Enea nie kupi kopalni Silesia\"

Koncern energetyczny Enea, który w kwietniu został dopuszczony do kolejnego etapu przetargu na sprzedaż kopalni \"Silesia\" w Czechowicach-Dziedzicach, odstąpił od zamiaru kupna kopalni i nie złoży oferty wiążącej w tej sprawie - podała w środę Enea.

Spotkania z zarządem Kompanii Węglowej oraz wykonane analizy dotyczące tej inwestycji pozostawiły wątpliwości natury biznesowej. Dlatego zarząd spółki zdecydował o odstąpieniu od zakupu kopalni \"Silesia\" - poinformował w środę Paweł Oboda, rzecznik Enei.

Wcześniej rzecznik zapowiadał, że ostateczna decyzja w sprawie \"Silesii\" prawdopodobnie będzie podjęta po badaniu jej sytuacji, czyli tzw. due diligence. Ostatecznie zdecydowano jednak, że badania nie będzie.

Rzecznik Kompanii, Zbigniew Madej powiedział PAP, że zarząd KW nie otrzymał jeszcze oficjalnej informacji w tej sprawie, zna jedynie komunikat Enei dla mediów. Na razie nie wiadomo, jakie będą losy kopalni.

- Gdy zarząd otrzyma pisemne informacje, zapozna się z nimi i zdecyduje o przyszłości \"Silesii\" - powiedział Madej.

Przypomnijmy, że prezes koncernu Vattenfall (mniejszościowy akcjonariusz spółki) mówił niedawno,  że Enea nie powinna kupować kopalń.

Oferta Enei była jedną z dwóch, jakie wpłynęły w odpowiedzi na ogłoszone w połowie lutego zaproszenie do składania ofert. Ofertę szwajcarskiej firmy Mincomes odrzucono z powodu niespełnienia warunków formalnych.

Obecny przetarg był drugim w tej sprawie. Poprzedni ogłoszono jesienią 2007 r., a unieważniono w lipcu 2008 r. z powodu niedopełnienia formalności przez jedynego oferenta -szkocką grupę Gibson. Oferowała ona za kopalnię ok. 250 mln zł (z VAT-em), wobec ceny wywoławczej w wysokości 111 mln zł. Tym razem ceny wywoławczej nie określono.

Przedmiotem oferty była zorganizowana część przedsiębiorstwa. Formalnie nie jest to więc prywatyzacja, ale zbycie części majątku. Kompania zakładała, że jeżeli wszystkie procedury przebiegną zgodnie z planem, wynegocjowanie umowy sprzedaży powinno nastąpić nie później niż do końca tego roku.

Według wcześniejszych informacji KW, \"Silesia\" (formalnie część kopalni \"Brzeszcze-Silesia\") przynosi straty, a nakłady potrzebne na udostępnienie tam nowych złóż to ponad miliard zł. Kompania nie ma takich środków. \"Silesia\" to najmniejsza kopalnia KW, o niewielkim wydobyciu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego