Gazowy konflikt zmroził Europę

Kłótnia naszych sąsiadów wywołała kryzys energetyczny w Europie. Polska odczuwa już jej skutki i przygotowuje się na najgorsze.

Europa zaczyna dotkliwie odczuwać skutki konfliktu między Rosją i Ukrainą o cenę rosyjskiego gazu i cenę za ukraiński tranzyt na Zachód. Polski rząd postanowił działać, by nie dopuścić do zbytniego uszczuplenia rezerw gazu, jakie posiadamy.

Ochrona rezerw

Groźba jest realna, bo Gaz System i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) zostały poinformowane, że realizacja kontraktu przez RosUkrEnergo nie jest możliwa (do odwołania). A przecież ta kontrolowana przez Gazprom spółka dostarcza PGNiG około 2,3 mld m sześc. gazu rocznie przez punkt zdawczo-odbiorczy w Drozdowiczach na Ukrainie. Wczoraj dostawy gazu w tym miejscu były realizowane zaledwie w 15 proc.

PGNiG zapowiedziało wczoraj, że zwróci się do największych klientów przemysłowych o ograniczenie poboru gazu ziemnego. Z kolei Gaz-System zgłosił ministrowi gospodarki potrzebę wprowadzenia ograniczeń w poborze gazu ziemnego dla odbiorców przemysłowych. Tym bardziej że panujący mróz powoduje duże zużycie błękitnego paliwa do celów grzewczych. Magazyny gazu należące do Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) mogą pomieścić 1,6 mld m sześc. błękitnego paliwa i są obecnie wypełnione w 85 proc. Wczoraj rząd przyjął więc rozporządzenie w sprawie możliwości wprowadzenia ograniczeń poboru gazu dla przemysłu.

— Umożliwi ono elastyczne reagowanie w przypadku gwałtownych zmian w dostawach — wyjaśnia Waldemar Pawlak, minister gospodarki.

Możliwość ograniczeń dotyczy przedsiębiorstw, które zużywają ponad 417 mln m sześc. na godzinę.

Ucierpią najwięksi

Regułą jest, że to duzi odbiorcy gazu (tacy jak firmy chemiczne) w pierwszej kolejności odczuwają skutki istotnych zakłóceń w dostawach gazu do Polski. A te mogą stać się faktem, bo rosyjski Gazprom i ukraiński Naftohaz — zamiast pracować nad rozwiązaniem konfliktu — obrzucają się oskarżeniami o to, która firma wstrzymała całkowicie lub znacznie ograniczyła dostawy gazu do części krajów europejskich. Na niekorzyść Gazpromu gra czas. Brak tranzytu gazu na Zachód to utracone zyski z jego sprzedaży. Według rosyjskiej agencji ITAR-TASS zamknięte zostały gazociągi Urengoj-Użgorod, Sojuz i Progress.

Cierpliwość dla zwaśnionych państw straciła Komisja Europejska.

- Bez uprzedzenia i w oczywistej sprzeczności z zapewnieniami najwyższych władz Rosji i Ukrainy, dostawy gazu do niektórych krajów członkowskich zostały znacząco zmniejszone. To sytuacja całkowicie nie do zaakceptowania — takie wspólne oświadczenie wydały Komisja Europejska i czeskie przewodnictwo w UE.

Naftohaz zapowiedział jednak, że w czwartek wznowi rozmowy z Gazpromem w Moskwie. Tymczasem w przyszłym tygodnie nadejdzie ocieplenie, które nieco osłabi negocjacyjną pozycję Gazpromu.
Szczęście w nieszczęściu

Polskie firmy starają się dostrzec pozytywy w całej tej sytuacji. Tym bardziej że PGNiG nie zamierza śpieszyć się ze zmniejszaniem dostaw gazu odbiorcom.

— Na początku grudnia podpisaliśmy porozumienie z PGNiG o ograniczeniu o 50 proc. dostaw gazu dla naszej spółki w związku ze zmniejszeniem produkcji. Gdyby więc rozporządzenie weszło w życie, oznaczałoby to tylko zatrzymanie produkcji azotowej, która stanowi 20-22 proc. naszych przychodów. Police mają już magazyny zaopatrzone na nadchodzący sezon, więc nie jest to dla nas zagrożenie. Dodatkowo ograniczenia w dostawach tego surowca do fabryk za naszą wschodnią granicą spowodują, że na wiosnę zabraknie na rynku mocznika i jego cena pójdzie w górę — mówi Ryszard Siwiec, prezes Polic.

— Ograniczyliśmy niedawno produkcję o 20-30 proc., więc gazu potrzebujemy mniej. Mamy też możliwość zaopatrzenia się w ten surowiec z lokalnych źródeł, które pokrywają 30 proc. naszego zapotrzebowania na gaz. Nie gwarantuje nam to jednak pełnego bezpieczeństwa, dlatego z niepokojem obserwujemy konflikt rosyjsko- -ukraiński — mówi Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów.

Spółka podpisała niedawno porozumienie z PGNiG, które za trzy lata umożliwi jej zakup gazu krajowego do 50 proc. zapotrzebowania.

W podobnej sytuacji są Puławy — z tą różnicą, że nie mają możliwości bezpośredniego zaopatrzenia w gaz ze źródeł krajowych.

Kędzierzyn mówi wprost: — Ograniczyliśmy o 15 proc. konsumpcję gazu w związku ze spadkiem jego podaży. Nie skarżymy się, ponieważ i tak nasza produkcja jest obecnie mniejsza z powodu dekoniunktury. Jeżeli jednak dostawy gazu spadną poniżej 60 proc. naszego normalnego zapotrzebowania, będziemy mieć problem z utrzymaniem instalacji w stanie gotowości przy tak mroźnej pogodzie — mówi Krzysztof Jałosiński, prezes Kędzierzyna.

Według niego, konflikt rosyjsko-ukraiński podnosi znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju takich projektów, jak produkcja gazu syntezowego z węgla kamiennego.

Kalendarium konfliktu we wtorek

7:40
Ukraiński Naftohaz oskarża Gazprom o ograniczanie dostaw dla Europy. Miałyby one spaść z 221 mln m sześc. na dobę do zaledwie 92 mln m sześc. Za dwie i pół godziny Ukraińcy podadzą jeszcze bardziej dramatyczne dane. Wielkość dostaw miała spaść do 73,8 mln m sześc.

8:25
Zaczynają napływać niepokojące komunikaty z państw, które są odbiorcami paliwa. Jako jedne z pierwszych bije na alarm bułgarskie Ministerstwo Gospodarki i Energetyki. Ogłasza, że dostawy wstrzymano nie tylko dla Bułgarii, ale i dla Turcji, Grecji oraz Macedonii.

9:05
O zmniejszeniu dostaw informuje Rumunia. Tu ich wielkość spada o 75 proc. Potem statystyki podają Austriacy i Węgrzy. Ci otrzymują odpowiednio 10 i 20 proc. zakontraktowanych dostaw.

11:45
Rosja może całkowicie wstrzymać przesyłanie gazu przez Ukrainę — alarmuje Ołeh Dubyna, prezes ukraińskiej spółki paliwowej Naftohaz. Podobną opinię wygłasza kilka godzin później Wiktor Juszczenko, prezydent Ukrainy. Gazprom odbija piłeczkę i twierdzi, że to Ukraina zakręciła kurki z gazem.

11:50
Unia Europejska zażądała natychmiastowego wznowienia dostaw rosyjskiego gazu do krajów członkowskich, określając ograniczenie dostaw w nocy z poniedziałku na wtorek jako \"nie do zaakceptowania\".

13:35
Pojawia się światełko w tunelu. Ołeh Dubyna, szef Naftohazu, pojedzie w czwartek do Moskwy, aby wznowić rozmowy z Gazpromem w sprawie dostaw rosyjskiego gazu.

18:00
Węgrzy podają, że o 15.30 całkowicie ustały dostawy gazu z Ukrainy. Dziś ich rząd ma zdecydować o uruchomieniu rezerw.

21:00
Po spotkaniu z premierem Putinem Aleksiej Miller, szef Gazpromu, informuje, że 8 stycznia w Brukseli mają się odbyć rozmowy z unijnymi partnerami. Wcześniej rosyjski koncern obiecał, że postara się zwiększyć dostawy alternatywnymi trasami przesyłu. Tylko jakimi?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.

Leszek Miętek powołany do rady nadzorczej spółki pracującej dla kopalń

Leszek Miętek został powołany do rady nadzorczej PKP Cargo, jako przedstawiciel pracowników - poinformowała spółka w piątek w komunikacie giełdowym. Miętek jest prezydentem Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Walcownia Blach Batory inwestuje 70 mln złotych

Nakładem 70 mln złotych Walcownia Blach Batory planuje wejść w segment produkcji blach o podwyższonej twardości. Będą produkowane w nowej technologii pomijającej obróbkę cieplną, co znacznie zmniejszy energochłonność procesu, a w konsekwencji zwiększy marże zakładu.  Inwestycja potrwa do końca 2027 r. 

Na Wall Street przewaga spadków, Dow tuż przy poziomie 52 tys. pkt

Wtorkowa sesja na Wall Street zakończyła się przewagą spadków głównych indeksów, a inwestorzy przenosili się z sektora producentów układów scalonych do spółek cyklicznych w efekcie spadku cen ropy naftowej. Dow Jones w ciągu sesji po raz pierwszy w historii przekroczył na krótko poziom 52.000 punktów.