Energia: ekolodzy niezadowoleni z noweli ustawy o OZE

fot: Krystian Krawczyk

Resort zapowiada, że osoby fizyczne, które zdecydują się na bycie prosumentem mogą liczyć na częściową rekompensatę poniesionych nakładów inwestycyjnych na instalację OZE

fot: Krystian Krawczyk

Proponowane przez resort energii zapisy nowelizacji ustawy o OZE doprowadzą do zaprzepaszczenia szansy na rozwój energetyki obywatelskiej - uważają przedstawiciele Ruchu "Więcej niż Energia".

W ubiegłym tygodniu resort energii przedstawił informację, z której wynika, że w nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii, chce wyraźnie rozgraniczyć wsparcie dla tych, którzy zamierzają produkować energię w mikroinstalacjach OZE dla siebie i tych, którzy chcą na niej zarabiać. Resort zapowiada, że osoby fizyczne, które zdecydują się na bycie prosumentem (czyli jednoczesnym producentem i konsumentom energii wytwarzanej w najmniejszych źródłach odnawialnych) mogą liczyć na "częściową" rekompensatę poniesionych nakładów inwestycyjnych na instalację OZE.

Zdaniem Ruchu "Więcej niż energia" oznacza to, że resort chce odejść od systemu taryf gwarantowanych, jakie wprowadziła poprawka tzw. prosumencka. Dzieli ona prosumentów (jednoczesnych producentów energii i jej konsumentów) na dwie grupy - najmniejsze instalacje do 3 kW i te od 3 kW do 10 kW. W przypadku tych pierwszych wsparcie miałoby wynieść ok. 75 gr na kWh w ciągu piętnastu lat, w przypadku drugiej 40-70 gr/ kWh. Wprowadzeniu tej poprawki przez Sejm poprzedniej kadencji towarzyszyło spore zamieszanie.

W lutym 2015 r. Sejm, wbrew rządowi, odrzucił poprawki Senatu do ustawy o odnawialnych źródłach energii dotyczące mikroproducentów energii. Dzięki temu pozostał w niej zapis tzw. prosumencki - wprowadzony nieoczekiwanie na wniosek posłów PSL. Przeciw takiemu rozwiązaniu był ówczesny rząd, którego przedstawiciele tłumaczyli, że jeżeli takie rozwiązanie pozostanie, nastąpi gwałtowny rozwój mikroinstalacji, co pociągnie za sobą dodatkowe koszty. Przekonywali, że dzięki taryfom gwarantowanym instalacje będą służyć celom zarobkowym - czyli produkcji energii na sprzedaż, a nie na własne potrzeby. Do końca poprzedniej kadencji nie udało się wprowadzić wszystkich zapisów nowelizacji ustawy o OZE. Na początku obecnej, zdecydowano o kolejnej nowelizacji, która o pół roku odroczyła wejście w życie najważniejszego rozdziału tej ustawy w którym mają się znaleźć m.in zapisy dotyczące wsparcia dla mikroproducentów energii z OZE.

"Dokładnie rok po przyjęciu przez Sejm tzw. poprawki prosumenckiej, Ministerstwo Energii planuje wyrzucenie jej do kosza. Poprawka miała gwarantować obywatelom opłacalność inwestycji w przydomowe mikroelektrownie wykorzystujące odnawialne źródła energii (OZE). Z komunikatu opublikowanego przez Ministerstwo Energii wynika, że zamierza ono zablokować polskim rodzinom dostęp do wsparcia w postaci taryf gwarantowanych" - napisali przedstawiciele Ruchu "Więcej niż energia" w przekazanym PAP oświadczeniu.

Poprawka prosumencka znalazła się w ustawie o odnawialnych źródłach energii dzięki ponadpartyjnej koalicji, która stanęła w obronie najsłabszych uczestników rynku energii - zwykłych obywateli. Najliczniejszą grupę stanowili w niej posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Jedynym posłem PiS, który nie poparł rozwiązań korzystnych dla obywateli był obecny Minister Energii - Krzysztof Tchórzewski- zauważyli sygnatariusze.

Ich zdaniem decyzja resortu jest niezrozumiała, zważywszy na fakt, że kilka dni temu rząd zaprezentował "Plan na rzecz Odpowiedzialnego rozwoju" wicepremiera Mateusza Morawieckiego, którego elementem ma być rozwój energetyki obywatelskiej.

- Teraz dowiadujemy się, że resort chce odebrać obywatelom możliwość skorzystania ze wsparcia na wytwarzanie energii w postaci tzw. taryf gwarantowanych - sprawdzonego sposobu na rozwój energetyki obywatelskiej - powiedział Tobiasz Adamczewski z WWF Polska i Ruchu "Więcej niż energia".

Zdaniem Ruchu rozwiązania zawarte właśnie w poprawce prosumenckiej miały wyrównywać szanse bogatszych i mniej zamożnych obywateli w dostępie do czystej energii. "Mechanizm taryf gwarantowanych miał zapewniać sprawiedliwą zapłatę za energię oddaną do sieci, tak aby inwestycje w mikroinstalacje OZE nie przynosiły strat finansowych dla gospodarstw domowych. Poprawka miała też umożliwić bezpieczne spłacanie inwestycji osobom, które nie dysponują odpowiednią ilością gotówki i muszą zaciągnąć w tym celu kredyt" - napisali.

- Niestety, rok po przyjęciu ustawy o OZE słyszymy od Ministra Energii, że Polacy nie powinni dzielić się swoją energią. Mówienie o systemie wsparcia, w którym wytworzona energia ma być zużywana głównie na własne potrzeby jest wypaczeniem idei stojącej za poprawką prosumencką - dodaje Adamczewski. Powrót do systemu opartego wyłącznie o ograniczoną pulę dotacji zaprzepaści szansę na stabilny rozwój energetyki obywatelskiej i obniżenie kosztów transformacji energetycznej - dodał Adamczewski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej