Gaz: łupkowy, wielka nadzieja Polaków
fot: ARC
Tu szukać będą gazu łupkowego...
fot: ARC
Wyjątkowe zainteresowanie towarzyszyło sesji poświęconej gazowi łupkowemu, organizowanej w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Sala była zbyt mała, więc wiceminister środowiska Henryk Jacek Jezierski rzekł, że „w przyszłym roku sala będzie większa, może nawet stadion wykorzystamy!”.
Na stadion to jeszcze za wcześnie, podobnie jak na wyliczanie, kiedy i ile Polska zarobi na ogromnych złożach gazu łupkowego. Wszelako, jak podkreślił wiceprezes PGNiG Marek Karabuła eksploatacja tego gazu jest szansą dla Polski. Bo nie tylko, że będzie mogła uniezależnić się od dostaw zewnętrznych konwencjonalnego gazu ziemnego, ale także zapewnić sobie źródło energii niezbędnej dla dalszego i systematycznego rozwoju gospodarki.
Nawet jeśli nie sprawdzą się ostatnie amerykańskie szacunki określające zasoby gazu łupkowego w Polsce na 5,3 bln metrów sześciennych, nawet jeśli będzie go „tylko” bilion, to wydobyty może zmienić diametralnie oblicze polskiej gospodarki – podkreślał europoseł Bogdan Marcinkiewicz.
Zdaniem panelistów dobrze stało się, że poszukiwaniami gazu i eksploatacją zainteresowani są giganci amerykańskiego przemysłu naftowego i gazowego. Nasi europejscy sąsiedzi nie są zainteresowani zbytnio pomocą w odkrywaniu bogactwa zalegającego 3 kilometry pod ziemią. Francja bazuje na energetyce jądrowej. Niemcy mają wspólne interesy gazowe z Rosją, a Rosja... Wiadomo.
Gaz łupkowy, to możliwość zmiany struktury zapotrzebowania na paliwo gazowe. Dziś zużywamy go rocznie ok. 15 mld metrów sześciennych, z czego 4,2 miliarda pochodzi z odwiertów w Polsce. Przeciętny Polak zużywa w ciągu roku 360 metrów sześciennych, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej wynosi ok tysiąca metrów. Jeśli chcemy gonić bogate państwa Unii, to potrzebujemy więcej energii. Choćby dlatego gaz łupkowy jest, jak kiedyś Andrzej Gołota, wielką nadzieją Polaków.