Górnictwo: ubeckie oskarżenia o sabotaż, rozpowszechnianie fałszywych informacji i rozbijanie jedności ruchu robotniczego

fot: Tomasz Rzeczycki

Bezpieka wytropiła szkodników gospodarczych w noworudzkiej kopalni, w tym w szybie Piast

fot: Tomasz Rzeczycki

W jaki sposób bezpieka dbał o dobry fedrunek? Wystarczało czasem wytypować winnego zaniedbań i usunąć go z pracy. Taką metodę stosował Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Kłodzku odnośnie szybów Piast i Bolesław, wchodzących w skład KWK Nowa Ruda.

W latach 1948-1953 trzy oddzielne wcześniej kopalnie Nowa Ruda, Przygórze i Słupiec, niepołączone pod ziemią wyrobiskami, funkcjonowały jako jedno przedsiębiorstwo KWK Nowa Ruda. Zdaniem funkcjonariuszy UBP nadzorujących kopalnię, pod koniec 1950 r. źle się działo na szybach Piast w Nowej Rudzie oraz na szybie Bolesław w Przygórzu.

W szybie Piast za winnego uznany został liczący wówczas 33 lata kierownik robót górniczych Tadeusz Niemczyk, były członek Polskiej Partii Socjalistycznej. Zdaniem bezpieki od dłuższego czasu dopuszczał się sabotażu, karygodnie prowadził roboty górnicze. Do tego utrącał najlepszych przodowników pracy zatrudnionych przy produkcji, przerzucając ich do robót niezwiązanych z wydobyciem. Zdaniem funkcjonariuszy UBP Niemczyk postępował tak szczególnie w stosunku do członków PZPR. W efekcie wśród załogi narastało wielkie rozgoryczenie i pojawiały się tendencje do zwalniania się z pracy na Piaście. Zdaniem bezpieki, Tadeusz Niemczyk był znienawidzony przez najlepszych górników. Podejrzewano go nie tylko o sabotaż, lecz także o rozbijanie jedności ruchu robotniczego.

Jak można wyczytać w miesięcznym sprawozdaniu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kłodzku z 4 stycznia 1951 r., po usunięciu Niemczyka wydobycie węgla wzrosło, a chęć zwalniania się z pracy zniknęła. W sprawie podejrzanego przeprowadzone zostało następnie śledztwo w sprawie o sabotaż i rozpowszechnianie fałszywych informacji. Były to czyny podlegające karze na mocy artykułu 22 małego kodeksu karnego.

Podobną procedurę zastosowano w Przygórzu. Tam za winnego złej sytuacji uznany został 39-letni Marian Michlewski, kierownik działu maszynowego szybu Bolesław. Jak wynikało ze zgromadzonych przez bezpiekę materiałów, ciągle dopuszczał do powstawania awarii, co powodowało przestoje urządzeń maszynowych, używanych do wydobycia węgla. W efekcie systematycznie nie był wykonywany miesięczny plan wydobycia. Michlewski miał też celowo odciągać dobrych fachowców pracujących przy naprawie uszkodzonych maszyn, obciążając ich prywatną robotą. Po „zrealizowaniu sprawy”, by tu użyć terminologii stosowanej przez funkcjonariuszy, załoga miała się wypowiadać, że Michalski już dawno powinien być pociągnięty do odpowiedzialności za swe czyny. W jego sprawie też podjęte zostało śledztwo o prowadzenie sabotażu gospodarczego oraz zaniedbanie swoich obowiązków służbowych.

Wydaje się, że starania UBP co do wzrostu wydobycia węgla przyniosły w niedalekiej przyszłości efekty. Rok później, na początku 1952 r. w szybie Piast kopalni Nowa Ruda aż jedenaście brygad z nadwyżką wykonywało swoje zadania produkcyjne, przekraczając miesięczne normy.

Z perspektywy lat dostrzec można tendencyjność oskarżeń. Ówczesnym górnikom jednak wcale nie było do śmiechu. 

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.