EKG: paraliżujący lęk przed zmianami
fot: Bartłomiej Szopa
Prezes Zagórowski podkreśla, że w rozmowach na temat sytuacji JSW najważniejszym czynnikiem powinien być rozsądek
fot: Bartłomiej Szopa
Spojrzeniu na światowe górnictwo węgla poświęcona była jedna z dzisiejszych sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego. W jej trakcie mnożono informacje, przeczące tezie o schyłku węgla. Przeciwnie. Intensywnie rośnie wydobycie tego surowca, zwiększa się jego udział w obrocie handlowym i umacnia w wytwarzaniu energii. Od węgla odwraca się jedynie Europa.
- Bez węgla kamiennego nie ma mowy o utrzymaniu konkurencyjności europejskiej gospodarki - uważa Jerzy Podsiadło, prezes zarządu Węglokoksu i w tej opinii nie był odosobniony.
Najbardziej emocjonalnym było wystąpienie podczas sesji Jarosława Zagórowskiego, prezesa zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Tak reagował na pytanie, czy polskie, czy śląskie górnictwo jest przygotowane do tego, aby nie przespać swoich szans w czasie pełnych kontrastów zjawisk w Europie i świecie.
- Pewnie je prześpimy. Nam zostają już tylko ambicje i duma. Nic poza tym. Mamy doświadczenie i kompetencje. Przekonaliśmy się o tym, kiedy byli u nas eksperci z Anglii, sugerując umieszczenie tych wartości w prospekcie emisyjnym. Ale tak naprawdę wszyscy boimy się zmian. Boimy się ich my, zarządzający górnictwem, boją się nasze załogi i boją się zmian politycy. Nikt od kilku lat nie ma w Polsce odwagi, żeby coś z górnictwem zrobić. Tylko Bogdance udało się wyrwać z tego zaklętego kręgu, tylko Bogdanka odważyła się zmieniać swoje przedsiębiorstwo, zwiększać wydobycie, zatrudniać ludzi. Cały świat rozwija górnictwo, a na Śląsku ono się zwija. My od lat potrafimy jedynie stawiać prognozy, narzekać, i nic - mówił Zagórowski.
Dalej precyzował niektóre z powodów tego marazmu w śląskim górnictwie.
- Jeśli nie zmienimy naszych relacji z samorządami - a one też są polityczne - jeśli nie zmienimy regulacji, określających wpływ strony społecznej na zarządzanie, to, niestety, prześpimy nasze możliwości. Przygotowaliśmy spółkę do prywatyzacji, mamy kompetencje, potrafimy ją rozwijać. To wszystko może blokować kilkudziesięciu liderów związkowych, z którymi trudno prowadzić dialog, bo nie są do dialogu przygotowani. Zastępują go więc przystawianiem pistoletu do głowy: tak chcemy, bo tak było przez lata, albo na nic się nie zgodzimy. A gdzie interes państwa, gdzie nasza kadra zarządzająca po studiach w Politechnice Śląskiej i AGH? Dziś niektórzy z nich wybierają RPA. Tam decydują, jak zarządzać, kogo zatrudniać, jakie maszyny kupować - zżymał się Jarosław Zagórowski.