Firmy nie radzą sobie z wysokimi cenami energii

Energetyka ARC

fot: ARC

Szwedzki Vattenfall Sales Poland i niemiecki RWE Polska bez zgody Urzędu Regulacji Energetyki podnoszą od lutego ceny energii

fot: ARC

Firmy nie radzą sobie z wysokimi cenami energii. Część zapowiada zwolnienia. Rachunki za prąd w niektórych branżach skoczą w przyszłym roku nawet o 50 – 60 procent.
Podział sił na polskim rynku energetycznym. PGE ma dominującą pozycję na rynku. Jako jedyna z czterech powstałych w efekcie konsolidacji państwowych grup wytwarza więcej energii, niż mogą sprzedać należący do niej dystrybutorzy.

Problem skokowych podwyżek dotyka największych odbiorców przemysłowych. Impexmetal musi zamknąć jeden z zakładów Huty Aluminium w Koninie i zwolnić 350 osób, bo nie może zapłacić wyższych o połowę cen energii w przyszłym roku. Gdyby zgodził się na podwyżki, produkcja przestałaby być opłacalna - napisała \"Rzeczpospolita\" w poniedziałek.

– Wszystko przeanalizowaliśmy i nie ma innego wyjścia – od stycznia w Koninie trzeba wstrzymać produkcję czystego aluminium – mówi szef rady nadzorczej Impexmetalu Arkadiusz Krężel. – Energia stanowi 20 proc. kosztów produkcji aluminium i jest podstawowym ich elementem. Gdybyśmy zawarli umowy na 2009 r. z dostawcami po cenie takiej, jaką nam zaoferowali, czyli prawie 50 proc. wyższej, produkcja odbywałaby się ze stratą rzędu kilkudziesięciu milionów złotych.

Przypadek Impexmetalu nie jest odosobniony. Wiele innych dużych energochłonnych zakładów otrzymało oferty zakupu energii w 2009 r. po cenach znacznie wyższych od obecnych. Jacek Kaliś z ZGH Bolesław mówi wręcz, że już w czerwcu, gdy tylko firmy zaczęły rozmowy z potencjalnymi dostawcami, usłyszały, że muszą szybko zakontraktować energię z uwzględnieniem wysokiej podwyżki albo w ogóle mogą jej nie dostać. – Uwzględniając wszystkie opłaty, musielibyśmy płacić ponad 320 zł za megawatogodzinę – tłumaczy Jacek Kaliś. A to oznacza ponad 60-proc. podwyżkę w porównaniu z tym rokiem.

Gdyby zakład w Bolesławcu zamówił energię po takiej cenie, to musiałby na nią w przyszłym roku wydać ok. 160 mln zł. Huta Łaziska musiałaby zapłacić 280 mln zł, aż o 100 mln zł więcej niż obecnie. Problemy z kontraktami na 2009 r. mają też specjalne strefy ekonomiczne.

– Tak wysoka podwyżka przy dekoniunkturze na rynku cynku będzie mieć fatalne skutki. Braliśmy pod uwagę wzrost cen energii, ale tylko do kwoty 220 zł za megawatogodzinę – mówi Jacek Kaliś.

Ceny energii dla wszystkich firm zostały uwolnione dwa lata temu, formalnie mogą one wybrać sobie sprzedawcę. Na rynku nie mają jednak specjalnego wyboru, skoro – jak mówi Arkadiusz Krężel – różnica cenowa w ofertach wynosiła zaledwie kilka złotych na megawatogodzinie. – To, co dzieje się teraz, jest efektem konsolidacji, którą przeprowadził Skarb Państwa dwa lata temu – dodaje szef rady Impexmetalu. – Produkująca najwięcej energii w kraju grupa dyktuje warunki na rynku. I mamy do czynienia z oligopolem.

Prezes największej firmy w branży w kraju – Polskiej Grupy Energetycznej – Tomasz Zadroga zapewnia, że nie dyktuje ona cen. – Muszą one jednak wzrosnąć w przyszłym roku, ponieważ zwiększyły się koszty wydobycia zarówno węgla kamiennego, jak i brunatnego, mamy prawie 15-proc. deficyt pozwoleń na emisje dwutlenku węgla, więc musimy ponieść wydatki na ich dokupienie, a poza tym uruchamiamy inwestycje.

Najwięksi odbiorcy energii liczą jeszcze na pomoc ministra gospodarki i premiera. W przyszłym tygodniu spotykają się, by opracować specjalny apel o interwencję.

Krzysztof Żmijewski, profesor Politechniki Warszawskiej

- Skoro rząd zdecydował się utworzyć cztery grupy energetyczne, z których dwie największe skupiają większość polskich elektrowni, a więc faktycznie zlikwidowano rynek, to nie należy się teraz dziwić podwyżkom. Zrezygnowaliśmy z cen regulowanych dla przemysłu, więc wytwórcy i sprzedawcy energii korzystają z sytuacji i dyktują ceny, bo nie ma innych źródeł zaopatrzenia. Oczywiście energetyka twierdzi, że ma do wykonania kosztowne inwestycje, i nikt tego nie podważa, bo wiadomo, że są konieczne. Ale niekoniecznie muszą one być finansowane dzięki zawyżonym cenom. Inwestorzy zainteresowani odnawialnymi źródłami energii jakoś nie mają problemów ze zdobyciem finansowania dzięki certyfikatom.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Górniczej o złożu Dębieńsko, transformacji Śląska i zagospodarowaniu wód kopalnianych

Co ze złożem Dębieńsko i JSW? Jak działa system aktywizacji zawodowej w górniczej spółce? Jaka powinna być transformacja naszego regionu? I jak zagospodarować infrastrukturę techniczną likwidowanych zakładów górniczych? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 26 czerwca. 

Lato, lato wszędzie!

Astronomiczne, kalendarzowe i… kolejowe. To ostatnie zaczęło się najprędzej – już w połowie czerwca. W trzeciej, tzw. letniej korekcie rozkładu jazdy na tory wróciły między innymi regularne połączenia z Częstochowy do Zakopanego.

Kanadyjczycy na Śląsku zadbają o dostęp do surowców krytycznych. Przejęli ważną inwestycję

Kinterra Capital Corp., kanadyjski fundusz private equity inwestujący w sektorze minerałów krytycznych, przejął zlokalizowany w Polsce projekt produkcji prekursora materiału katodowego (pCAM) i węglanu litu. To pierwsza inwestycja funduszu w Europie i zarazem projekt o strategicznym znaczeniu dla rozwoju europejskiej infrastruktury przetwarzania surowców krytycznych, kluczowych dla rozwoju nowoczesnej gospodarki i bezpieczeństwa łańcuchów dostaw.

W kopalniach JSW licealiści przeprowadzili pokazy udzielania pierwszej pomocy

Młodzież z klas ratowniczych II LO w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 w Knurowie prowadziła pokazy udzielania pierwszej pomocy na fantomach. Akcję zorganizowano w ruchu Szczygłowice oraz ruchu Knurów.