Górnictwo węglowe w Nowej Zelandii

1370262492 nowa zelandia ak

fot: Antonina Krawczyk

W małej Nowej Zelandii kopalnie węgla znajdują się z dala od dużych aglomeracji miejskich

fot: Antonina Krawczyk

Górnictwo węgla kamiennego w Nowej Zelandii to niewielka liczba małych kopalń, różniących się od siebie diametralnie czy to systemem urabiania, czy występującymi w nich zagrożeniami. W Nowej Zelandii są 22 czynne kopalnie węgla, w tym tylko 7 to kopalnie podziemne.

Zasoby surowca w tym kraju ocenia się na 15 mld t, z czego ponad 80 proc. znajduje się na Wyspie Południowej. Wydobycie węgla w Nowej Zelandii rozpoczęli Europejczycy w 1849 r.

Produkcja węgla w tym państwie w porównaniu z innymi krajami jest mała. W 1900 r. Nowa Zelandia produkowała tylko 1 mln t węgla, a 19 lat później wydobycie wzrosło do 2,25 mln t. Ponowny wzrost wydobycia nastąpił pod koniec lat 90. - z 3 mln t w 1990 r. do 5,3 mln t 2010 r. Około 4 mln t węgla wydobywają kopalnie odkrywkowe, reszta - niewiele ponad milion ton - pochodzi z kopalń podziemnych.

Pomimo małego wydobycia Nowa Zelandia eksportuje ok. 50 proc. swojego wydobycia. Eksport waha się w granicach od 2 do 2,7 mln t rocznie. Pierwszy próbny eksport do Japonii miał miejsce w 1976 r. Od tego czasu nowozelandzki węgiel jest eksportowany do Indii, Brazylii, Południowe Afryki, a nawet Australii. Zawiera on bardzo mało popiołu - do 2 do proc., mało fosforu - 0,18 proc. i jest wysoko energetyczny - 7300 kcal.

W tamtejszych podziemnych kopalniach nie stosuje się systemów ścianowych z uwagi na nieregularne zalegania pokładów i ich zmienną grubość. Węgiel urabia się za pomocą:

1. kombajnów chodnikowych typu continuous miner lub kombajnów chodnikowych z głowicami stożkowymi bądź podobnego typu/kształtu;

2. metody hydrourabiania - urabianie węgla za pomocą wody pod ciśnieniem;

3. robót strzałowych.

Jako ciekawostkę należy podać, że w nowozelandzkich kopalniach jako obudowę wyrobisk chodnikowych stosuje się polskie łuki stropnicowe, zwane Polish steel sets. Takiej obudowy nie stosuje się w sąsiedniej Australii.

W małej Nowej Zelandii kopalnie węgla znajdują się z dala od dużych aglomeracji miejskich. W początkowych latach rozwoju górnictwa w tym kraju izolacja, ubogi stan budownictwa, brytyjskie pochodzenie większości pierwszych górników powodowały, że społeczność górnicza miała odrębną kulturę. Nadużywanie alkoholu było tak rozpowszechnione, że w jednym z raportów z lat 90. handlowcy podawali, iż konsumpcja alkoholu w rejonach górniczych jest 2 razy większa niż w innych częściach kraju.

Wśród górników hazard był i jest jedną z najpopularniejszych form rozrywki. Spędzanie czasu na wyścigach konnych czy wyścigach psów, grze w lotki lub amatorskich walkach bokserskie w pubach były i są czymś normalnym.

Wybuch w kopalni Brunnen w 1896r. był największą katastrofą górniczą, w której zginęło 65 górników. Wypadki w nowozelandzkich kopalniach miały charakter pojedynczych zdarzeń. W latach 1900-1914 na zaistniałych 141 wypadków śmiertelnych, aż 98 miało indywidualny charakter.

Później to się jednak zmieniło. Od 1967 r. do dziś w Nowej Zelandii miało miejsce 7 dużych katastrof - wybuch metanu, wdarcie się wody do wyrobisk górniczych, pożary, wyrzut gazów kopalnianych. Zginęli ludzie i poniesione zostały ogromne straty ekonomiczne. W tym okresie wypadki przy pracy kosztowały życie 55 górników. W wyniku katastrof zamkniętych zostało 6 kopalń. Te tragedie nie skłoniły zarządających tamtejszych górnictwem do wyciągnięcia wniosków. Nie podjęli oni żadnych kroków zmierzających do zmiany przepisów bezpieczeństwa, mających na celu jego poprawę.

W 1967 r. w kopalni Strongman Mine w wyniku eksplozji zginęło 19 górników, w 1985 r. w wyniku pożaru w kopalni Boatmans Creek zginęło 4 górników, a kopalnia została zamknięta i do dnia dzisiejszego nie podjęto w niej wydobycia węgla.

To tylko dwa przypadki katastrof, po których nie poczyniono żadnych kroków zmierzających do poprawy stanu bezpieczeństwa, organizacji pracy czy lepszej kontroli.

Dopiero katastrofa, która miała miejsce w 2010 r. w kopalni Pike River - w wyniku pożaru i wybuchów metanu zginęło 29 górników - przyczyniła się do przeprowdzenia zmian w przepisach górniczych, a także do zastosowania lepszych technik i sprzętu górniczego w celu podniesienia poziomu bezpieczeństwa w nowozelandzkich kopalniach.

Tamtejszy przemysł wydobywczy posiada od 1992 r. Health and Safety in Employment Act, czyli przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy. Od tego też czasu w górnictwie nowozelandzkim nastąpiło dużo zmian: zaczęto zatrudniać dużą liczbę kontraktorów, w tym nienależących do związków zawodowych, wydłużono godziny pracy, wzrosło zatrudnienie niewykwalifikowanych pracowników i młodych pracowników, a także obcokrajowców. Te czynniki w mniejszym lub większym stopniu miały i mają wpływ na bezpieczeństwo pracy w górniczych zakładach.

Po katastrofie w kopalni Pike River komisja powypadkowa zaleciła, aby przemysł wydobywczy w Nowej Zelandii wprowadził zmiany w prawie górniczym, które uwzględniłyby m.in. następujące tematy:

1. systemy zdalnej kontroli atmosfery kopalnianej,

2. posiadanie w kopalni minimum dwóch dróg ucieczkowych (kopalnia Pike River posiadała jedną pochylnię stanowiącą drogę wycofania załogi z jej wyrobisk),

3. posiadanie sytemu szkolenia załogi w zakresie jej wycofania z kopalni w wypadku wystąpienia w niej zagrożeń,

4. posiadanie planów ewakuacji i szkoleń załogi w zakresie zachowań w czasie wypadku i występienia zagrożenia,

5. posiadanie dostępu do głównych urządzeń w kopalni (dostęp do głównych wentylatorów w kopalni Pike River na powierzchni był możliwy za pomocą helikoptera),

6. posiadanie dobrze opracowanego systemów odmetanowania, wentylacji i ich bieżąca kontrola,

7. posiadanie systemów szkolenia nowo zatrudnionych pracowników i pracowników kontraktowych,

8. kontrole stanu liczebnego załogi przebywającej pod ziemią,

9. zatrudnianie kwalifikowanej i doświadczonej zawodowej kadry kierowniczej, jej szkolenie i sprecyzowanie obowiązków stanowiskowych,

10. zatrudnianie kompetentnych inspektorów górniczych w odpowiedniej liczbie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ryzyko pożaru auta elektrycznego nie jest wyższe niż pojazdu spalinowego?

W pierwszym kwartale br. odnotowano 14 pożarów samochodów elektrycznych, to 0,59 proc. wszystkich pożarów pojazdów - wynika z danych PSP przenalizowanych przez firmę badawczą F5A. Eksperci uważają, że ryzyko pożaru auta BEV nie jest wyższe niż samochodów z innym rodzajem napędu.

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Górnicza spółka inwestuje w obronność

Bumech reorganizuje działalność związaną z sektorem obronnym i przenosi ją do spółki giełdowej. Capital Partners ma stać się docelowym centrum aktywności obronnych Grupy Bumech. To właśnie tam będą rozwijane projekty związane z produkcją i obrotem sprzętem oraz technologiami o przeznaczeniu wojskowym, w ramach wyodrębnionej struktury biznesowej.

Zwolnienia z podatku dla inwestorów rozwijających nowoczesne technologie

Nieruchomości należą do miasta oraz Górnośląskiego Akceleratora Przedsiębiorczości Rynkowej (miejskiej spółki zarządzającej m.in. lotniskiem w Gliwicach) i są przygotowywane z myślą o kolejnych inwestycjach