Górnictwo: w Rudnej wywołali wstrząs
fot: Krystian Krawczyk
W środę (14 września) doszło do silnego wstrząsu w kopalni Rudna w Polkowicach. Zginął górnik
fot: Krystian Krawczyk
Mieszkańców Polkowic w piątek, 20 lipca, rano obudził silny, odczuwalny wstrząs. Miał on siłę ok. 3,4 w skali Richtera i został specjalnie wywołany pracami górniczymi w szybie G-7 w kopalni Rudna. Nikomu nic się nie stało.
Jak poinformował PAP Jarosław Twardowski z KGHM Polska Miedź SA w rejonie wstrząsu, w szybie G-7 w kopalni Rudna nie było ludzi i nikomu nic się nie stało.
- Wstrząs został wywołany pracami zabezpieczającymi. Czasami właśnie po to, by nie doszło do samoistnego wstrząsu górotworu. Wywołuje się go przy pomocy materiałów wybuchowych - powiedział rzecznik.
Wyjaśnił, że zwykle takie specjalnie wywoływane wstrząsy są nieodczuwalne na powierzchni ziemi, ale ten piątkowy był silniejszy, bo miał siłę około 3,4 w skali Richtera. Dlatego był odczuwalny na powierzchni ziemi w odległej okolicy od kopalni.
Najsilniejszy wstrząs związany z wpływem eksploatacji górniczej miał miejsce nie na Górnym Śląsku, ale w zagłębiu węgla brunatnego, w kopalni Bełchatów, gdzie w 1980 r. zanotowano wstrząs o magnitudzie 4,6 w skali Richtera.
Jak podaje Główny Instytut Górnictwa w Katowicach, w Polsce wstrząsy spowodowane indukowane eksploatacją górniczą występują na obszarze eksploatacji węgla kamiennego w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym, w zagłębiu miedziowym oraz w rejonie Bełchatowa, gdzie odkrywkowo eksploatowany jest węgiel brunatny.
Najsilniejsze wstrząsy związane są z wyrównaniem naprężeń w ziemi, wywołanych kumulowaniem się wpływów eksploatacji górniczej i naprężeń naturalnych. Występują głównie tam, gdzie są uskoki tektoniczne. Wstrząsy mogą też być efektem prowadzonych pod ziemią prac, służących np. tzw, odprężeniu górotworu, by późniejsza eksploatacja była bezpieczniejsza.