedział Popławski. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Korski: Obawiam się, że może zabraknąć polskiego węgla do naszych elektrowni węglowych

Jest takie łacińskie powiedzenie „Hic Rhodus, hic salta”, w wolnym tłumaczeniu „Pokaż, co potrafisz”. Ostatnio często nasuwa mi się ono, kiedy słyszę wypowiedzi osób publicznych na temat oparcia naszego bezpieczeństwa energetycznego o węgiel, zwłaszcza kamienny.

Innowacyjne rozwiązania w bezpieczeństwie pracy generują nowe zagrożenia

Nowoczesne rozwiązania wspierające bezpieczeństwo pracy są niezbędne w każdej branży. W górnictwie znakomicie sprawdza się technologia VR, tworząca za pomocą gogli i oprogramowania wirtualny, trójwymiarowy świat. Sztuczna inteligencja lubi jednak czasem zawodzić, podobnie jak innowacyjne technologie generować nowe zagrożenia. Potwierdzają to opinie ekspertów.

Rocznica katastrofy drogowej, w której zginęli górnicy mysłowickiej kopalni

28 marca 2026 r. mija 14 lat od katastrofy drogowej w Przybędzy, w której zginęło ośmiu górników wracających z pracy w kopalni Mysłowice-Wesoła. W tragicznym wypadku 10 osób zostało ciężko rannych. To była jedna z największych katastrof drogowych w Polsce.

Zrezygnował z pracy w kopalni, postawił na karierę akademicką

Swoją zawodową karierę rozpoczął w kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach, zaliczając kolejne stanowiska kierownicze, aż do zastępcy głównego inżyniera energomechanicznego. W obliczu likwidacji zakładu zdecydował się na diametralną zmianę charakteru pracy. Roboczy drelich zamienił na garnitur, a kilofek na kredę. Tak wyglądały początki kariery naukowej dr. hab. inż. Jana Kani, dziś znakomitego nauczyciela akademickiego zajmującego się problematyką górnictwa. Jego wychowankowie dwunastokrotnie triumfowali w prestiżowym Studenckim Turnieju Wiedzy Górniczej, w ramach Szkoły Eksploatacji Podziemnej w Krakowie.