Gdyby się wcześniej przypiął do belki suwnicowej, może żyłby do dziś

fot: dzieci górników KHW

Szelki bezpieczeństwa to podstawowe wyposażenie ludzi pracujących na wysokościach. Szkoda, że wciąż wielu z nich przy pracy z nich nie korzysta...

fot: dzieci górników KHW

Czasami przyglądam się ludziom pracującym na wysokości. I powiem wam, że wciąż wielu z nich pracuje bez zabezpieczenia szelkami. Nie tak dawno odwiedziłem moją starą kopalnię, na której przerobiłem trzydzieści lat, aż do emerytury. Patrzyłem, jak pracują młodzi ludzie. W pewnym momencie przykuł moją uwagę suwnicowy. Spoglądam, a on czmycha na wysokości kompletnie bez zabezpieczenia.

– Zleź tu na dół na moment – wołam do niego. Zszedł. Patrzy na mnie, jakbym chciał go zabić. Pewnie myślał, że jestem na kontroli i się trochę przestraszył. W końcu poznał mnie.

– Onderko, ty już tyle lat na emeryturze jesteś i wciąż łazisz po grubie, tylko ludziom cztery litery zawracasz – tak do mnie mówi.

Ja jestem człowiek spokojny i dalej swoje. Pytam go, czy ma szelki bezpieczeństwa.

– Mam – odpowiada i mi je pokazuje.

– Więc czemu ich nie zakładasz, chłopie? Przecież spadniesz na dół i się zabijesz.

A on na to: – Wiesz pan co. Ja w tym fachu już dziesięć lat robię i wiem, kiedy mam szelki założyć, a kiedy nie.

Patrzcie go, jaki cwany – myślę sobie. Obyś tylko dożył na tej suwnicy do emerytury – pomyślałem i obróciłem się na pięcie.

A z tymi szelkami, to znam jedną historię. Wydarzyła się w hali maszyn. Budowano tam basztową wieżę wyciągową. Plac wokół był wygrodzony i przekazany głównemu wykonawcy spoza kopalni. Wieża miała wysokość 62 m. Tymczasem w poziomie 50 m urządzono halę dla maszyn wyciągowych, w której wykonano już podsadzkę, obudowano ściany boczne i rozpoczęto montaż dachu. Przy ścianach: południowej i północnej, na wysokości ok. 7 m nad posadzką zabudowane były stalowe belki podsuwnicowe. Posadowiono na nich suwnicę pomostową o rozpiętości 12 m. Każda z belek składała się z czterech sześciometrowych segmentów wykonanych jako blachownice o wysokości 640 m i szerokości może ze 200 m. Cały czas w hali maszyn wyciągowych prowadzono rektyfikację jezdni suwnicy, i do jej zakończenia pozostał jeszcze odcinek na segmencie belki podsuwnicowej po stronie północnej hali, przy odboju od strony wschodniej. Nadzór nad pracami montażowymi w hali od początku robót sprawowała osoba niższego dozoru firmy zewnętrznej.

Po wykonaniu rektyfikacji części toru jezdnego, suwnicę pozostawiono w rejonie środka hali. Jakieś dwa metry od niej stało rusztowanie, z którego można było wejść na belki podsuwnicowe i pomost przejściowy suwnicy. Dozór ze wspomnianej firmy zewnętrznej skierował do pracy na pierwszej zmianie trzyosobową brygadę ślusarzy oraz spawacza. Mieli usunąć śruby, którymi przykręcono szynę do belki. Trzeba było ją wyprostować i ponownie przykręcić. Około południa, po uprzednim odpaleniu śrub i przygotowaniu otworów, ślusarze znajdujący się na belce podsuwnicowej przystąpili do zakładania i przykręcania śrub od strony odboju suwnicy. Jeden z nich zakładał śruby przez szynę i blachownicę, drugi zaś, po przemieszczeniu się na konstrukcję ściany pod pomost rewizyjny belki podsuwnicowej, stanął wychylony i zabrał się za zakładanie nakrętek.

Nie myślcie, że pracownicy nie mieli na sobie szelek bezpieczeństwa. Wszyscy je założyli, bo rano dozór kontrolował. Szkoda tylko, że później, przy pracy nie zrobili z nich użytku.

Co się w efekcie stało? Ślusarz w czasie nakładania nakrętki na kolejną śrubę spadł z wysokości 7 metrów, ponosząc śmierć na miejscu. Gdyby się wcześniej przypiął do belki suwnicowej, może żyłby do dziś. Dostało się za to sztygarowi za brak skutecznego nadzoru nad przebiegiem prac.

No i pilnuj tu ludzi, jak oni sami siebie pilnować nie potrafią.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.

Grzegorz Wolnik: JSW musi być do uratowania. Taka firma nie może upaść

Przyszłość Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wydłużenie pracy bloków Elektrowni Rybnik i powstanie drugiej metropolii na Śląsku. O tym rozmawialiśmy z Grzegorzem Wolnikiem, radnym Sejmiku Województwa Śląskiego (KO). 

Tauron Ciepło zwiększa przepustowość sieci ciepłowniczej z Elektrociepłowni Łagisza

Spółka Tauron Ciepło rozpoczęła zwiększanie przepustowości sieci ciepłowniczej, która umożliwi dodatkową produkcję ciepła z Elektrociepłowni Łagisza. Od sezonu grzewczego 2026/27 z tamtejszego ciepła będą mogli korzystać m.in. mieszkańcy Sosnowca.