Energetyczny walec parowy
Rozpoczynający się dziś wiosenny, gospodarczy szczyt UE w Brukseli może zadecydować o szybkim wdrożeniu radykalnych reform gospodarczych, których głównym celem będzie redukcja emisji CO2 aż o 20 proc. do 2020 r. - wynika z projektu dokumentu podsumowującego szczyt (tzw. konkluzji szczytu UE), które wczoraj przeciekły do mediów.
Z konkluzji wynika, że polityczna dyskusja o szczegółach reformy zakończy się jeszcze w tym roku, w czasie, gdy pracami UE będzie kierować Francja. Zaś wdrożenie kilku dyrektyw i rozporządzeń ma nastąpić na samym początku 2009 roku. Większość krajów unijnych zgadza się, by reforma wyglądała tak, jak proponuje Komisja Europejska.
„Ambitny pakiet propozycji przedstawiony przez Komisję zapewnia doskonałą podstawę do porozumienia” - stwierdza tekst konkluzji. A to oznacza, że: • każde państwo UE będzie miało własne, obowiązkowe minimum udziału energii ze źródeł odnawialnych (OZE) w bilansie energetycznym. Polska w 2020 r. - 15 proc.; • po 2013 r. wszystkie zezwolenia na emisję CO2 dla sektora energetycznego będą sprzedawane na aukcjach, przy czym ogólna liczba wszystkich dostępnych zezwoleń dostępnych w Europejskim Systemie Handlu Emisjami (ETS) zostałaby obcięta o 21 proc. w porównaniu z 2005 r.; • znaczące, nawet 10-procentowe redukcje emisji dwutlenku węgla w tych branżach, które nie uczestniczą w ETS; • wzrost do 10 proc. udziału biopaliw (np. etanolu) w użyciu paliwa w sektorze transportowym.
Jeżeli przecieki potwierdzą się, Polska nie będzie miała wielu możliwości, żeby zmienić kształt \"pakietu klimatycznego\". A bardzo na to liczyła. Jeszcze przed kilkoma tygodniami przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki nie ukrywali, że pomysły Brukseli są zbyt kosztowne i powinny być storpedowane.
Na zaczynającym się dziś szczycie Polska chce wywalczyć kilka zmian.