Górnictwo: godzenie pozornych sprzeczności

fot: Jarosław Galusek/ARC

– Chcę oświadczyć, że żaden z górników KHW nie straci pracy w żadnej z kopalń wbrew swojej woli – powiedział Zygmunt Łukaszczyk, prezes KHW.

fot: Jarosław Galusek/ARC

Podstawowym zadaniem spółki węglowej jest wydobywać dobrej jakości węgiel, utrzymywać miejsca pracy, a za dobrą robotę dobrze płacić - mówi szef KHW Zygmunt Łukaszczyk. Podkreśla, że nowy program naprawczy KHW do 2020 r. gwarantuje takie dostosowanie firmy do rynku, którego kosztem nie będzie ani jedno przymusowe zwolnienie, a efektem stanie się konkurencyjność katowickich kopalń i wydajność pracy.

Jednym ze strategicznych celów pakietu zmian jest zwiększenie ilości węgla przypadającej na statystycznego zatrudnionego (z obecnych 760 t rocznie do przynajmniej 800 t). W ruchach Wesoła i Staszic, które dysponują najlepszym węglem, nie zabraknie inwestycji w transport, technologie i przygotowanie nowych ścian, a nakłady na początek muszą przynajmniej odtwarzać zastany stan z uwzględnieniem amortyzacji sprzętu i maszyn pod ziemią (oznacza to wydatki na poziomie 400 mln zł rocznie).

Zarząd KHW podał na zeszłotygodniowej konferencji prasowej, że rok 2014 zakończył się 220 mln zł straty na sprzedaży węgla. Prognozy programu naprawczego są optymistyczne i przewidują, że chociaż wynik na koniec tego roku będzie jeszcze wahał się w okolicach zera, to już w 2016 r. realny jest zysk w wysokości 200 mln zł, odbudowa kapitałów, przywrócenie regularnych płatności kooperantom i odzyskanie dobrego, wiarygodnego wizerunku w biznesie.

Z ciężarem na pewno utoną
Będzie to niemożliwe bez odwiązania od szyi kamieni młyńskich, które dzisiaj wciągają KHW na dno katastrofy. Nic dziwnego, że prace analityczne (z udziałem wspólnych zespołów roboczych zarządu i pracowników) rozpoczęto przy programie od wyodrębnienia najbardziej nierentownych stref. Liczby wskazały na nieczynny już, lecz zatrudniający ciągle ok. stu osób ruch Mysłowice (uzgodniono przekazanie go do 1 maja tego roku do SRK) oraz ruch Boże Dary w połączonej kopalni Murki-Staszic. Ostatni z kopalń przyniosła stratę 213 mln zł, która niemal w całości odpowiada za złe wyniki całej firmy - ujemna akumulacja 20 zł na tonie węgla według cen z grudnia 2014 r., niższych o ok. 5 dol. od obecnych w ARA. Kontrastuje to wyraźnie z doskonałą marką produktów KHW, które mają opinię "mercedesa wśród węgli". Wypad najgrubszych sortymentów wynosi aż 23 proc. i przeciętnie uzyskują one najwyższe ceny wśród polskich spółek.

Od Bożych Darów do Murcek Głębokich
Przypadek Bożych Darów rozebrano na czynniki pierwsze.

- Okazało się, że węgiel tam jest zły, a na dodatek wystąpiły trudne warunki metanowe, których nie było w kopalni jeszcze 3-4 lata temu. Najwyższy z pokładów możliwych do eksploatacji ma 1,7 m miąższości, która przy dalszej eksploatacji do poziomu 1000 m zmniejszałaby się do 0,7 m lub tylko pół metra - opisywał Łukaszczyk. Postanowiono spokojnie wybrać przygotowane już pola wydobywcze, aby zwróciły się wszystkie poniesione nakłady przygotowawcze. Najdalej do listopada tego roku Boże Dary zostaną przekazane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, ale przedtem jeszcze na powierzchnię wyjadą z kopalni wszystkie urządzenia i maszyny o wartości ok. 330 mln zł.

W przyszłości na złożu wokół Bożych Darów może powstać kopalnia, roboczo nazywana dziś Murcki Głębokie, jednak do węgla nie da się, jak wykazała analiza techniczno-ekonomiczna, zejść istniejącymi szybami. Wspólnie z inwestorem zewnętrznym KHW planuje więc zbudowanie praktycznie nowego zakładu górniczego dla pokładów siodłowych. Zarys zamierzeń będzie gotowy do końca maja.

Nikt nie odejdzie wbrew woli
Ruch Boże Dary zatrudnia dziś 1,9 tys. osób. Nikt z nich nie zostanie przymusowo zwolniony. Dużą szansą dla pracowników powierzchni może być program dobrowolnych odejść, a także wykorzystanie pieniędzy z budżetu państwa w ramach rządowego pakietu pomocowego dla górnictwa

- To szansa, która może się już nie powtórzyć - podkreślają szefowie KHW.
Górnicy zaczęli wypełniać już specjalne ankiety, w których określą swoje plany i oczekiwania. W ciągu tygodnia telefony urywały się bez przerwy w punktach infolinii, uruchomionej przez spółkę dla zainteresowanych zasadami restrukturyzacji, tzw. urlopów górniczych i odpraw.

- Chcę oświadczyć, że żaden z górników KHW nie straci pracy w żadnej z kopalń wbrew swojej woli - powiedział piątek prezes KHW. Tłumaczył, że chociaż do 2020 r. zakłada się odchudzenie firmy o 4 tys. osób, będą to w absolutnej większość odejścia doborowolne i emerytalne, tak by nikomu nie stała się krzywda. Plan zakłada, że administracja zmniejszy się o ok. 20 proc., a jeden z pomysłów przewiduje np. oszczędności przez łączenie stanowisk, by w kierownictwach kopalń ubyło zastępców dyrektora.

Ostatnie słowo należy do kasjera
Stan finansów KHW jest dziś krytyczny, a płynność finansowa ciągle wisi na włosku. Pewną ulgę przyniosły już pierwsze, listopadowe porozumienia, w których wszystkie związki zgodziły się na naliczanie barbórki i czternastki na podstawie 12 miesięcy roku (a nie tylko jednego), zawieszenie węgla emeryckiego w deputatach na 3 lata oraz późniejszą wypłatę 14. pensji (zgodnie z przyrzeczeniem nastąpi ona 4 marca). Jednym ze sposobów ratowania wypłacalności firmy jest spieniężenie Zakładów Energetyki Cieplnej SA. Z udziałem załogi jeden z zespołów roboczych opracowuje właśnie zasady transakcji, ochrony załogi i poszukiwania nabywców. Zarząd poinformował, że bez przeszkód jest w stanie wypłacić wynagrodzenia jeszcze 10 marca tego roku.

Nadal jednak los reformy w KHW zależy od banków obsługujących program obligacji, których wykup przypada pod koniec marca tego roku. Rozmowy banków z potencjalnym bankrutem są niezmiernie trudne i jeśli nie będzie zgody na zrolowanie (prolongatę i późniejszy wykup) obligacji, cały program naprawczy rozsypie się jak domek z kart.

- Codziennie prowadzimy w tej sprawie rozmowy. Jesteśmy dobrej myśli - ujawnił Artur Trzeciakowski, wiceprezes ds. ekonomiki i finasów KHW. Zarząd ma nadzieję, że w konsekwencji, z którą wdrażany jest program naprawczy, instytucje finansowe docenią potencjał firmy i jej wiarygodność.

Efektownie, efektywnie? Z synergią!
O jakości paliwa katowickich kopalń oraz o sporych zdolnościach marketingowych w jego sprzedaży przekonuje fakt, iż właśnie KHW jako jedyna państwowa spółka zdołał ostatnio sprzedać ćwierć miliona ton węgla z kopalni Wujek na Ukrainę (200 tys. t plus opcja na dodatkowe 50 tys. t).

- Otrzymaliśmy w dodatku bardzo zadowalającą cenę, którą partnerzy ukraińscy zapłacili w przedpłacie. Dzięki tej transakcji możliwa była likwidacja pod kopalnią Wujek nowej hałdy, zwanej już przez mieszkańców żartobliwie Beskidem Sypanym - żartował szef KHW. Umiejętna polityka sprzedaży i program nowego wiceprezesa ds. handlowo-rynkowych Waldemara Rasały już teraz pozwoliły zmniejszyć zapasy wydobytego węgla z 1,8 mln t do 750 tys. t.

Z uznaniem komentuje się styl prowadzenia dialogu, dzięki któremu KHW, mając podobne problemy, unika gwałtownych wstrząsów społecznych i wyrasta na model dla pozostałych spółek węglowych.

- Ożywiona dyskusja nad reformą polskiego górnictwa toczy się w istocie wokół pytania, jakie ono ma być, czy efektowne społecznie, czy efektywne ekonomicznie - podsumowuje prezes KHW. - Nasza odpowiedź na to dramatyczne pytanie godzi pozorną sprzeczność: wyniki społeczne i gospodarcze w górnictwie powinny i mogą się synergicznie wzmacniać! Pokazujemy, że to jest możliwe - tłumaczy Zygmunt Łukaszczyk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PSE zmodernizują pięć stacji przesyłowych przy wsparciu Unii Europejskiej

Polskie Sieci Elektroenergetyczne otrzymają 315,6 mln zł unijnego dofinansowania na modernizację pięciu stacji najwyższych napięć. Łączna wartość inwestycji, obejmującej m.in. stację Halemba w województwie śląskim, wyniesie około 813 mln zł.

Gorączka surowców napędzana wojną zostawia toksyczne dziedzictwo

Wojenny boom na złoto w Sudanie zamienia się w kryzys środowiskowy i humanitarny. Jak podaje portal mining.com powołując się na raport Sudan Tribune, setki tysięcy cywilów przesiedlonych przez trzyletnią wojnę domową napędzają rozwój rzemieślniczego wydobycia złota, które zagraża wodzie pitnej, gruntom rolnym i zdrowiu publicznemu w stanach nad Nilem i na północy kraju.

Znamy finalistów konkursu BHP „Pracuję bezpiecznie 2026”. Dziesięciu pracowników PGG powalczy o zwycięstwo

Dziesięciu pracowników Polskiej Grupy Górniczej zakwalifikowało się do finału konkursu wiedzy o bezpieczeństwie i higienie pracy „Pracuję bezpiecznie 2026”. Decydujące zmagania odbędą się 29 października w Szybie Bończyk w Mysłowicach.

Europa chce ceł i dopłat. Polscy prezesi mówią wprost: to nie uratuje przemysłu

Cła na chiński import i unijne dopłaty nie wystarczą. Jeśli Bruksela nie obniży cen energii i nie przetnie gąszczu regulacji, europejski przemysł przegra z Chinami i USA. Taki alarm wybrzmiał na Forum Nowego Przemysłu 2026 w Katowicach. Szefowie Grupy Kęty, Amiki, ZPUE, Polenergii i Wilk Elektronik nie kryli frustracji.