Górnictwo: co ze sprawą aparatów KA-60?
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Na ogólną liczbę 73 246 użytkowanych w kopalniach aparatów typu KA-60 w latach 2009-2014 przedsiębiorcy górniczy zgłosili 3061 reklamacji. W tym roku - m.in. po pikiecie związkowców domagających wycofania wadliwych aparatów z kopalń - prowadzono wyrywkowe badania (po 10 szt.) z każdej partii produkcyjnej
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Wyższy Urząd Górniczy otrzymał już wyniki kontroli aparatów ucieczkowych KA-60, przeprowadzonych w niemieckiej jednostce notyfikowanej DEKRA EXAM. Wynika z nich, że badane aparaty spełniają stawiane im wymagania - poinformowała portal górniczy nettg.pl Jolanta Talarczyk, rzeczniczka prezesa WUG.
W dwóch wcześniejszych próbach, wykonywanych w akredytowanym laboratorium Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, tylko w jednym z aparatów (w listopadzie 2013 r.) stwierdzono przekroczenie oporu oddychania w stosunku do wartości określonych w normie (PN-EN 13794).
- Wyniki niemieckiej kontroli potwierdzają ocenę polskich rzeczoznawców, że nowo wyprodukowane aparaty są jakościowo dobre. Niestety, te użytkowane w kopalniach bywają wadliwe. A przyczyn stwierdzanych usterek należy doszukiwać się zarówno po stronie producenta (FASER SA), jak również użytkowników - wyjaśnia Jolanta Talarczyk.
- Problemy z aparatami ucieczkowymi KA-60 występują już od pięciu lat. W pierwszych miesiącach bieżącego roku niepokojące informacje dotyczące aparatów tlenowych ze spółek węglowych miały lawinowy charakter. Reklamowano ponad trzy tysiące aparatów mających ratować życie. Stąd nasza determinacja w ich kontroli, zarówno w ramach nadzoru nad rynkiem wyrobów, jak i ruchu zakładów górniczych, a także okresowe wstrzymanie obrotu rynkowego tego wyrobu - tłumaczy Mirosław Koziura, prezes WUG..
Urząd zdecydował się na zagraniczne badania, żeby przeciąć narastające wątpliwości i wzajemne przerzucanie odpowiedzialności z producenta na użytkowników za stwierdzane usterki.
- Wysłaliśmy zapytania ofertowe do 11 jednostek certyfikowanych w kilku europejskich państwach, tylko jedna mogła podjąć się tego zadnia. W ubiegłym tygodniu pisemnie poinformowałem wszystkich przedsiębiorców górniczych o wynikach badania w DEKRA EXAM oraz kontroli przeprowadzonych przez naszych inspektorów - dodaje prezes WUG.
Pomimo pozytywnych wyników badań prezes Urzędu zobowiązał przedsiębiorców do kontynuowania bardzo wnikliwej kontroli użytkowanych aparatów górniczych typu KA-60 oraz informowania o stwierdzanych usterkach i nieprawidłowościach producenta i właściwy urząd górniczy. Uznał też, że konieczne są również dodatkowe szkolenia i pouczenia pracowników w celu zapewnienia prawidłowej eksploatacji aparatów w podziemnych wyrobiskach górniczych.
Na ogólną liczbę 73 246 użytkowanych w kopalniach aparatów typu KA-60 w latach 2009-2014 przedsiębiorcy górniczy zgłosili 3061 reklamacji. W tym roku - m.in. po pikiecie związkowców domagających wycofania wadliwych aparatów z kopalń - prowadzono wyrywkowe badania (po 10 szt.) z każdej partii produkcyjnej. FASER SA, do 6 sierpnia dokonał przeglądów 33878 aparatów KA-60, wyprodukowanych w latach 2009 i 2010. Do skontrolowania pozostało 1500 sztuk znajdujących się w Kopalni Pniówek, 373 aparaty w PKW oraz 1802 aparaty w KHW.
Od 28 lutego do 30 maja 2014 r. okręgowe urzędy górnicze w Gliwicach, Katowicach i Rybniku przeprowadziły 32 kontrole w zakresie użytkowania aparatów typu KA-60 we wszystkich nadzorowanych kopalniach węgla kamiennego. Łącznie skontrolowano 432 aparaty, stwierdzając w 13 z nich nieszczelności (co stanowi 3 proc. badanych). W tym samym okresie Departament Górnictwa Podziemnego i Odkrywkowego Wyższego Urzędu Górniczego skontrolował użytkowane aparaty typu KA-60 w dwóch kopalniach Kompanii Węglowej (Halemba - Wirek, Ruch Halemba oraz Sośnica-Makoszowy, Ruch Sośnica). Łącznie kontroli na szczelność (przyrządem PK 10 M) poddano siedem aparatów typu KA-60, z których dwa okazały się nieszczelne. Po ich otwarciu stwierdzono, że przyczynami nieszczelności były mechaniczne uszkodzenia obudowy.
- Ogromny zakres prowadzonych kontroli przez inspektorów nadzoru górniczego, użytkowników i producenta ma jeden cel - zagwarantowanie górnikom i ratownikom sprawnego sprzętu ucieczkowego, mogącego posłużyć do bezpiecznego wycofania się ze strefy w przypadku powstania zagrożenia. Każda kontrola aparatu z jego otwarciem wiąże się z późniejszą wymianą części elementów, które nie nadają się do powtórnego zastosowania. Dlatego podejmujemy starania o wyposażenie pracowników inspekcyjno-technicznych nadzoru górniczego w urządzenia pozwalające na kontrolę tych aparatów bez ich otwierania. - wyjaśnia Mirosław Koziura.
W pismach wysłanych do zarządów spółek węglowych i Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce (organizator lutowej pikiety) poinformowano również, że
najczęściej stwierdzanymi usterkami w czasie przeglądów aparatów typu KA-60 były :
- przebarwienia worka oddechowego (odpowiada za to producent),
- uszkodzenia pochłaniacza (producent),
- perforacje mankietu worka oddechowego na połączeniu z kominkiem pochłaniacza (producent),
- uszkodzenia: uszczelki pokrywy dolnej, górnej i dolnej pokrywy oraz zamka i zasuwki (użytkownik).
W komunikacie WUG czytamy, że "przyczyn wadliwego działania aparatów KA-60, a także występujących w nich usterek należy doszukiwać się zarówno po stronie producenta, jak również użytkownika". Kierownictwo FASER SA jako główny powód usterek wskazuje uszkodzenia mechaniczne z winy użytkowników powstałe na skutek: silnych uderzeń, rzucania aparatem, niewłaściwego składowania, ciągnienia po podłożu, uderzania o przeszkody w trakcie poruszania się po wyrobiskach i siadania na aparatach.