Europejscy przywódcy z posłaniem do młodzieży

Dla upamiętnienia dnia 4 czerwca 1989 r. zgromadzeni w Krakowie przywódcy europejskich państw i rządów skierowali do młodzieży specjalne Posłanie.

Poniżej publikujemy tekst Posłania.

Nic nie jest tak ulotne i daremne, jak myśli i czyny, które nie są przypominane. Dlatego z tego miejsca, z Polski, gdzie powstała „Solidarność”, a historia jak w soczewce skupiła najważniejsze doświadczenia XX wieku, kierujemy te słowa do Was – do ludzi młodych, którzy dziś poznają historię, a jutro będą ją tworzyć.

Przed dwudziestu laty Europa przeżyła proces pokojowych przemian, zwany często Jesienią Ludów. To wtedy na ulicach i placach wielu miast pokolenie Waszych ojców odzyskiwało wolność dla siebie, dla Was i dla swoich narodów. Z entuzjazmem i radością, ale też z wielkim trudem, wracaliśmy do europejskiej rodziny państw demokratycznych i suwerennych.

Dzięki temu, co osiągnęliśmy, świat stał się lepszy. Znaczne połacie Europy, zniewolone po II wojnie światowej, mogły powrócić do normalnego życia. Ostatecznie pokonany został totalitaryzm, który na naszym kontynencie był najbardziej bolesnym doświadczeniem w XX wieku.

Cieszymy się, że Wasza młodość przypadła na lata wolności, którą mogliśmy Wam ofiarować. Z satysfakcją przypominamy, że została ona umocniona otwarciem ku Europie, którego najbardziej trwałym znakiem jest pełne członkostwo w Unii Europejskiej.

Osiągnęliśmy wiele w minionym dwudziestoleciu. Jeśli jednak pragniemy żyć w cywilizacji opartej na wolności, poszanowaniu tradycji i rządach prawa, nie możemy ani na chwilę uwierzyć, że oprze się ona swoim wrogom tylko dlatego, że jest dobra i słuszna. Potrzebuje ona – jak kiedyś, tak i w przyszłości – oparcia w cnotach i męstwie obywateli. W Waszych cnotach i Waszym męstwie.

Każdy z nas musi sięgać do tego, co w nim dobre i szlachetne i podjąć wyzwania, jakie stawia przed nami przyszłość. A na tej drodze odnaleźć musimy solidarność – międzyludzką i międzynarodową – bez której naszej wolności nie da się ani ubezpieczyć, ani zagwarantować.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego