Górnictwo: wciąż nie wiadomo, jak zginęli górnicy z Zofiówki
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
- Wstrząs, który doprowadził do tego zdarzenia był niestety nie do przewidzenia i był zaskoczeniem – powiedział Zbigniew Rawicki, przewodniczący komisji badającej przyczyny i okoliczności wypadku w Zofiówce
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
W środę, 27 czerwca, w Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach odbyło się drugie posiedzenie komisji badającej przyczyny i okoliczności wypadku w kopalni Zofiówka. Wciąż nie ma jednoznacznych odpowiedzi, jaka była przyczyna tąpnięcia oraz co bezpośrednio spowodowało śmierć pięciu górników.
W drugim posiedzeniu Komisji do zbadania przyczyn i okoliczności tąpnięcia oraz wypadku zbiorowego zaistniałego 5 maja w KWK Borynia-Zofiówka-Jastrzębie, Ruch Zofiówka, oprócz 25 członków (w ostatnim czasie do zespołu dołączyli również przedstawiciele 6 central związkowych) udział wzięli także przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.
Po zakończeniu obrad szczegółami prac i ustaleń podzielił się z dziennikarzami Zbigniew Rawicki, dyrektor departamentu górnictwa oraz przewodniczący komisji. Jak zaznaczył, w trakcie środowego posiedzenia, komisja zapoznała się z informacjami udzielonymi przez dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku, przedstawicieli JSW i CSRG, a prace zespołu skupiają się na ustaleniu sekwencji zdarzeń poprzedzających bezpośrednio moment katastrofy, moment samego wstrząsu oraz tego, co działo się później, czyli akcji ratowniczej.
- W tym przypadku informacje uzyskano z relacji ratowników górniczych, którzy prowadzili akcję w bardzo skomplikowanych warunkach. Trzeba podkreślić że była to jedna z najtrudniejszych akcji w powojennej historii polskiego górnictwa węgla kamiennego – podkreślił Rawicki.
Tąpnięcie było tak silne, że w wyniku wstrząsu zniszczeniu uległo ok. 800 m wyrobisk, a ok. 3 km zostało po zakończeniu akcji wyłączonych z sieci wentylacyjnej kopalni.
- Dla zobrazowania siła wstrząsu była tak duża, że kombajn górniczy ważący kilkadziesiąt t został wbity w strop w taki sposób, że góra tego kombajnu została, mówiąc lapidarnie, spłaszczona – powiedział przewodniczący komisji.
Wstrząs spowodował także uwolnienie ogromnej ilości metanu, którą oszacowano na 0,5 mln m sześc. Tak dużej ilości metanu nie dało się usunąć metodami mechanicznymi, więc aby ratownicy mogli prowadzić akcję, trujący gaz trzeba było usunąć metodami wentylacyjnymi.
- Akcja mimo przeszkód przebiegała sprawnie, choć na tę chwilę jeszcze nie dokonano całkowitej jej oceny. Jednak już dzisiaj można powiedzieć, że użyte były wszelkie możliwe środki i wszelka możliwa pomoc była udzielana. Wszystko, co na dzień dzisiejszy było do zastosowania, zostało zastosowane – podkreślił Rawicki.
Spośród członków komisji zostało wyodrębnionych 5 zespołów roboczych, których zadaniem jest wykonanie specjalistycznych ekspertyz w zakresie geomechaniki, zagrożenia tąpaniami oraz zagrożeń aerologicznych. Jak poinformował w środę przewodniczący, członkowie zespołów przedstawili wstępne wyniki swoich opracowań.
- Jednak ze względu na skomplikowany charakter wstrząsu, który doprowadził do katastrofy, na tę chwilę nie można w sposób jednoznaczny wysuwać jakichkolwiek wniosków, zarówno co do przyczyn, jak i działań zapobiegającym tego typu zdarzeniom w przyszłości. Wstrząs, który doprowadził do tego zdarzenia był niestety nie do przewidzenia i był zaskoczeniem – powiedział Rawicki i dodał, że rejon, w którym doszło do wypadku był tzw. strefą szczególnego zagrożenia tąpaniami.
Przewodniczący komisji przyznał również, że wciąż nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co było ostateczną przyczyną śmierci górników, mimo zleconych sekcji zwłok.
- To mogły być obrażenia wielonarządowe spowodowane czynnikami mechanicznymi, mogło również dojść do uduszenia czy utopienia, ponieważ w pewnym momencie atmosfera była niezdatna do oddychania, jak również wyrobiska zostały zalane – wyliczał Rawicki.
W tej chwili trudno również odpowiedzieć na pytanie, kiedy będzie możliwe wznowienie wydobycia w odciętym obecnie rejonie.
Do tej pory komisja przesłuchała w charakterze świadków 35 osób. Dalsze prace będą się skupiały na przesłuchaniach kolejnych świadków oraz analizie dokumentacji i wykonywaniu dalszych badań i analiz. Jak zaznaczył Rawicki materiałem do przeanalizowania pozostają wciąż m.in. nagrania taśm zarejestrowanych podczas akcji ratowniczej (razem to kilkaset godzin nagrań) czy odczyt danych z specjalistycznego sprzętu z zakresu geomechaniki i zagrożenia tąpaniami (w tym przypadku wyniki danych, które trzeba przeanalizować można liczyć w tysiącach odczytów)
Komisja zgodnie z zarządzeniem prezesa WUG powinna zakończyć prace do 10 sierpnia, ale z uwagi na ogrom pracy i skomplikowany charakter badań, jej prace mogą zostać przedłużone. Kolejne posiedzenie zaplanowano na 18 lipca.