Dwóch górników z zabrzańskiej kopalni Makoszowy postanowiło porzucić pracę i poszukać lepszego losu za granicą

fot: Tomasz Rzeczycki

Porzuciwszy pracę w KWK Makoszowy, wyjechali pociągiem do Prudnika

fot: Tomasz Rzeczycki

Ponad pół wieku temu dwóch górników z zabrzańskiej kopalni Makoszowy wraz z trzecim kompanem postanowiło porzucić pracę i poszukać sobie lepszego losu za granicą. Aż dziw bierze, że udało im się tak daleko zajść...

Cóż, w górnictwie, tak jak i w innych branżach, oprócz rzeszy uczciwych i rzetelnych pracowników, zdarzały się niechlubne wyjątki. Tak można określić dwóch zabrzańskich górników oraz ich trzeciego kompana. Całą trójka od urodzenia mieszkała w Zabrzu. Wszyscy byli karani sądownie za różnego rodzaju kradzieże i czyny chuligańskie. Dwóch z nich było zatrudnionych w Kopalni Węgla Kamiennego Makoszowy w Zabrzu. Trzeci pracował w Gliwicach poza górnictwem. Ci pracujący w Makoszowach zarabiali tam średnio od 2500 zł do 3000 zł, co nie było małą kwotą zważywszy, że przeciętne wynagrodzenie w 1961 r. wynosiło 1625 zł.

Całą trójką udali się 6 kwietnia 1961 r. do restauracji w Zabrzu. Tam zakupili wódkę i po jej spożyciu doszli do wniosku, żeby zbiec z kraju i przedostać się do Niemieckiej Republiki Demokratycznej z zamiarem osiedlenia się tam na stałe. Dlaczego akurat tam, łatwo wyjaśnić. Otóż jeden z nich posiadał dwie siostry mieszkające w Niemieckiej Republice Demokratycznej.

Swój pomysł postanowili wprowadzić w czyn z marszu, bez żadnych przygotowań. Jeszcze tego samego dnia wieczorem udali się do Gliwic, skąd wyruszyli pociągiem w stronę Gór Opawskich, do Prudnika. W Prudniku spędzili noc i nazajutrz, 7 kwietnia, zatrzymanym okazyjnie samochodem dotarli do sąsiedniego miasta powiatowego, czyli do Nysy. W Nysie dopadł ich głód, więc posilili się w restauracji. Potem zatrzymali kolejny samochód jadący na zachód. Udając wycieczkowiczów, poprosili o podwiezienie do Paczkowa, czyli ostatniego miasta w województwie opolskim przed granicą z województwem wrocławskim. W Paczkowie zorientowali się na podstawie drogowskazów, że miasto to leży niedaleko od granicy z Czechosłowacją. W Paczkowie odwiedzili kolejną restaurację, zjedli w niej obiad, po czym w zrobili zakupy spożywcze na dalszą drogę, w tym konserwy rybne, wino i chleb.

Do NRD przez Czechosłowację? Czemu nie! Uradzili przy tym, żeby granicę polsko-czechosłowacką przekroczyć nocą. Poszli więc za miasto, gdzie na łąkach przesiedzieli do zachodu słońca. Ponieważ czas im się dłużył, wypili znaczną ilość wina i wprawili się w ten sposób w stan nietrzeźwości. W nocy przekroczyli granicę państwa na południe od Paczkowa, w rejonie wsi Gościce. Nie zachowali przy tym ostrożności, zostawiając sporo śladów na zaoranym pasie ziemi granicznej. Maszerowali w głąb Czechosłowacji, jednak gdy doszli do lasu porastającego Góry Złote, to ułożyli się w nim do spania.

Zbudziwszy się 8 kwietnia, rankiem udali się w dalszą drogę. Nie kontaktowali się przy tym z obywatelami Czechosłowacji. Nie było to trudne, wszak tamta okolica nie była gęsto zaludniona. Wędrówka teraz była trudniejsza, gdyż wymagała pokonywania różnicy wysokości na zboczach Gór Złotych. Ponieważ uciekinierzy nie orientowali się w terenie, nieświadomie zbliżyli się znowu do linii granicznej w rejonie polskiej wsi Orłowiec, czyli niedaleko Przełęczy Różaniec (583 m n.p.m.). Po wejściu na grzbiet górski zobaczyli jednak kamienie graniczne, więc pośpiesznie cofnęli się w głąb Czechosłowacji.

Marzenia o dotarciu do NRD skończyły się 8 kwietnia po południu, kiedy to powiadomieni przez stronę polską funkcjonariusze czechosłowaccy ujęli trójkę uciekinierów. Czekała ich teraz deportacja do PRL, a górników - dodatkowo konsekwencje związane z porzuceniem pracy w KWK Makoszowy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.