Górnictwo: czy załogę KHW czekają ostre cięcia?
fot: Maciej Dorosiński
Od stycznia kopalnie KHW codziennie udostępniają załogom tabele, na bieżąco prezentujące wyniki, osiągnięte przez zakład w konkretnym dniu
fot: Maciej Dorosiński
"Górniczy holding musi pozbyć się 5 tysięcy osób" - informuje w środę (2 listopada) tytuł publikacji o Katowickim Holdingu Węglowym na czołówce Dziennika Zachodniego, a rachubę potwierdza w tym samym dniu Gazeta Prawna: "Docelowo załoga zagrożonej bankructwem spółki może się skurczyć aż o 5 tys. osób".
Skąd tak złowieszcze wyliczenia? Przypomnijmy, że KHW zatrudnia obecnie 13,2 tys. pracowników i wydobywa 9,5 mln ton węgla rocznie. Ale wkrótce na wygaszenie i likwidację z budżetu państwa przejdzie do Spółki Restrukturyzacji Kopalń sczerpana kopalnia Wieczorek i - jak chce zarząd - przynoszący duże straty kochłowicki ruch Śląsk, a sama kopalnia Wujek miałaby ograniczyć działalność do funkcji szkoleniowych. Wobec tego KHW po zmianach mógłby wydobywać (w dwóch kopalniach Mysłowice-Wesoła i Murcki-Staszic) najwyżej 8 mln t węgla, a zatrudnienie musiałoby zmaleć do 8,2-8,5 tys. pracowników.
Różnica rzeczywiście wynosi mniej więcej 5 tys. Ulotki jednego ze związków zawodowych rozpowszechniane w KHW informują już tylko o 4 tys. zagrożonych, a w artykule aurtorka Dziennika Zachodniego uściśla, że "problem dotyczy ok. 3 tys. osób". Wcale nie znaczy to jednak, że wszystkich czekają zwolnienia!
Do dwóch tysięcy z osłonami
Po pierwsze według prowadzonego w KHW przeglądu etatów i stanowisk pracy wstępnie oszacowano, że ok. 2 tys. górników ma uprawnienia (odpowiedni wiek, staż i okres do emerytury), aby po przeniesieniu do SRK skorzystać ze świadczeń osłonowych, przewidzianych w tegorocznej ustawie restrukturyzacyjnej o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. To cztero- i trzyletnie płatne urlopy dla zatrudnionych przy wydobyciu pod ziemią i mechanicznej przeróbce węgla, a także jednorazowe odprawy pieniężne dla pracowników powierzchni (biur i służb naziemnych). Ocenia się, że po weryfikacji konkretnych przypadków w ten sposób odejść mogłoby łagodnie 1,7 tys. zatrudnionych (z czego 1,4 tys. górników dołowych). Zasadą jest dobrowolność, a z drugiej strony zgoda kopalni, która nie zawsze będzie mogła "wypuścić" niezbędnych fachowców.
Okazuje się, że zainteresowanie osłonami socjalnymi jest ogromne. W ciągu dwóch dni października wstępne wnioski o urlopy i odprawy złożyło w KHW aż 1,1 tys. osób, ale punkty informacyjne będą nadal (do 10 listopada tego roku) przyjmować chętnych do pożegnania z górnictwem.
Powinna być praca pod ziemią
Górnicy w KHW nie mają wprawdzie w Układzie Zbiorowym gwarancji zatrudnienia, jednak dotychczas od początku aktualnych zmian naprawczych w branży zarówno z zarządu firmy (poprzednich i obecnego) oraz z Ministerstwa Energii, które reprezetnuje państwo jako właściciela kopalń, konsekwentnie płynęły do załogi zapewnienia, że nikt nie zostanie wyrzucony po prostu na bruk. (Wyjątkiem są oczywiście zwolnienia dyscyplinarne za rażące naruszenie obowiązków, np. nietrzeźwość lub przywłaszczenie kopalnianego mienia). Właściciel i kierownictwo kopalni mają zrobić wszytko, by załoga likwidowanych zakładów znalazła pracę w czynnych kopalniach i tak rzeczywiście się dzieje - na przykładzie kopalni Kazimierz-Juliusz czy ruchu Boże Dary.
Jak popularne będą odprawy?
Gazeta Prawna cytuje Wiesława Piechę, wiceprezesa ds. pracy KHW, który szacujew przybliżeniu, że z urlopów górniczych na wiosnę 2017 r. będzie mogło skorzystać około 1570 osób. - Natomiast trudno jest powiedzieć, ile osób będzie chciało skorzystać z odpraw jednorazowych - zastrzega. W kopalni Mysłowice-Wesoła uprawnionych jest ponad 530 osób, w Wujku - 430, w Murckach-Staszicu - 340, w Wieczorku - 260.
- Pozostała część załogi z planowanych do zamknięcia kopalń znajdzie zatrudnienie w zakładach, które nadal będą pracować - podkreśla wiceprezes ds. pracy KHW. Dodaje też, że z myślą o pracownikach firma "bierze pod uwagę szkolenia, pomagające w znalezieniu nowej pracy", a ŚCUW przygotowuje m.in. kursy na spawaczy, operatorów wózków widłowych, czy opiekunki dla dzieci i osób starszych dla kobiet.
Za wcześnie na wyliczenia!
Wojciech Jaros, rzecznik KHW, którego spytaliśmy o środowe doniesienia mediów o "ostrych cięciach" w zatrudnieniu, zastrzega, że wszelkie rachuby są jeszcze przedwczesne, bo obliczenia bazują na jednym z kilku wariantów programu naprawczego. O ostatecznym jego kształcie, a także o docelowym przyszłym poziomie wydobycia w kopalniach KHW, od którego najbardziej zależy poziom zatrudnienia, zadecyduje Ministerstwo Energii. Jego szefowie spotkali się z zarządem i stroną społeczną 24 października a ponowną wizytę złożą około 20 listopada tego roku. Wiadomo, że program naprawczy muszą zaakceptować banki-wierzyciele firmy a zdążyć z tym trzeba do końca roku.
Wiadomo też, że o pracę nie powinni obawiać się górnicy dołowi, bo już teraz zaczyna brakować pod ziemią odpowiedniej obsady fachowców.