EUA za 100 euro zabije nasze górnictwo i energetykę

fot: ARC

Pieniądze powinny być zachowane w sferze energetycznej

fot: ARC

No to jest po polskim górnictwie węglowym i takiejże energetyce, jeśli Francja przeforsowałaby radykalne zwiększenie kosztów uprawnień do emisji CO2. Dziesięciokrotnej podwyżki, jak chciałby Ségolène Royal (minister energetyki), polskie górnictwo i energetyki nie wytrzymają.

Krótką informację o takich zamiarach Francji podał portal Onet.pl. "Minister energetyki, ekologii i trwałego rozwoju Francji Segolene Royal opowiedziała się za zwiększeniem kosztów uprawnień do emisji CO2, a co za tym idzie, kosztów polityki klimatycznej dla przemysłu i energetyki konwencjonalnej w Europieˮ - pisze Wojciech Jakóbik.

Dziennikarz Onetu zapomiał (każdemu to się może zadarzyć), że negatywnych skutków przyjęcia takiej propozycji doświadczyłyby również Niemcy. Co prawda nie w takim zakresie jak Polska, ale jednak. Jednak jest możliwe, że dla niektórych państw mogłyby być poczynione odstępstwa od reguły. I raczej nie należy się spodziewać, gdyby doszło do tak radykalnej zwyżki na rynku carbon, by z tych dobrodziejstw miała skorzystać Polska.

Francja stoi na energetyce jądrowej i tylko najstarsi górale pamiętają czasy, kiedy Greenpeace protestował przeciwko atomowi, w tym i pokojowemu wykorzystaniu jego mocy. Teraz rolę zmieniły się i dziś na cenzurowanym jest energetyka węglowa. Francja z natury rzeczy i prostego rachunku może występować w roli ratownika klimatu i wnosić o podwyższenie uprawnień do emisji CO2 do stu euro za tonę, bo sama z tego tytuł wiele nie wyda.

Wojciech Jakóbik pisze, że "Royal nie bierze oczywiście pod uwagę sytuacji państw naszego regionu, które wytwarzają energię w oparciu o węgiel, co powoduje dużą emisję dwutlenku węglaˮ. A dlaczego miałby brać, skoro nie leży to w interesie Francji? Francja działa dla własnego dobra, choć owo działanie ubiera w szatki "walki z globalnym ociepleniemˮ.

Pani Ségolène Royal (l. 62) jest członkiem Partii Socjalistycznej i w 2007 r. chciała być prezydentem państwa, w którego stolicy zanieczyszczenie powietrza jest tak duże, że daje Paryżowi trzecie miejsce w świecie pod tym, mało chlubnym, względem. Gdy mer Paryża dla poprawy jakości tego powietrza chciała wprowadzić naprzemienny ruch samochodów, to pani minister nie zgodziła się na to, bo utrudniłoby to paryżanom... przemieszczanie się podczas weekendów.

Co innego wystartować z wnioskiem o radykalną podwyżkę. Dla dobra ratowania Ziemi przed destrukcją globalnego ocieplenia!

Jednostką emisji jest 1 EUA (EUA's = European Union Allowances). Uprawnia do emisji 1 tony CO2. Dziś kosztuje nieco ponad 8 euro. Rok temu - nieco ponad 6 euro. Zaplanowano, że do roku 2030 EUA ma kosztować 40 euro i wówczas ten mechanizm (para)rynkowy redukcji gazów cieplarnianych będzie (miałby być) skuteczny. W założeniach wprowadzenie uprawnień (i bardzo skomplikowanego handlu emisjami) miało skłonić do przejścia na rozwiązania niskoemisyjne lub zeroemisyjne.

Handel emisjami CO2 (w ramach Europejskiego Systemu Handlu Emisjami - UE ETS) w krajach Unii Europejskiej został formalnie zapoczątkowany 1 stycznia 2005r. Jego kreatorzy nie przewidzieli, że lepszym ogranicznikiem emisji gazów cieplarnianych od urzędniczo-rynkowego mechanizmu uprawnień będzie... kryzys gospodarczy. EUA zamiast drożeć, zaczęły tanieć. W rezultacie w pewnych obszarach życia gospodarczego w Europie (poza nią takie zabiegi nie mają, wyrażając się delikatnie, wsparcia) zamiast stać się stymulatorem zmian, stały się swego rodzaju podatkiem, które płacą gospodarki nie mające wsparcia niskoemisyjnej lub zeroemisyjnej energetyki i przemysłu.

Zasady działania UE ETS jawią się dla przeciętnego śmiertelnika niczym szczegóły fizyki kwantowej, więc nawet nie ma co ich w tym miejscu omawiać. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Jeśli ktoś straci, to ktoś zyska. Nie trzeba być laureatem Nagrody Nobla z ekonomii lub matematyki, by wiedzieć, że propozycja pani Royal z pewnością nie wyjdzie na zdrowie polskiej gospodarce, państwu polskiemu i jej obywatelom. Oczywiście zyska (nie tylko) klimat, bo Europa (i tylko ona) mniej wyemituje CO2 przez co świat będzie lepszy, a ludziom na całym globie będzie się żyło lepiej.

Jest szansa, że królewska propozycja minister Royal była tylko swego rodzaju wrzutką (nie uzgodnioną z kanclerze Merkel) przed grudniowym posiedzeniem COP21 w Paryżu; o którym mówi się, że "przyjadą, pogadają i się rozjadą i tyle z tego będzieˮ.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Żółta rewolucja na torach GZM. Koniec ery czerwonych tramwajów nie wszystkim się podoba

W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jeżdżą żółte autobusy, więc będą także żółte tramwaje i pociągi Metrokolei. Władze GZM tłumaczą, że chodzi o spójną identyfikację wizualną transportu miejskiego. Ten pomysł nie podoba się jednak w Klubie Miłośników Transportu Miejskiego w Chorzowie Batorym. Jego członkowie podkreślają, że czerwone tramwaje to fragment historii, lokalnej tożsamości i codziennego krajobrazu wielu miast regionu.

Uważaj, teraz na zakupach w Chinach możesz stracić podwójnie

Trzy euro od przesyłki z Chin, naliczane od każdej pozycji towarowej, nie wróci do kupującego, jeśli postanowi on odesłać produkty - czytamy we wtorkowej "Rzeczpospolitej". Dlatego nie dziwi dwucyfrowy spadek liczby paczek z Chin.

Nową windą pod ziemię. W Zabrzu zakończono ważną inwestycję

Zwiedzający Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu będą mogli zjechać pod ziemię nową windą Szybu Wilhelmina.

Bytom modernizuje ciepłownictwo. Nowa sieć, automatyka i monitoring

Stara i nieefektywna sieć ciepłownicza przy ul. Kilara w Bytomiu wkrótce zostanie gruntownie przebudowana – informują w bytomskim magistracie. Przestarzały rurociąg zostanie zdemontowany, a nowa sieć będzie ułożona pod ziemią. Przebudowana zostanie tam także komora ciepłownicza.