Ekspert: niski poziom cen ropy to dla Polski więcej korzyści niż zagrożeń

1527105557 zbiornikgm pern

fot: PERN

Rurociąg o długości 237 km z możliwością rewersu umożliwia sprawne przetłaczanie paliwa między magazynami pod Gdańskiem i Płockiem

fot: PERN

- Niski poziom cen ropy to dla Polski więcej korzyści niż zagrożeń; tania ropa korzystnie wpływa na bilans płatniczy Polski- powiedział w rozmowie z PAP dr Paweł Poprawa z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Notowania rynkowe ropy pozostają na poziomach najniższych od dekad. Ropa Brent kosztowała w środę w okolicach 20 dolarów za baryłkę. Od początku kwietnia nieprzerwanie trwa trend spadkowy. Amerykańska WTI w środę kosztowała ok. 11 dolarów za baryłkę. To najniższy poziom notowań tego surowca od połowy lat 80. XX w. Analitycy oceniają, że rynek przestraszył się skali nadpodaży ropy.

Zdaniem Poprawy, bardzo niski poziom cen ropy naftowej, jeśli będzie długotrwały, przełoży się na "potężny kryzys" u wszystkich jej producentów na świecie, ale - jak ocenił - "dla Polski jest więcej korzyści niż zagrożeń".

- Dla naszej gospodarki niskie ceny ropy są bardzo korzystne, bo za niskimi cenami ropy pójdzie niska cena gazu, czyli obniżenie cen nośników energii, co sprzyja ożywieniu gospodarczemu. Często się u nas mówi o imporcie gazu, ale trzeba też pamiętać, że Polska jest poważnym importerem ropy naftowej na poziomie ponad pół miliona baryłek dziennie, dlatego tania ropa doskonale wpływa na nasz bilans płatniczy - dodał ekspert.

- Przy cenie ropy 70 dolarów za baryłkę polskie rafinerie wydawałyby na jej import około 13 miliardów dolarów rocznie, podczas gdy przy obecnym poziomie cen rzędu 20 dolarów za baryłkę byłoby to mniej niż 4 mld dolarów rocznie. Następująca w ślad ropy przecena gazu ziemnego przynieść może oszczędności rzędu kolejnych kilku miliardów dolarów rocznie - zaznaczył Poprawa.

- W perspektywie spółek takich jak Orlen, Lotos, czy PGNiG - które także przechodzą przez problemy związane z niskim poziomem cen - obecny kryzys nie będzie tak bardzo destruktywny jak dla wielu innych firm naftowych na świecie, gdyż nie mają one dużej skali wydobycia tych surowców. Najtrudniejsza sytuacja jest teraz właśnie w pionie wydobycia. Nasze firmy zapewne sobie poradzą - spółki Lotos i Orlen mogą w tej chwili przenieść ciężar generowania zysku w obrębie korporacji na rafinerie i na Downstream, czyli m. in. sprzedaż. Dzięki temu, że ceny ropy są niskie, mogą zwiększyć marżę rafineryjną - dla naszych podmiotów to nie będzie odczuwalne - ocenił.

Wskazał, że do tego dochodzi także aspekt polityczny. - Głównym zagrożeniem politycznym dla Polski jest Rosja, a ta sytuacja bardzo gwałtownie osłabia jej możliwości ekonomiczne i polityczne - trzeba pamiętać, że sprzedaż ropy naftowej daje ok. 40 proc. wpływów rosyjskiego budżetu - zaznaczył.

Poprawa ocenił, że niskie ceny ropy w największym stopniu uderzą w rosyjskich producentów ropy i amerykańskich producentów ropy łupkowej. Zaznaczył, że dla producentów ropy z łupków ze Stanów Zjednoczonych ceny są już w tej chwili zdecydowanie poniżej rentowności, tak samo jest z rosyjskimi producentami tego surowca, dla których są one "katastrofalne". - W Rosji obecnie ocenia się, że poziom zrównoważenia budżetu uzyskuje się przy cenach rzędu 42 dolarów, albo więcej za baryłkę - wskazał.

Jego zdaniem niskie ceny surowca w mniejszym stopniu uderzają w producentów ropy z Bliskiego Wschodu, bo mają oni niższe koszty wydobycia. "Dla Arabii Saudyjskiej ten poziom cen jest oczywiście bardzo nieatrakcyjny, ale w perspektywie czasowej możliwy do zaakceptowania, ponieważ ich koszty wydobycia są tak niskie, że jeszcze posiadają jakiś margines zysku" - dodał.

Dodał, że kryzys cenowy na rynku ropy naftowej to "potężne uderzenie w jej eksporterów" i nie nikt dziś nie wie, ile czasu jeszcze potrwa. Przypomniał, że w historii obserwowaliśmy wiele momentów załamania się cen tego surowca i zwykle maksymalny dół cenowy był relatywnie krótki, po czym następowało odbudowywanie poziomu cen.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Będzie wsparcie dla branż energochłonnych

Polski przemysł ma mocne fundamenty, ale świat się zmienia, dlatego uruchamiamy wsparcie dla branż energochłonnych: dopłaty do cen energii i inwestycje w transformację energetyczną - poinformował w piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Domański: Zmiana klasyfikacji Polski na rynek rozwinięty

Zmiana klasyfikacji Polski przez S&P DJI z rynku rozwijającego się na rynek rozwinięty to potwierdzenie rosnącej pozycji naszego kraju - ocenił w piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Płace i zatrudnienie w lipcu 2026. GUS prezentuje nowe dane

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w lipcu 2026 r. 9509,02 zł, co oznacza wzrost o 6,8% rok do roku i o 1,1% w porównaniu z czerwcem. Jednocześnie przeciętne zatrudnienie w tym sektorze wyniosło około 6,4 mln etatów (6,379 mln), rosnąc o 0,1% miesiąc do miesiąca, ale spadając o 0,8% w ujęciu rocznym – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Emisje gazów cieplarnianych w UE znów w górę. Napędza je sektor energetyczny

W pierwszym kwartale 2026 roku sezonowo skorygowane emisje gazów cieplarnianych w gospodarce Unii Europejskiej wzrosły o 0,3 proc. kwartał do kwartału, osiągając poziom 837 mln ton ekwiwalentu CO₂ – poinformował Eurostat. Wzrost ten nastąpił przy stabilnym PKB UE, podczas gdy w ujęciu rok do roku emisje spadły o 1,2 proc., a gospodarka rozrosła się o 0,8 proc.