Znawcy węglowego rynku prognozują, że w tym roku polski import węgla może sięgnąć 8–8,5 mln ton. Niektórzy eksperci mówią nawet o 10 mln ton. W ciągu pięciu miesięcy br. napływ tego paliwa zza granicy już sięgnął 3 733 tys. ton.
W całym ubiegłym roku polscy konsumenci zaimportowali 5 771 tys. ton węgla. Od początku tego roku do końca maja już kupili za granicą – powtórzmy – 3 733 tys. ton. Był to mniej więcej po połowie węgiel energetyczny i koksowy. W analogicznym okresie ub.r. ów import wyniósł 2,5 mln ton.
Napływ węgla spoza Polski był szczególnie duży w marcu br. Tylko w tym jednym miesiącu do krajowych odbiorców trafiło 1 147 tys. ton tego paliwa. To niebywały skok wobec 453 tys. ton w marcu ub.r. W dwóch kolejnych miesiącach nastąpił już wyraźny spadek. W kwietniu import wyniósł 710 tys. ton, zaś w maju – 652 tys. ton. W rekordowym marcu do odbiorców w Polsce dotarło 615 tys. ton węgla koksowego ze Stanów Zjednoczonych oraz przeszło 400 tys. ton węgla energetycznego z Rosji. Węgiel koksowy – w tym roku już prawie 200 tys. ton – kupujemy też w Czechach. To główni dostawcy tego paliwa na nasz rynek, choć pojawia się na nim również węgiel z Ukrainy i Kolumbii.
Reakcja na deficyt
Wśród importerów węgla są m.in. – należące do ArcelorMittal – Zakłady Koksownicze Zdzieszowice. W ubiegłym roku – wobec deficytu dostaw od polskich i czeskich producentów – firma kupiła w Stanach Zjednoczonych 400 tys. ton węgla koksowego. W tym roku zdzieszowiczanie zakontraktowali już w USA 1,4 mln ton.
Rynkowym hitem spółki Katowicki Węgiel jest ekologiczny groszek pn. ekoret. W tym roku spółka planuje wytworzenie 300 tys. ton tego paliwa. Pierwotnie w całości był wytwarzany z węgli pochodzących z kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego. W sytuacji, kiedy ich produkcja w zakładach tej firmy przestała być wystarczająca, Katowicki Węgiel – chcąc sprostać popytowi na ekoret – także uciekł się do importu. Do końca maja spółka kupiła za granicą 50 tys. ton potrzebnego komponentu, czyli węgla o specyficznych właściwościach, w tym o niskiej spiekalności. Jest to więc uzupełniający import.
Napływ węgla zza granicy coraz bardziej staje się też widoczny na składach opałowych, gdzie zaopatrują się drobni, detaliczni odbiorcy.
– Na tzw. ścianie wschodniej obserwuję obfitość węgla, importowanego z Rosji – mówi Alicja Nowicka, właścicielka takiego składu w Łukowie w Lubelskiem.
– Cieszy mnie, kiedy klient mojego składu rozpoczyna rozmowę od pytania, czy mam polski węgiel – dodaje.
Odwracanie taśmociągów
W ubiegłym roku tylko port w Świnoujściu przyjął 350 tys. ton zamorskiego węgla do odbiorców w Polsce. Według informacji z Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA w tym roku przez tutejszy pirs Nabrzeże Górników ma przejść 1,4 mln ton węgla, który odbiorcy z polski zakontraktowali za granicą.
– Z obserwacji tego, co działo się w ostatnich latach oraz badań naszej klienteli spodziewamy się, że nasili się tendencja rosnącego importu węgla do Polski. Tak istotna zmiana kierunku przeładunków spowodowała konieczność przebudowy infrastruktury w systemie taśmociągów. Na nabrzeżach, obsługujących jednostki z węglem, zamierzamy też postawić 2 dźwigi, przystosowane do rozładunku węgla – jeszcze w maju zapowiadał Wojciech Sobecki, rzecznik prasowy zespołu portowego Szczecin-Świnoujście.