Elegancki jak inżynier...
Wasi studenci podobno pobierają lekcje savoir-vivre, a numizmatycy do klaserów powkładali świeżo wybite monety AGH. Czy dzieje się to w ramach obchodów
90-lecia waszej uczelni?
Okolicznościowe monety „Staszice” wybiła dla nas Mennica Państwowa. Staraliśmy się o to dla uczczenia 90-lecia naszej uczelni, którą obchodzimy w tym roku akademickim. To jeden ze sposobów upamiętniania naszego jubileuszu. O powołaniu do życia naszej uczelni zadecydowała uchwała Rady Ministrów z 8 kwietnia 1919 roku. 20 października tego samego roku Józef Piłsudski dokonał uroczystego otwarcia Akademii Górniczej, jak nazywała się wówczas nasza uczelnia. Można doszukać się jej odleglejszego rodowodu. Zezwolenie władz austriackich na założenie Akademii Górniczej w Krakowie nosi datę 10 lipca 1912 r. AGH jest kontynuatorką utworzonej przez Stanisława Staszica w 1816 roku w Kielcach Akademii Górniczej. Oficjalnie przyjęliśmy 1919 rok jako inaugurujący działalność naszej uczelni i nie sprzeczamy się, która z uczelni technicznych w Polsce jest najstarszą, jesteśmy jedną z nich, po Politechnice Warszawskiej i Politechnice Lwowskiej.
Jeśli chodzi o kursy savoir-vivre, to nie mają one związku z rocznicowymi obchodami. Gdy studenci przyszli do mnie z pytaniem, czy mogą zorganizować takie szkolenie, to pomyślałem, że żartują, ale dałem im przyzwolenie. Poszedłem na pierwsze zajęcia, a tam 700 osób siedziało na sali. Trzeba było zrobić kolejny kurs, żeby wszyscy zainteresowani mieli szansę skorzystać z lekcji dobrych manier. Cieszę się, że młodzież ma takie potrzeby, że przyszli inżynierowie chcą wiedzieć, jak usadzać gości przy stole, jakie wina podać do konkretnej potrawy. Dobre maniery są cechą charakterystyczną absolwentów naszej Akademii, która w ciągu 90 lat wykształciła 150 tysięcy inżynierów. Dyplom AGH zawsze był przepustką do elity. AGH jest kolebką tradycji górniczych. To u nas zapoczątkowano pasowanie na gwarka, czyli ceremonię skoku przez skórę, karczmy piwne.
Budżet AGH jest większy od niejednego miasta średniej wielkości, na przykład od Tarnowa. Tymczasem z innych polskich uczelni słychać lamenty nad niedoinwestowaniem szkolnictwa wyższego. Jaki znaleźliście sposób na bogacenie się w kryzysie?
Z budżetu państwa dostajemy około 220 mln złotych, czyli ponad połowę z naszego, 500-milionowego budżetu rocznego, wypracowujemy sami. Powiem nieskromnie, że mało której uczelni udaje się tego dokonać. Wysiłek pracowników naszej akademii jest ogromny. Realizując dydaktykę na najwyższym poziomie, nie zaniedbują nauki i współpracy z przemysłem. Podam kilka liczb obrazujących, jak można zarabiać w niełatwych dla nauki latach. Każdego roku realizowanych jest w AGH około 180 międzynarodowych projektów, a trzeba najpierw spełniać warunki, by do nich aplikować. Współpracujemy z ponad 200 firmami przemysłowymi, wśród których jest duża grupa potentatów w gospodarce światowej. Prac dla przemysłu prowadzimy około czterech tysięcy.
Czy to prawda, że uczeni AGH mają swój udział w obecnym kształcie granic terytorialnych Polski?
Worek Turoszowski znalazł się po polskiej stronie dzięki staraniom prof. Walerego Goetla, który doskonale wiedział, że znajdują się tam bogate złoża miedzi. Uczonych tej klasy w 90-letniej historii AGH było co najmniej 30. Pokażemy ich dorobek w przygotowywanej książce, jednej z kilku przygotowywanych w ramach jubileuszowych obchodów.
Pański gabinet i budynek Rektoratu są dowodem na to, że przeszłość doskonale splatacie ze współczesnością. Czy przyszłość AGH będzie wyznaczała humanizacja uczelni?
Na razie mamy dwa kierunki humanistyczne. Na zachodzie Europy uczelnie techniczne przekształciły się w klasyczne uniwersytety. Takie są światowe trendy i my także podążamy w tym kierunku. Gdy wprowadzaliśmy do naszej oferty socjologię, wiele osób patrzyło na to sceptycznie. Gdy okazało się, że na tym kierunku jest aż 10 kandydatów na jedno miejsce, nie trzeba już było nikogo przekonywać, że Wydział Humanistyczny jest potrzebny dla rozwoju uczelni. Dziś AGH kształci 35 tysięcy studentów, o kilkanaście tysięcy więcej niż kilka lat temu. Tymczasem inne uczelnie, zważywszy na niż demograficzny, nie mogą zrobić porządnego naboru na pierwszy rok studiów. My przyjmujemy maturzystów z najwyższą liczbą punktów. Młodzież zwraca uwagę na jakość dyplomu. Po AGH wszystkie drzwi stoją przed nimi otworem. Wspomniana socjologia jest nieco inna niż na uniwersytetach, ponieważ studenci oprócz wiedzy ogólnej uzyskują solidne podstawy informatyczne, znają programy, wiedzą, jak je wykorzystać. Ten kierunek uzyskał niedawno najwyższą ocenę Państwowej Komisji Akredytacyjnej.
Bardzo wzięliście sobie do serca humanistyczne idee, skoro przygotowujecie specjalną ofertę dla pacjentów szpitali. Co to będą za zajęcia?
Staramy się wykorzystać możliwości e-learningu nie tylko dla naszych studentów. Dzięki kształceniu na odległość dwa tysiące nauczycieli z Podkarpacia podnosi kwalifikacje w AGH. Niedawno podpisaliśmy umowę ze Szpitalem Dziecięcy w Prokocimiu. Młodzież, która długo jest hospitalizowana, potrzebuje specjalnej oferty dydaktycznej. Mam 40 laptopów, które są darowiznami kilku firm informatycznych. Przygotowaliśmy programy dydaktyczne. Pacjenci nie wychodząc z łóżka będą mieli dostęp do wiedzy, podanej w atrakcyjniejszy sposób niż podręczniku lub z notatek ich szkolnych kolegów. Mamy nadzieję, że uda się ten projekt upowszechnić także w innych szpitalach.