Energia słoneczna prosto z Sahary
Projekt o nazwie DESERTEC, który zakłada rozmieszczenie ponad tysiąca elektrowni od Maroka po Arabię Saudyjską, powstał z inicjatywy Klubu Rzymskiego. Plan, nad którym prace trwają już cztery lata, przewiduje zbudowanie na Saharze sieci około tysiąca elektrowni o mocy 100 MW każda. Razem miałyby moc ok. 100 GW.
Przewiduje się także budowę ok. 20-40 linii wysokiego napięcia i dużej pojemności zwanych HVDC, którymi prąd z okolic zwrotnika Raka dotarłby także do północnej Europy.
Projekt DESERTEC zakłada powstanie termalnych elektrowni słonecznych. Zastosowana ma więc być technologia, w której energia słoneczna najpierw zamieniana jest na ciepło służące następnie do wprawiania w ruch turbin prądotwórczych, podobnych do tych, które znajdują się w elektrowniach opalanych tradycyjnymi surowcami.
Aby uzyskać ilość ciepła wystarczającą do wprawienia w ruch jednej turbiny, potrzeba tysięcy luster o łącznej powierzchni setek tysięcy metrów kwadratowych. Skupione przez nie promienie słoneczne dostarczają tak dużych ilości energii, że zgromadzona w jednym miejscu pozwala na uzyskanie bardzo wysokich temperatur (nawet powyżej 1000 st. C) wystarczających do generowania prądu.
Eksperci wróżą wielką przyszłość słonecznym termoelektrowniom. Jedną z ich wielkich zalet jest to, że ciepło można magazynować łatwiej i taniej niż prąd. Do tej pory na świecie zbudowano jednak zaledwie kilka takich elektrowni. Pierwsza powstała w latach 80. na pustyni Mojave w USA. Kilka buduje się obecnie w Hiszpanii, planowane są w Australii, RPA, Izraelu i krajach Afryki Północnej.
Pomysł został niedawno przedstawiony w Parlamencie Europejskim, a na kwiecień 2008 r. zaplanowano w Hanowerze wielką konferencję z udziałem naukowców, polityków i przedstawicieli biznesu, gdzie być może zapadną pierwsze decyzje co do przyszłości tej śmiałej koncepcji. Jej celem jest zapewnienie Europie stałych dostaw prądu wyprodukowanego ze źródeł odnawialnych, w tym przypadku - z energii słonecznej - podkreśla \"GW\".