Elektrownie atomowe wracają do łask
Dziś na całym świecie działają 442 reaktory o mocy 370 gigawatów (dla porównania największa w Polsce elektrownia węglowa Bełchatów ma moc 4,4 gigawata). Po katastrofie w Czarnobylu w 1986 r. wiele krajów, także Polska, wstrzymało budowę elektrowni jądrowych. Dziś prognozy rozwoju branży są znakomite. Wzrost cen węgla i gazu, a przede wszystkim obawa przed globalnym ociepleniem wywołanym emisjami dwutlenku węgla sprawiają, że zwolennicy energii jądrowej mogą mówić o triumfie – napisała „Gazeta Wyborcza”.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej w opublikowanym 23 października raporcie przewiduje, że w 2030 r. moc wzrośnie do 447 gigawatów, i to w wariancie pesymistycznym. Jeśli bowiem wszystkie zapowiadane przez państwa projekty zostaną zrealizowane, to moc siłowni jądrowych w 2030 r. wyniesie aż 679 gigawatów. W 2020 r. prąd wytworzony w siłowniach jądrowych będzie wart od 80 do 100 mld dol.
Najbardziej głodna energii jest Azja. I to tam powstaje większość elektrowni - aż 15 z 29 reaktorów w budowie przypada na ten kontynent. Najwięcej energii potrzebują oczywiście dwa azjatyckie kolosy - Chiny i Indie.
Renesans energetyki jądrowej przeżywa także Europa.