Gazprom bada grunt pod paliwowy kartel
Dziś na konferencji w Teheranie Rosjanie będą przekonywać producentów gazu do powołania organizacji, która ma kontrolować politykę cenową i inwestycje w sektorze gazowym na całym świecie. Gdyby odnieśli sukces, interesy odbiorców – państw uzależnionych od importu, byłyby poważnie zagrożone - napisała \"Rzeczpospolita\".
Na Forum Państw Eksporterów Gazu (GECF), które dotąd miało niewielkie znaczenie i raczej ograniczało się do dyskusyjnych spotkań, delegacja rosyjska ma zaprezentować projekt statutu radykalnie zmieniającego charakter tego stowarzyszenia. Jak napisał niedawno „Kommiersant”, Rosja chce, by członkowie forum koordynowali ceny gazu i uzgadniali trasy nowych gazociągów.
Szefom Gazpromu, będącego największym producentem gazu na świecie, ma towarzyszyć w Teheranie wiceminister energetyki. Najpewniej po to, by uwiarygodnić projekt statutu, który w samej Rosji był konsultowany przez trzy miesiące.
Opinie uczestników poniedziałkowego forum na temat rosyjskich propozycji będą mieć ogromne znaczenie. Na lipiec zapowiedziano bowiem kolejne spotkanie – tym razem w Moskwie – i Rosjanom na pewno będzie zależeć, by do tego czasu przekonać wszystkie zainteresowane kraje do zmiany charakteru stowarzyszenia. Rosyjskie propozycje eksperci uważają za znacznie łagodniejsze od tych, jakie przedstawił dwa lata temu Iran, gdy też mówił o powołaniu gazowego OPEC. Władze w Teheranie sugerowały bowiem, by była to organizacja niemal bliźniaczo podobna do kartelu naftowego.
Mimo to już sam fakt, że forum miałoby w jakikolwiek sposób kształtować politykę cenową bądź decydować o budowie gazociągów, budzi obawy. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej, czyli największych importerach surowca. Jeśli spotkanie w Teheranie wykaże, że kraje członkowskie są zainteresowane rosyjską wersją statutu, można się spodziewać krytycznych reakcji Brukseli i Waszyngtonu.
Gdyby forum miało wpływać na nowe inwestycje, to mogłoby próbować blokować te, w których nie brałoby udziału, a które wydawałyby mu się niekorzystne. Zatem np. rurociąg Nabucco, dzięki któremu Europa ma zyskać nową drogę transportu gazu z Azji (z pominięciem Rosji), nie miałby szans na realizację. Analitycy uważają jednak, że różnice dzielące członków forum nie pozwolą im osiągnąć porozumienia. Trudno się bowiem spodziewać, że Katar wysyłający skroplony gaz do USA zaangażuje się w organizację krytykowaną przez władze w Waszyngtonie, podobnie – Arabia Saudyjska. Z kolei Bruksela może pozyskać przychylność Azerbejdżanu i przekonać Turkmenistan do współpracy i zaangażowania się w dostawy dla Nabucco (władze w Baku już nawet zadeklarowały takie dostawy).