Ekolodzy: Sytuacja maltretowanych karpi bardzo się zmieniła

fot: Jerzy Chromik/ARC

Tak to już jest poukładane, że każde stworzenie ma jakiś cel do zrealizowania. To trochę smutne, ale mimo wszystko jest jakiś powód do dumy z tego, że my, karpie, jesteśmy podstawą menu jednego z najważniejszych dni w roku - zauważa karp Cyprinus

fot: Jerzy Chromik/ARC

- Po wielu latach kampanii Klubu Gaja Jeszcze żywy karp i działań organizacji społecznych, prawników i aktywistów, sytuacja maltretowanych karpi bardzo się zmieniła na lepsze - ocenił prezes Klubu Gaja Jacek Bożek.

Barbarzyńskie przyzwyczajenie, wyniesione z komunistycznych czasów niedoborów, trzymania karpia w wannie, masowa sprzedaż żywych karpi w sieciach handlowych, pakowanie ich żywych do woreczków foliowych, trzymanie bez wody i zabijanie w domach, odchodzi w przeszłość. Ryba symbolicznie i kulturowo wraca tam, gdzie jej miejsce - do wody - powiedział Bożek.

Ekolog zaznaczył, że niestety nadal sprzedaje się żywe karpie na ulicznych straganach czy targowiskach. - Jednak coraz więcej ludzi dostrzega, że znęcanie się nad zwierzętami w imię świeżości produktu jest co najmniej niehumanitarne. Mamy w swoich rękach możliwość wprowadzania zmiany. Możliwość decydowania nie tylko o swoich wyborach konsumenckich czy politycznych, ale także kulturowych. (...) Zmiana jest możliwa i konieczna. Tym bardziej, jeśli chodzi o życie, także zwierząt - uważa Bożek.

Zdaniem prezesa Klubu Gaja, cała kultura nastawiona jest na egoistyczną konsumpcję, a zwierzęta przestały już być częścią naszego życia i stały się produktem przemysłu spożywczego. - Wcale tak nie musi być - zaznaczył.

Wskazał zarazem, że pozytywnym przykładem jest kampania Jeszcze żywy karp. - Niemożliwe stało się faktem. Wyśmiewane i atakowane działania nie tylko zmieniły prawo, ale - co o wiele trudniejsze - przyzwyczajenia kulinarne i kulturowe. Kampania Klubu Gaja doprowadziła do zmiany społecznej zwyczaju sprzedaży żywych karpi. (...) Na naszych oczach coś, co wydawało się święte i niezmienne, zmienia się w oczywisty sposób. Miejscem życia ryby jest woda. Miejscem spotkania człowieka i zwierzęcia jest współodczuwanie - powiedział.

Klub Gaja powstał na przełomie lat 80. i 90. Jego członkowie angażują się m.in. w obronę praw zwierząt. Realizują też programy i kampanie, które pogłębiają zrozumienie pozycji człowieka w ekosystemie.

Kampanię Jeszcze żywy karp zainaugurowali ponad 20 lat temu. Klub Gaja organizował wówczas uliczne akcje i happeningi. Początkowo zwracali szczególną uwagę, że ryby są zabijane na ulicach na oczach przechodniów oraz dzieci. Informowali obywateli, handlowców, producentów i konsumentów o możliwościach zaprzestania zadawania karpiom zbędnego cierpienia. Konsekwentne działania doprowadziły do zmiany ustawy o ochronie zwierząt, a także do nagłośnienia problemu. W kolejnych latach Klub Gaja skupił się na konsumentach, by nie kupowali żywych karpi. Wsparli ich m.in. Robert Makłowicz, Magdalena Różczka, Julia Pietrucha i Bartłomiej Topa.

W ub.r. w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów zapadł wyrok za znęcanie się nad karpiami. Uznał on, że trzymanie ryb bez wody, pakowane do worków foliowych, rzucanie do pojemników powoduje cierpienia tych zwierząt. - To sygnał, że wymiar sprawiedliwości przestał godzić się na bezkarne krzywdzenie karpi - wskazał Jacek Bożek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Guido i Sztolnia Królowa Luiza w drodze do UNESCO. W Zabrzu odbędzie się spotkanie otwarte

Kopalnia Guido oraz Sztolnia Królowa Luiza mają realną szansę na wpis na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W związku z tym w Zabrzu odbędzie się otwarte spotkanie dla mieszkańców, podczas którego przedstawiony zostanie aktualny etap prac, korzyści i wyzwania związane z procesem aplikacji.

Autostradą Katowice-Kraków znowu pojedziemy w remoncie, naprawią 15,6 km jezdni

Po wykonanej w I połowie roku wymianie 15,2 km nawierzchni jezdni odcinka autostrady A4 Katowice-Kraków, w II połowie br. wymienionych zostanie kolejnych 15,6 km - podała w czwartek spółka zarządzająca drogą. Jej wpływy z poboru opłat wzrosły w I połowie br. o 5 proc. rdr, do 315,8 mln zł.

Wspólnie zajmą się ochroną zdrowia i bezpieczeństwem pracowników

Rozpoczął się kolejny etap współpracy Państwowej Inspekcji Pracy i Państwowej Inspekcji Sanitarnej, ukierunkowanej na podnoszenie poziomu ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracowników oraz wspieranie pracodawców w prawidłowym stosowaniu przepisów prawa.

Masz działkę? Kopiesz w ziemi? Uważaj, bo możesz tego pożałować. Nadzór górniczy czuwa

Każdy właściciel nieruchomości jest zarazem właścicielem piasku, żwiru i innych kopalin znajdujących się na niej. Ale czy może kopać do woli i np. sprzedać sąsiadowi?