Górnictwo: poparzeni na dole, ich stan jest stabilny
fot: Centrum Leczenia Oparzeń
Tu trafiają najciężej oparzeni w wypadkach. Tak było po katastrofie sprzed czterech lat do jakiej doszło w kopalni Wujek-Śląsk...
fot: Centrum Leczenia Oparzeń
Do poważnego wypadku doszło w czwartek (1 października) w kopalni Knurów-Szczygłowice (JSW). Poparzeni zostali dwaj pracownicy firmy zewnętrznej.
Do wypadku doszło o godzinie 1:35 na poziomie 850 m. Dwóch pracowników spółki Prokarbon z niewyjaśnionych przyczyn znalazło się w strefie działania łuku elektrycznego wytworzonego przez transformator - podał dyspozytor Wyższego Urzędu Górniczego.
Jeden z pracowników został na tyle mocno poparzony, że trzeba było go przewieźć do siemianowickiego Centrum Leczenia Oparzeń. Lekarze stwierdzili poparzenia III stopnia.
Drugi z poszkodowanych ucierpiał mniej, pilna hospitalizacja w jego przypadku nie była wymagana.
W niektórych mediach pojawiły się informacje, że górnicy nie żyją. Portal górniczy nettg.pl zweryfikował te doniesienia w Wyższym Urzędzie Górniczym. Dyspozytor poinformował, że obaj mężczyźni żyją, a stan pracownika, który trafił do siemianowickiego CLO jest stabilny.
Informacje o śmierci pracowników zdementowała także Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia Knurów-Szczygłowice.