Górnictwo: szukają pracowników z Polski
fot: Oldřich Hadvičák
OKD z otwartymi rękami przywita każdego chętnego do pracy na dole
fot: Oldřich Hadvičák
W czeskich kopalniach brakuje ludzi do pracy. Menedżerowie odpowiedzialni w spółce OKD za politykę kadrową po cichu liczą na górników z Polski, którzy w ostatnim czasie skorzystali ze świadczeń i odeszli z pracy w polskim górnictwie.
Kierownictwo spółki OKD z otwartymi rękami przywita każdego chętnego do pracy na dole. Nowy pracownik dostanie na dobry początek 40 tys. koron (ok. 6500 zł) na zagospodarowanie. Każdemu pracownikowi, który przyprowadzi do firmy kolejną osobę, obiecano 5 tys. koron (ok. 750 zł). Z kolei górnikowi, który odszedł z pracy i teraz chciałby wrócić do zawodu, zaoferowano jednorazową wypłatę motywacyjną w kwocie aż 80 tys. koron! (ponad 12500 zł).
Na jaką pensję mógłby liczyć potencjalny kandydat z Polski?
- Dobre czasy już minęły. W grę wchodzą teraz kwoty w granicach ok. 40 tys. koron brutto (ok. 6500 zł) dla doświadczonego pracownika z dłuższym stażem. Specjalista ze średnim stażem dostanie góra 35 tys. koron (ok. 5300 zł), młody adept ok 30 tys. koron (ok. 4500 zł). To zdecydowanie niższe stawki, niż oferowano 10 lat temu. Dlatego brakuje chętnych – stwierdza Jaromir Pytlik, szef Porozumienia Związków Zawodowych w OKD.
Poza pensją spółka jest gotowa pokryć wszelkie koszty lekarskich badań wstępnych. Kosztują one w przeliczeniu kilkaset złotych i dotąd kwoty te pokrywali kandydaci do pracy z własnych pieniędzy.
Jaromir Pytlik zachęca polskich górników do bezpośredniego zatrudniania się poprzez Centrum Doradcze w Karwinie. Mogliby wówczas liczyć na 40 tys. koron jednorazowego dodatku motywacyjnego (ok. 6500 zł).
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby polscy górnicy pracowali w firmach okołogórniczych świadczących usługi dla czeskich kopalń. Zawsze łatwiej się dogadać z polskim pracodawcą, wypełnić dokumenty, czy doprecyzować warunki zatrudnienia.
- U nas zaproponujemy im nieco wyższe kwoty. Mamy taką możliwość – deklaruje Leszek Ryskalok, prezes zarządu spółki Polcarbo.
- Trudno, żeby kombajnista z długim stażem dostał 35 tys. koron (ok. 5300 zł) na rękę. W takim przypadku możemy rozmawiać nawet o stawce 42 tys. koron netto (ok. 6800 zł). Jeśli chodzi o młodych górników, z przynajmniej rocznym stażem i z uprawnieniami młodszego górnika, to wówczas kwota 30 tys. koron (4800 zł) na rękę będzie adekwatna – wylicza.
Każdy polski górnik otrzymuje ponadto czeskie ubezpieczenie, a jeśli wyrazi akces, także polskie. Składki emerytalne odprowadzane są do czeskich ubezpieczalni, a zatem w przyszłości polscy górnicy mogą liczyć na emeryturę w koronach.
Jest jeszcze jeden problem. Otóż, jak wiadomo, na prace w OKD mają z pewnością ochotę ukraińscy górnicy, szkopuł jednak w tym, że pracodawcy niespecjalnie chcą ich przyjmować. Powód?
- Branża górnicza ma to do siebie, że wymaga znajomości języka danego kraju. W przypadku Ukraińców istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że nie będą potrafili w sposób dostateczny porozumieć się z osobami dozoru, a to ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo pracy. Polskie brygady w Czechach pracują pod kierownictwem własnych osób dozoru, posiadających zatwierdzenie Czeskiego Urzędu Górniczego. W tym przypadku problem jest więc rozwiązany – zwraca uwagę Leszek Ryskalok.