M jak muł, Z jak zakaz

fot: Jarosław Galusek/ARC

Nowoczesny kocioł małej mocy z retortowym palnikiem automatycznym emituje do prawie 30 razy mniej dwutlenku węgla, od kotła komorowego z zasypem ręcznym.

fot: Jarosław Galusek/ARC

"Muł węglowy 50% + drobny węgiel 50% - wartość opałowa: 17 MJ/kg, cena: 160 zł. Sprzedam muł węglowy, tanio - tylko z transportem". Takie ogłoszenia raczej nie znikną. Wszystko wskazuje na to, że Ministerstwo Gospodarki tworząc rozporządzenie do ustawy monitorującej jakość węgla, nie wprowadzi doń zakazu spalania mułu węglowego w gospodarstwach domowych.

Ekolodzy (i nie tylko) apelują o wprowadzenie zakazu palenia miałem i mułem węglowym w w gospodarstwach domowych. "Produkty te nie powinny być dostępne dla gospodarstw domowych ze względu na bardzo wysoką emisję pyłu, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, a także dioksyn i furanów przy ich spalaniu w domowych piecach grzewczych" - alarmuje Polski Alarm Smogowy.

Królują śmieciuchy
Henryk Paszcza, dyrektor katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, w Biuletynie GIPH przypomina, że zasiarczenie polskiego węgla energetycznego przeznaczonego do sprzedaży krajowej jest wyższe od importowanego. Dyrektor wypowiada się o węglu, a nie o mule powstającym przy przeróbce węgla. Co prawda energetyka używa mułów, ale użytkuje je w technologii spalania węgla w złożu fluidalnym, przez co w znacznym stopniu ogranicza zanieczyszczenie powietrza. Co jest możliwe w elektrowni, nie jest możliwe w domu, jeśli nie ma się odpowiedniej (czytaj: nowoczesnego, czyli drogiego) klasy pieca.

Adam Gorszanów, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla, podkreśla, że w Polsce co najmniej 80 proc. produkowanych obecnie kotłów na paliwa stałe, to tzw. śmieciuchy, w których spali się wszystko i które nie spełniają żadnych norm, a tym bardziej normy 305 z 2012 r. w zakresie granicznych wartości emisji zanieczyszczeń, a to jest jedyna norma w UE dopuszczająca urządzenia grzewcze do obrotu. To o czym tu mówić? - pyta retorycznie prezes.

W 3,5 mln kotłów (z 5 mln ogółem) w domach jednorodzinnych można spalić wszystko i jednocześnie złamać wszelkie normy. Takie urządzenia, bez względu, czy mają rok, czy czterdzieści, jeśli zostały oparte na technologii epoki pary, to wyrzucają w powietrze co najmniej kilkanaście razy więcej zanieczyszczeń, nawet i 600 mg pyłu w metrze sześciennym spalin, niż kotły ekologiczne, spalające kwalifikowane paliwo stałe.

Dr inż. Aleksander Sobolewski, dyrektor zabrzańskiego Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla, wyjaśnia prosto i zwięźle, że nowoczesny kocioł małej mocy z retortowym palnikiem automatycznym emituje do prawie 30 razy mniej dwutlenku węgla, od kotła komorowego z zasypem ręcznym, czyli takiego, gdzie trzeba wiaderkiem albo łopatą nasypać węgiel do wnętrza, czyli opartego na technologii XIX-wiecznej.

Dyspensa przedunijna
W Polsce co roku niską emisję powoduje spalenie 13 mln t węgla. Przy czym jest to węgiel różnej jakości i w tej liczbie tkwi również milion ton mułów, które do 2003 r. były kwalifikowane jako odpad przemysłowy, a rangę paliwa zyskały 1 stycznia 2003 r., po wprowadzeniu "dobrowolności stosowania norm na węgiel do celów energetycznych, określających przeznaczenie paliw węglowych".

Taka zmiana statusu była i jest na rękę producentom węgla, a nie podoba się jego sprzedawcom. Ci ostatni, jak ekolodzy, opowiadają się za wprowadzeniem zakazu obrotu mułem węglowym w sprzedaży dla odbiorców indywidualnych (lub jego spalania w gospodarstwach domowych, co na jedno wychodzi).

Prezes Gorszanów uważa, że producenci strzelają sobie w stopę zabiegając o utrzymanie statusu mułu węglowego jako paliwa. Gdyby był tak jak kiedyś odpadem, to w domach spalono by milion ton węgla, który jest droższy od mułów. Łatwo domyślić się, skąd taka, a nie inna postawa producentów: koszty, koszty i ich cięcie! Gdyby muły były odpadami, to trzeba byłoby je jakoś zagospodarować, a to kosztuje. Taniej jest sprzedać, nawet za 50 zł za tonę, i problem jest rozwiązany.

Biznes czy ekologia?
W rozporządzeniu do ustawy wprowadzającej normy jakościowe węgla, które opiniowała m.in. także Izba Sprzedawców, nie ma jasno sprecyzowanego zakazu palenia mułami. Jest w nim furtka, a wiadomo, co to znaczy w naszych warunkach. Czy ktoś ją zamknie? Okaże się. W tej mierze Ministerstwo Środowiska zaopiniowało rozporządzenie negatywnie. Górę weźmie biznes czy ekologia?

Okazuje się, że można pogodzić jedno z drugim. Sęk w tym, że taki mariaż jest kosztowny. W IChPW opracowali tzw. blue coal, który może być produkowany nawet z mułów. Według wyliczeń zabrzańskich naukowców produkcja takiego paliwa kosztowałaby co najmniej 1000 zł za tonę. Kto to kupi, skoro świadomość indywidualnego odbiorcy kształtuje cena paliwa? W kopalni Piast w Bieruniu od 2013 r. działa instalacja przerabiająca muł węglowy na granulat do zastosowań w energetyce. Urządzenie jest prototypowe. Jakoś nie słychać, by inne kopalnie były nim zainteresowane. Poza tym w zawodowej energetyce można spalić z zachowaniem norm zwykły muł, który jest z pewnością tańszy od granulowanego wg technologii opracowanej w krakowskiej AGH.

Samo wprowadzenie zakazu spalania mułu w gospodarstwach domowych nie rozwiązałoby do końca problemu. IChPW dużo wcześniej przed tym, jak rząd postanowił monitorować jakość spalanego w Polsce węgla, postulował wprowadzenie zakazu sprzedaży w Polsce kotłów małej mocy o I i II klasie emisyjności (według tzw. normy 303), stworzenie systemu przeglądów, konserwacji i doposażenia instalacji centralnego ogrzewania, wprowadzenie monitoringu pracy kotłów centralnego ogrzewania (czujniki kominowe i popiołowe, by uniemożliwić spalanie odpadów).

Jeśli nadal będzie można palić byle czym i w byle czym, to straci na tym... górnictwo węgla kamiennego. Zwolennicy dekarbonizacji nie przystawiają nosa do komina i nie interesuje ich, że ulatujące przezeń zanieczyszczenia nie pochodzą z dobrego węgla spalanego w ekopiecach, ale miału i jemu podobnych paliw. Z dymem milionów ton spalonego u Kowalskich miału węglowego idą także wysiłki tych, którzy przekonują, że nie każdy węgiel jest be! Warto by było o tym pamiętać.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Do UOKiK trafiła aktualizacja wniosku dotyczącego wsparcia górnictwa węgla kamiennego

Resort energii przekazał do UOKiK aktualizację wniosku notyfikacyjnego dotyczącego wsparcia górnictwa węgla kamiennego na podstawie znowelizowanej ustawy górniczej, która trafi następnie do KE. Osobno procedowany ma być wniosek dot. mechanizmu tzw. dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych.

ARP uruchomi 150 mln zł preferencyjnych pożyczek. Na co? Na cyfryzację i zieloną transformację

Agencja Rozwoju Przemysłu uruchomi 150 mln zł preferencyjnych pożyczek na cyfrową i zieloną transformację przedsiębiorstw. Finansowanie będzie dostępne w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki 2021-2027 - poinformowała ARP.

Sejmik wojewódzki zaapelował do rządu o ponowną analizę budowy Szlaku Staropolskiego

Radni województwa śląskiego przegłosowali apel, by rząd i resort infrastruktury ponownie przeanalizowały zasadność budowy drogi ekspresowej S46 Opole - Częstochowa - Kielce, którego nie ma w Rządowym Programie Budowy Dróg i Autostrad.

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku.