Gazprom szantażuje Europę
fot: segodnya.ua
Ukraiński robotnik przy gazociągu
fot: segodnya.ua
Ukraińcy i Rosjanie kłócą się o opłaty za gaz i tranzyt od dawna, ale tym razem Kremlowi skończyła się cierpliwość. Rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow powiedział wprost: albo widzimy dolary, albo nie ma gazu - napisał \"Dziennik\".
Dla Ukrainy nie ma w tej sytuacji dobrych rozwiązań. Zarówno opłacenie się Rosji, jak i wstrzymanie dostaw gazu od stycznia, to dramat dla tego kraju. Ukraina balansuje bowiem na krawędzi bankructwa. Jej waluta - hrywna - straciła względem dolara połowę swej wartości, więc haracz trzeba liczyć podwójnie. Co gorsza, kraj ma liche rezerwy, a gospodarka kurczy się w zastraszającym tempie.
Ultimatum Gazpromu to także zła wiadomość dla Unii Europejskiej, bo w przypadku fiaska rozmów ostatniej szansy spadnie wielkość tranzytu surowca. Najbardziej ucierpią takie kraje, jak Słowacja, Węgry i Czechy. To przez te kraje pociągnięto gazociąg tranzytowy. Niemcy mogą z kolei podjąć decyzję o przyspieszeniu budowy Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku.