Energia jądrowa coraz bliżej naszych domów

Atomowa wikipedia

fot: wikipedia.org

Elektrownie atomowe uważane są obecnie za jedną z najczystszych form produkcji energii elektrycznych

fot: wikipedia.org

Budowa w Polsce dwóch elektrowni jądrowych wydaje się przesądzona. Prąd z pierwszego takiego bloku miałby popłynąć pod koniec roku 2020. Za dwa lata ma nastąpić wybór technologii i głównego wykonawcy projektu, zaś za pięć miałaby zostać wylana pierwsza gruszka betonu, traktowana jako symboliczny moment przystąpienia do robót budowlanych.


Tym, co łączy uczestników polskiego scenariusza atomowego, jest powściągliwość w prognozowaniu koniecznych do poniesienia kosztów samej inwestycji i późniejszego wytworzenia jednostki energii. Na obecnym etapie wstępnych przygotowań jest zbyt wiele niewiadomych w tego rodzaju kalkulacji. W ocenie Jacka Cichosza, dyrektora ds. operacyjnych w PGE Energia Jądrowa SA, koszt wytworzenia takiej jednostki w elektrowni jądrowej będzie znacząco niższy od tej pochodzącej np. z farmy wiatrowej, natomiast – zacytujmy – będzie się bronił ekonomicznie z tą wyprodukowaną w elektrowni węglowej po uwzględnieniu konsekwencji pakietu klimatycznego. Odmiennego zdania jest prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej. Według jego szacunku z niepublikowanego opracowania dla sejmu wynika, że po 2020 roku – z uwzględnieniem praw do emisji CO2 w przypadku węgla kamiennego i brunatnego – koszt wytworzenia 1 MWh prądu wyniesie w elektrowniach atomowych w granicach 550–690 zł, ze źródeł odnawialnych – powyżej 400 zł, z gazu i węgla kamiennego – 370–375 zł, zaś z węgla brunatnego – 365 zł.


Nie ma odwrotu


– Można się, oczywiście, zastanawiać, co by było bez pakietu środowiskowego i gdyby antyemisyjna polityka Unii Europejskiej wyglądała inaczej. Myślę jednak, że długoterminowe nastawienie Europy na ograniczenie emisji jest faktem trwałym, choć jej klimatyczny wpływ nie został do końca rozpoznany. Innymi słowy, nie ma więc odwrotu od jądrowego scenariusza energetycznego – argumentuje Wojciech Hann z międzynarodowej firmy doradczej Deloitte.


Jest zarazem mało prawdopodobne, aby na atomowy bieg rzeczy mieli wpływ obywatele. W Polsce – o czym otwarcie mówi Andrzej Chwas, kierujący Departamentem Energii Jądrowej w Ministerstwie Gospodarki – nie jest przewidywane w tej sprawie referendum.


– Po takim ewentualnym głosowaniu – co potwierdzają doświadczenia innych krajów – niepodobna spodziewać się rozstrzygnięć na gruncie merytorycznym, gdyż odbywa się ono na poziomie emocjonalnym. Decyzję o referendum podjęła Szwecja, by później się wycofać. Podobnie działo się we Włoszech. Zmiany decyzji spowodowały racjonalne argumenty. Przypomnę wreszcie, że energetykę jądrową rozwijają nasi sąsiedzi. W promieniu 200 kilometrów od polskich granic jest mnóstwo reaktorów oraz są i będą budowane nowe. Tak więc wiara, że bez elektrowni atomowej moglibyśmy pozostać jakąś wyodrębnioną zieloną wyspą, jest pozostawaniem w świecie iluzji – argumentuje Chwas.


Uśmierzanie lęków


Jacek Cichosz przyznaje, że kluczowym w kalendarzu polskiej inicjacji w zakresie energetyki jądrowej będzie etap między dniem dzisiejszym a ową pierwszą gruszką betonu, czyli faza przygotowawcza. Eksponuje w nim zwłaszcza ustalenie lokalizacji dwóch projektowanych elektrowni, wybór technologii i wykonawców oraz właśnie kwestie komunikacji i dialogu z lokalnymi społecznościami.


– Musimy przystąpić do niego jak najszybciej – mówi Cichosz.


Znaczenie tego dialogu akcentuje również Wojciech Hann.


– Komunikowanie się z opinią publiczną, zawierające wręcz elementy społecznej edukacji, ma w tym przypadku olbrzymie znaczenie – podkreśla.


Bezpieczeństwo ponad wszystko


Priorytetem jądrowego scenariusza mają być najwyższe standardy bezpieczeństwa. Zdaniem Gracjana Wiśniewskiego z Urzędu Dozoru Technicznego, w Polsce w grę miałyby wchodzić technologie nie z czasów „malucha”, lecz te najnowsze, czyli trzeciej i trzeciej plus generacji.


Wiśniewski spodziewa się, że do najtrudniejszych elementów całego projektu – nie tyle w fazie budowy, ile głównie już eksploatacji – może należeć tzw. czynnik ludzki.


– Koszt wykształcenia i przygotowania jednego specjalisty w tej dziedzinie jest szacowany na 15–20 tysięcy dolarów i proces ten trwa mniej więcej 8 lat. Już teraz są więc przygotowywane odpowiednie praktyki w elektrowniach jądrowych za granicą. Sięgamy zwłaszcza do doświadczeń belgijskich, fińskich i niemieckich – wyjaśnia.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.

URE zatwierdził taryfę na usługi magazynowania gazu przez Gas Storage Poland

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził taryfę na usługi magazynowania gazu ziemnego przez spółkę Gas Storage Poland - podał Urząd. Stawki będą niższe o ok. 1,1 proc.

Wolny piątek w dwóch kopalniach PGG. Sprawdź, w których

Górnicy dwóch kopalń zespolonych w Polskiej Grupie Górniczej - ROW i Ruda - skorzystają w tym roku z wydłużonego weekendu na początku czerwca. Piątek po Bożym Ciele dyrekcje obu kopalń ogłosiły dniem wolnym od pracy.