Gazociąg Północny dofinansowany z UE?
Podczas zakończonego we wtorek spotkania Nord Stream zapowiedział, że w kwietniu przyszłego roku chce się zwrócić do rządów państw położonych nad Bałtykiem o zezwolenie na układanie gazociągu. - Zaraz potem zaczną się wakacje i w sumie oznacza to co najmniej roczne opóźnienie w stosunku do pierwotnych planów Nord Stream, który zamierzał składać takie wnioski w sierpniu tego roku - przypomina dyrektor Artur Kawicki z Ministerstwa Środowiska, który reprezentował Polskę na spotkaniu z Nord Stream – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Niebawem rozstrzygnie się, czy Nord Stream będzie mógł budować swoją rurę za pieniądze UE mimo zastrzeżeń państw członkowskich z Europy Środkowej wobec tej inwestycji. Już na początku tego roku Gerhard Schröder, były kanclerz Niemiec, a teraz szef rady Nord Stream z nominacji Gazpromu, zabiegał w UE o kredyty na rurę z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Ale prezes EBI Philippe Maystadt tłumaczył wtedy, że to niemożliwe, dopóki na inwestycję nie zgadzają się wszystkie państwa UE. Bo na razie na finansowanie przez EBI projektów poza UE takich jak rura Nord Stream potrzeba jednomyślnej zgody wszystkich państw unijnych. Ale projekt nowego traktatu UE przewiduje, że na finansowanie przez EBI inwestycji poza UE już nie będzie potrzeba jednomyślności, lecz większości głosów. Wtedy EBI mogłoby przyznać Nord Stream kredyty z kasy UE, mimo sprzeciwu Polski i państw nadbałtyckich. Polska protestuje przeciw tym zmianom, a sprawa zostanie rozstrzygnięta w przyszłym tygodniu na szczycie UE w Lizbonie.