Mysłowice-Wesoła: ratownicy przeszukują kolejne metry chodnika

fot: Tomasz Rozynek

Ratownicy zaczęli staranne przeszukiwanie kolejnych metrów chodnika, w której może znajdować się zaginiony górnik

fot: Tomasz Rozynek

Zastępy ratowników prowadzących akcję w kopalni Mysłowice-Wesoła weszły w piątek (17 października) do strefy, w której może znajdować się poszukiwany górnik.

Woda z pierwszego rozlewiska została już wypompowana do wielkości pozwalającej ratownikom, by zaczęli penetrację i staranne przeszukiwanie kolejnych metrów chodnika, w którym przed dwunastoma dniami doszło do zapalenia lub wybuchu metanu.

- Ratownicy przeszukują te miejsca w zakresie, na jaki pozwala im kierownictwo akcji - poinformował portal górniczy nettg.pl Wojciech Jaros, rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego.

Na sobotę (18 października) zwołane zostało posiedzenie zespołu specjalistów, mające określić wskazówki dotyczące dalszego postępowania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.

Z Wełnowca na koniec świata. Jak chłopak ze Śląska zarządza gigantyczną kopalnią na pustyni Atakama

Mateusz Moskwa pochodzi z Katowic, wykształcenie zdobywał na krakowskiej AGH, a dziś odpowiada za kluczowe operacje w jednej z największych kopalni miedzi na świecie, należącej do KGHM