Gaz w łupkach, gaz w polityce

1386770148 wjherowo opalino 02

fot: PGNiG

W2013 roku przeprowadzono w Polsce tylko 12 odwiertów poszukiwawczych...

fot: PGNiG

W kampanii wyborczej do parlamentu w 2011 r. PO głosiła, że dodatkowym źródłem finansowania emerytur będą wpływy z komercyjnego wydobycia gazu łupkowego. W maju wybory do europarlamentu. Wiele wskazuje, że gaz, potocznie zwany łupkowym, będzie politycznym (argumentem) w tej i następnej kampanii. I to - można założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa - nie tylko w programie wyborczym obecnie rządzącej partii.

5 lutego Donald Tusk przyznał, że"dziś rozumiemy lepiej niż kilka lat temu, że aby liczyć pieniądze z gazu łupkowego, trzeba przede wszystkim zacząć go wydobywać" - przyznał Donald Tusk. 11 marca rząd przyjął, o czym szeroko informujemy w portalu górniczym nettg.pl, projekty ustaw, któe mają skłonić inwestorów do intensyfikacji poszukiwań i w konsekwencji rozpoczęcia komercyjnego wydobycia.

Gdzie ten gaz?
Wokół gazu łupkowego było gorąco - szczególnie w latach 2010-2012 - i powiedzmy sobie szczerze: za sprawą zmasowanej, że się tak wyrażę, promocji w stylu "będzie super"! Również nasz portal i Trybuna Górnicza wpisały się w nurt tej narodowej dyskusji i chęci pozyskania jakiegoś współczesnego odpowiednika manny z nieba. Nie popadaliśmy jednak w hurraoptymizm (co łatwo sprawdzić, przeglądając archiwalne materiały o gazie łupkowym), wykazując - w naszym mniemaniu - potencjalne przeszkody zalegające na drodze do gazowej niepodległości lub co najmniej autonomii.

W 2011 r. PO obiecała, że "do 2013 roku wprowadzimy rozwiązania gwarantujące Polsce wysokie przychody z wydobycia gazu łupkowego, które przeznaczymy na bezpieczeństwo przyszłych emerytur". W 2012 r. ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak też mówił o "wsparciu systemu emerytalnego dochodami z wydobycia gazu łupkowego".

Jak jest, każdy widzi. Jakoby za to, że prawne uregulowania wydobycia gazu łupkowego, kwestie fiskalne itp. itd., tworzono w tempie wolniejszym niż ślimacze, premier Tusk wymienił ministra środowiska - Marcina Korolca na Macieja Grabowskiego. Los Korolca podzielił pod koniec roku wiceminister i główny geolog kraju Piotr Woźniak. Zastąpił go Sławomir Brodziński, w przeszłości dyrektor w WUG. Mamy zmiany, niepierwsze w MŚ, ale czy mamy pełnomocnika rządu ds. gazu łupkowego? Nie został nim Jacek Jezierski (choć czuł woń pieniędzy w łupkach), ani jego następca Woźniak. Czy zostanie nim Brodziński? Nie wiadomo.

Obiad zjedzony
Dzień zaliczony. Mówiło się kiedyś w wojsku. Można odnieść wrażenie, że w rzeczonej kwestii żyje się z dnia na dzień, że brakuje w niej perspektywicznego spojrzenia. A jak tu planować strategicznie, skoro w marcu miną dwa lata od opublikowania przez Państwowy Instytut Geologiczny (bardzo) wstępnego o polskich zasobach gazu w łupkach, a nowych i precyzyjnych danych, mimo wcześniejszych zapowiedzi, jak nie ma, tak nie ma. A skąd mają być, skoro mamy raptem wykonanych kilkadziesiąt badawczych odwiertów, a jedyny pracujący komercyjnie daje takie ilości gazu, z których nie da się finansować wcześniej zapowiadanego dobrobytu.

Swoją drogą dobrze stało się, iż PIG opublikował wstępny raport. To był kubeł zimnej wody na rozpalone nadzieje. Bo o tym, że mamy bez mała 6 bln m sześc. łupkowego do wydobycia, możemy zapomnieć. Idzie o to, żeby wydobyć te 700 z hakiem mln m sześc., bo tyle (chyba) mamy. Tylko jak, za ile i kiedy?

W Wielkiej Brytanii eksperci uważają, że potrzeba co najmniej pięciu lat, by wiedzieć, ile jest gazu w łupkach brytyjskich. Prof. Stanisław Nagy z Wydziału Wiertnictwa, Nafty i Gazu AGH w Krakowie uważa, że trzeba przyjemniej siedmiu lat na oszacowanie polskich zasobów.

Krym a gaz łupkowy
Wydarzenia na Ukrainie i Krymie przypomniały, że choć 24 proc. zużywanego w Polsce gazu ziemnego pochodzi z krajowego wydobycia, to resztę mamy z Gazpromu, czyli z Moskwy. Odżyły nadzieje, że dzięki zasobom gazu łupkowego możemy zredukować energetyczną zależność od Rosji. Wprowadzone do prawa ułatwienia dla inwestujących w poszukiwania gazu łupkowego grube miliony (dolarów) nie są jednak pełne. Trudno wyobrazić sobie większe zaangażowanie inwestora X, który nawet gdyby doprowadził do komercyjnego wydobycia, to wydobytego surowca nie będzie mógł sprzedać poza granicami Polski, a tylko w niej i po cenach ustalonych odgórnie.

Dlaczego, skoro perspektywy są tak mało atrakcyjne, inwestorzy angażują się w ten raczkujący w Polsce biznes? Polskie spółki dlatego, że należą do skarbu państwa i rząd im zaugerował takie zaangażowanie. A zagraniczne dlatego, że ryzykują i jeszcze nie stwierdzili, że ryzyko to jest nieopłacalne. Te spółki, które doszły do tego wniosku, już w Polsce nie prowadzą działalności.

Bo na ten biznes trzeba mieć mnóstwo pieniędzy. W ekonomii mówi się o nim "kapitałochłonny". Jak bardzo, to niech przemówią do wyobraźni, nawet laików, takie oto liczby...

Otóż, żeby ruszyć z przemysłowym wydobycie łupkowego (2 mld m sześc. rocznie przy obecnym polskim zapotrzebowaniu na gaz wynoszącym ok. 16 mld m sześc.) trzeba byłoby wykonywać (na rozpoznanych złożach!) od 180 do 240 otworów. Żeby je wywiercić, trzeba byłoby mieć do dyspozycji od 45 do 60 mobilnych wiertni. Tymczasem w całej Europie jest ich 80, z czego 20 w Polsce. W USA mają 1,7 tys.

Idą wybory
I wracamy do punktu wyjścia. W USA minęło kilkanaście lat, nim od nastąpiło przejście z eksploracji do eksploatacji łupkowego. Wychodzi na to, że już w kampanii wyborczej do europarlamentu (w którym nie bardzo lubią gaz łupkowy), pojawią się recepty na to "jak, za ile i kiedy". Festiwal dobrych koncepcji będziemy mieli na jesień 2015 r. Trzeba byłoby być kosmicznym optymistą, by twierdzić, że do tego czasu ruszy przemysłowe, a nie jednostkowe, wydobycie łupkowego. I polityka tu, acz ważna, na niewiele się zda, jeśli nie będzie zapominało się, że wykonanie jednego odwiertu kosztuje ok. 38 mln zł. By wiedzieć, czy dane pole eksploatacyjne jest bogate w gaz, trzeba wykonać 10 odwiertów. Dotychczas MŚ przyznało ponad 100 koncesji. Wykonano pół setki odwiertów. Do końca roku przybędzie jeszcze 30... Szukamy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Najlepsza polska kopalnia pokazała wyniki: wzrost efektywności i umocnienie pozycji rynkowej

Grupa Kapitałowa Lubelski Węgiel Bogdanka osiągnęła w pierwszym półroczu 2026 r. skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 1,36 mld zł. Wynik EBITDA wyniósł 113,0 mln zł, co przełożyło się na 8,3-proc. marżę EBITDA, a zysk netto sięgnął 5,1 mln zł. 

Piotr Litwa: „Czy w kontekście planów będzie kim pracować? Wystąpiłem z tym pytaniem do prezesów spółek węglowych”

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa na targach górniczych w Katowicach, odbywających się od 9 do 11 września, nawiązał do ostatnich odejść z kopalń i związaną z nimi kwestią bezpieczeństwa. „Nie ma taryfy ulgowej, jeśli chodzi o likwidowane ruchy” - mówił.

Codzienne zakupy w sklepach podrożały w sierpniu średnio o 1,7 proc. rok do roku

Wzrost kosztów koszyka podstawowych artykułów o 1,7 proc. oznacza, że sierpień był kolejnym miesiącem, w którym dynamika cen się zmniejszała - wynika z raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Odpowiadały za to głównie obniżki w niektórych kategoriach produktów żywnościowych.

Wiceprezes JSW Adam Rozmus: „Kiedyś mówiliśmy: moja kopalnia. Dziś nie utożsamiamy się z miejscem pracy”

Adam Rozmus, zastępca prezesa zarządu ds. technicznych i operacyjnych Jastrzębskiej Spółki Węglowej podczas targów górniczych Future Mining Forum & Expo mówił o zmianie pokoleniowej w górnictwie i czarnym PR, który dotyka branżę wydobywczą.