Godać prozą - felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Słuchając i czytając to, co dzieje się wokół górnictwa węglowego, przypominam sobie sztukę Moliera „Mieszczanin szlachcicem” i sławne odkrycie tytułowego bohatera, że mówi prozą. Po śląsku: „godo”. Czy to coś jednak zmienia?

Czytam relacje dotyczące posiedzenia Zespołu Trójstronnego, które odbyło się w minionym tygodniu, i zaczynam się zastanawiać, czy nie zostało już wszystko powiedziane? A teraz trzeba zacząć działać według przyjętego planu. Tylko według jakiego planu? Nie jest nim na pewno sławna umowa społeczna, bo była w swoich zapisach mało realna już w chwili podpisywania, i mimo deklaracji stron ciągle podejmuje się próby wprowadzania zmian tłumaczonych sytuacją górnictwa węglowego.

Jak już kiedyś napisałem, nad tą umową ciąży grzech pierworodny negocjacji bez znajomości rzeczywistego stanu poszczególnych kopalń węgla kamiennego i gry różnych interesów partykularnych. Są kopalnie, które wskutek różnych przyczyn nie gwarantują utrzymania regularnego wydobycia nawet w horyzoncie czasowym zapisanym we wspomnianej umowie. Nie zamierzam szukać winnych, ale tak po prostu jest.

Oczywiście najwygodniejsze jest wytłumaczenie, że wszystkiemu winna Unia Europejska i jej antywęglowa polityka, ale to nie tak. Rozmawiam z wieloma ludźmi, którym górnictwo węglowe w Polsce jest bliskie, i słyszę różne opinie. Dostrzega się, że nawet najnowsze kopalnie fedrują już bardzo długo i w niemal wszystkich coraz bardziej odczuwalny wpływ na możliwość eksploatacji i jej ryzyko mają tzw. zaszłości, czyli skutki już dokonanej eksploatacji. Rośnie głębokość, z której wydobywamy węgiel i coraz bardziej przenikają się wzajemnie zagrożenia, które od niemal trzydziestu już lat nazywa się skojarzonymi. Coraz gorsze są warunki pracy górników i coraz mniej wydajna jest ich praca.

Nie jest to jednak spowodowane tym, że moi młodsi koledzy są mniej chętni do pracy (jak twierdzą liczni hejterzy). Warto tu przypomnieć, że już przed II wojną światową wprowadzono 7,5-godzinny czas pracy górnika liczony od zjazdu do wyjazdu na powierzchnię. Schodzenie z wydobyciem coraz głębiej, łączenie kopalń bez drążenia nowych czy pogłębiania szybów sprawia, że górnicy tracą czas i swoje siły na dojście czy dojazd i powrót ze swoich miejsc pracy. Kiedyś myślano, że pomogą kolejki podwieszane, zwłaszcza z własnym napędem, ale nie mogą one jeździć zbyt szybko. Dlatego ciekaw jestem, jakie efekty przyniesie zastosowanie w warunkach kopalni Janina specjalnych samochodów, do czego przygotowywano się z dużą starannością. Zastosowanie w naszych kopalniach tego, znanego w świecie, rozwiązania nie jest proste, bo te węglowe kopalnie w Australii, USA czy w Chinach stosują samochody w wyrobiskach z obudową kotwową, a w naszych kopalniach stosuje się głównie stalowe obudowy podporowe. Trzymam kciuki za sukces.

Kiedy ten tekst się ukaże, będzie już po kolejnej, XXXIV Szkole Eksploatacji Podziemnej. Ta konferencja to już dobra tradycja i miejsce spotkań górniczej kadry z, nie tylko polskiego, górnictwa podziemnego. Tradycyjnie też przygotowałem wystąpienie i, też już tradycyjnie, będę jurorem w studenckim Turnieju Wiedzy Górniczej. Cieszę się, że są młodzi ludzie, którzy chcą się uczyć zawodu. Jest to bardzo ważne, bo choć znany jest termin zakończenia wydobycia węgla energetycznego, to różne rodzaje górnictwa są nierozłącznie związane z rozwojem cywilizacji ludzkiej i będą potrzebni fachowcy.

Na Szkole przyszło mi ogłosić rezultaty studenckiego Turnieju Wiedzy Górniczej. Przez lata honory te czyniłem z Panią Anią Zych. Trochę się już do tego przyzwyczaiłem i dlatego ze smutkiem przyjąłem wiadomość, że Ania odchodzi ze stanowiska Prezesa Wydawnictwa Gospodarczego. Liczyłem, że będziemy mieli okazję wspólnie wręczyć laury zwycięzcom i już ostatni raz staniemy na scenie Teatru im. Słowackiego. Niestety plany te pokrzyżowała choroba Ani.

To właśnie Ania namówiła mnie do pisania tych felietonów. Spotkaliśmy się w czasach, kiedy zaczynała pracę w „Trybunie Górniczej”. Nie pozostaje mi nic innego poza podziękowaniem za lata sympatycznych rozmów czy wywiadów i życzeniami: powodzenia na nowej drodze życia, Aniu!

Jacek Korski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

„Przyjedzie dźwig, zapnie się linę, spawacze upalą wieżę szybową u podstawy, operator położy konstrukcję na ziemię”

Zakłady górnicze likwidowano jeden po drugim, dziesiątki tysięcy górników odeszło z branży. Był też reportaż o tym, jak likwidowano kopalnię Pstrowski. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 29 sierpnia 1996 roku.

Motyka: Pakiet CPN będzie obowiązywał do końca sierpnia

Niższe ceny paliw w ramach pakietu Ceny Paliwa Niżej będą obowiązywać do końca sierpnia, bo na tyle pozwoliło finansowanie z budżetu - poinformował w sobotę minister energii Miłosz Motyka. Dodał, że rząd nie przewiduje przedłużenia tego pakietu.

Tauron i Tychy chcą współpracować przy wodorze w transporcie

List intencyjny ws. wykorzystania wodoru odnawialnego, w tym wodoru RFNBO, na potrzeby rozwoju niskoemisyjnego transportu publicznego w Tychach podpisały w piątek spółka Tauron H2 oraz Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Tychach - wynika z informacji Taurona.

Korski: Historia i polityka historyczna

Nic dzisiaj o bieżącej polityce nie napiszę, bo wzajemne dogryzania mnie zmęczyły i nie posuwają naszych polskich spraw. Gdzieś tam jednak pojawiają się dwa terminy: historia i polityka historyczna. Intuicyjnie to pierwsze słowo znamy, jak się wydaje, dobrze i rozumiemy chyba tak samo.