Fiat: tyska fabryka wyprodukuje ponad 300 tys. samochodów

fot: Andrzej Bęben/ARC

Silniki z Bielska-Białej montowane są między innymi w niektórych modelach samochodów marki Fiat, Lancia, Alfa Romeo, Opel i Suzuki...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Tyska fabryka Fiata zakończy 2014 rok produkcją powyżej 300 tys. samochodów - wobec 295,7 tys. aut rok wcześniej. Zakład zanotuje wzrost produkcji po raz pierwszy od pięciu lat - wynika z informacji firmy.

Przedstawiciele fabryki tłumaczą dobry wynik utrzymującym się popytem na wytwarzane w Tychach auta.

- Świetnie sprzedaje się na rynkach zagranicznych fiat 500 - europejski lider swojego segmentu. W tym roku ponad 175 tys. aut tego modelu trafiło na rynki zagraniczne; w stosunku do ubiegłego roku oznacza to wzrost o 6,2 proc. - powiedział we wtorek (16 grudnia) rzecznik spółki Fiat Auto Poland (FAP) Bogusław Cieślar.

Od początku roku do końca listopada z linii produkcyjnych tyskiego zakładu zjechało 292 tys. 780 samochodów, o 5,4 proc. więcej niż w tym samym czasie przed rokiem. Również w skali roku ma zostać utrzymany kilkuprocentowy wzrost produkcji.

W grudniu pracownicy zakładu w Tychach otrzymali po 2 tys. zł nagrody świątecznej.

Produkcja tyskiej fabryki Fiata zmniejszała się systematycznie od pięciu lat. W rekordowym roku 2009 zakład wyprodukował 605 tys. samochodów, a rok później 533,5 tys. W 2011 r. produkcja wyniosła 467,7 tys. aut, a w 2012 r. - 348,5 tys. egzemplarzy. Skokowy spadek produkcji wiązał się głównie z zaprzestaniem produkcji modelu panda classic. W 2013 r. z tyskiego zakładu wyjechało 295,7 tys. samochodów. 2014 rok jest pierwszym, kiedy produkcja znów rośnie.

W ostatnich sześciu latach w tyskim zakładzie Fiata uruchomiono produkcję czterech modeli samochodów; to fiat 500, abarth 500, ford ka (na zlecenie koncernu Forda) i lancia ypsilon. Zaprzestano natomiast - po dziewięciu latach - produkcji pandy classic. Powstało jej w tym czasie w Tychach ok. 2,2 mln egzemplarzy. Zakład wciąż czeka na decyzję władz koncernu o zlokalizowaniu w Tychach produkcji nowego modeli Fiata.

We wtorek spółka FAP poinformowała również o powołaniu jej nowego prezesa. Został nim Alfredo Leggero, który zastąpił na tym stanowisku powołanego w marcu 2013 r. Luigiego Galante. Wcześniej przez wiele lat szefem Fiata w Polsce był zmarły w 2012 r. Enrico Pavoni.

Alfredo Leggero ma 57 lat, z grupą Fiata jest związany od ponad 30 lat. Pracował we włoskich fabrykach koncernu, a przez ostatnie trzy lata był szefem produkcji Fiata w Ameryce Łacińskiej. Oprócz szefowania polskiej spółce jest odpowiedzialny za inne europejskie fabryki Fiata. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.