Europa Wschodnia stawia na atom
W Bułgarii i Rumunii decyzje już zapadły. Ich śladem idzie Słowacja, a szykują się też Węgry. Stanowisko zmienia także Praga, dotychczas znana z ostrożnego podejścia ze względu na problemy z reaktorami w Temelinie – podaje „Parkiet”.
Czesi szacują, że już w 2016 r. kraj może mieć wielkie problemy z odpowiednim zaopatrzeniem w elektryczność. Pozbawione dostępu do morza Czechy skazane są na pozyskiwanie źródeł energii drogą lądową, głównie z Rosji. Według premiera, Miraka Topolanka, energetyka jądrowa mogłaby stać się głównym czynnikiem zmniejszania tej zależności. Taka możliwość jest zresztą zapisana w strategii energetycznej kraju.
Plan budowy dwóch elektrowni atomowych przedstawili też Słowacy. Rząd w Bratysławie szacuje, że pierwsza z elektrowni, która docelowa mam mieć moc 1200 MW, kosztowałaby 3 mld euro. Druga, podobnej wielkości, byłaby o pół miliarda euro droższa. Słowacy mają nadzieję, że od 2030 r. Obie elektrownie będą dostarczać połowę potrzebnej krajowi elektryczności.
Spory o atom trwają na Węgrzech. Rząd i parlamentarzyści skłaniają się ku budowie dwóch nowych reaktorów o mocy 2000 MW (funkcjonują już cztery). Przeciw jest prezydent Laszlo Solyom, Którego wspierają ekolodzy.
Władze rumuńskie ogłosiły już przetarg na budowę dodatkowych dwóch reaktorów w elektrowni w miejscowości Cernejvodzie (stanęły do niego belgijsko-francuski Suez, niemieckie RWE, włoski Enel, hiszpańska Iberdrola oraz czeski CEZ).. Na inwestycję przeznaczono ok. 2,2 mld euro. Według szacunków, po ukończeniu inwestycji, moc miejscowej elektrowni powiększy się o 1400 megawatów.
Na atom stawiają także Bułgarzy. Nowa elektrownia w Belene, za ponad 4 mld euro, będzie największym projektem finansowanym z publicznych pieniędzy od czasu upadku komunizmu w tym kraju. Jeszcze do niedawna budowa dwóch reaktorów w Belene, którą rozpoczęto jeszcze na początku lat 80., stała pod znakiem zapytania. Przyspieszenie nastąpiło kilka tygodni temu, gdy zamknięto przetarg na inwestycje.
„Parkiet” szacuje, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat państwa Europy Środkowo-Wschodniej wydadzą na inwestycje w elektrownie jądrowe co najmniej kilkanaście miliardów euro. I to nie licząc bałtycko-polskiego projektu w Ignalinie.
Zobacz też:
Elektrownia atomowa w Ignalinie bez udziału Polski?